Przejście z PGE Ekstraligi do najniższej klasy rozgrywkowej mogło dla wielu wyglądać jak krok w tył, jednak w praktyce okazało się strzałem w dziesiątkę. Jan Przanowski w barwach Bayersystem GKM-u Grudziądz nie miał zbyt wielu okazji do regularnej jazdy na najwyższym szczeblu, dlatego decyzja o przenosinach do Wybrzeża Gdańsk była strzałem w dziesiątkę. 19-latek z miejsca stał się kluczowym młodzieżowcem ekipy znad morza, walnie przyczyniając się do wywalczenia awansu do Metalkas 2. Ekstraligi. Sezon zakończył ze świetną średnią biegopunktową 1,774, wyrastając na najlepszego polskiego juniora całej Krajowej Ligi Żużlowej.
Początki w Gdańsku nie należały jednak do łatwych. Tor nad Bałtykiem od lat uchodzi za jeden z najbardziej wymagających technicznie i specyficznych geometrii w całej Polsce. Przanowski wyjawił, iż przed podjęciem decyzji o transferze nawierzchnia w Gdańsku wywoływała u niego spore obawy, a wręcz zniechęcała. Przełomem okazały się bardzo intensywne jazdy treningowe, które pozwoliły mu idealnie odczytać gdański owal.
– Dopóki nie zostałem tam wypożyczony i nie pojechałem do Gdańska na dwa intensywne treningi, to było naprawdę ciężko. Po tych treningach jednak się dopasowałem, poznałem kąty. Myślę, iż właśnie ten moment dał mi najwięcej. Później tylko z meczu na mecz zbierałem doświadczenie, lepiej czułem jak nawierzchnia się zachowuje i było jeszcze lepiej – przyznaje szczerze Jan Przanowski w rozmowie z portalem polskizuzel.pl.
Nauka na trudnych torach i zawodowy kontrakt
Występy na najniższym szczeblu rozgrywkowym wymusiły na młodym żużlowcu dostosowanie się do skrajnie różnych nawierzchni – od wyjazdów do niemieckiego Landshut po pojedynki w Daugavpils. Zawodnik podkreśla, iż kluczem do regularnego punktowania było stabilne zaplecze sprzętowe oraz samodzielne zarządzanie własnym parkiem maszyn. Nastoletni młodzieżowiec od roku funkcjonuje na zawodowym kontrakcie, wspierając się zapleczem dwóch tunerów oraz bazą około pięciu silników.
Prawdziwym sprawdzianem charakteru okazały się jednak trudne warunki pogodowe w decydującej fazie sezonu. – Tory w KLŻ różnią się od torów w PGE Ekstralidze oraz Metalkas 2. Ekstralidze, ale zebrałem na nich bardzo dużo doświadczenia. Wspomnę tylko o finale w Landshut. Musieliśmy jechać, gdy pogoda była nieciekawa. Zawsze to nowe doświadczenie – wyjaśnia młodzieżowiec.
Zostanie w Wybrzeżu Gdańsk na Metalkas 2. Ekstraligę?
Udane występy Przanowskiego w barwach Wybrzeża naturalnie rodzą pytania o jego najbliższą przyszłość. Przed nim ostatni rok startów w roli juniora, a gdańszczanie po wywalczeniu awansu pilnie potrzebują skutecznego młodzieżowca na zapleczu PGE Ekstraligi. Sam zainteresowany podchodzi jednak do sprawy ze spokojem i nie deklaruje jednoznacznie, gdzie spędzi nadchodzący rok, choć nie kryje, iż okres spędzony w Gdańsku wspomina znakomicie.
– Bardzo fajnie będę wspominał ten rozdział albo przez cały czas będę kontynuował swoją historię w Wybrzeżu. To jeszcze się okaże. Jeszcze aż tak szczegółowo nie planowałem przyszłości. Najpierw chciałbym zakończyć obecny sezon i wtedy na spokojnie się zastanowić – podsumowuje niespełna 20-letni zawodnik.















