Brak Szwecji w cyklu Grand Prix to potężny cios dla tamtejszych kibiców, ale i jasny sygnał, jak twarde reguły gry dyktuje nowy promotor mistrzostw świata. Opublikowany podczas finałowego weekendu kalendarz na nadchodzący rok przyniósł sporo przetasowań. Do serii wraca chorwacki Gorican oraz stołowa Warszawa, w rozkładzie jazdy pojawiło się angielskie Ipswich, a prawdziwym hitem ma być podwójna runda w Australii, zaplanowana na końcówkę października 2027 roku. W zestawieniu na próżno jednak szukać tradycyjnego przystanku w Målilli.
Jedna z dat – 12 czerwca – wciąż pozostaje nieobsadzona, co wywołało falę spekulacji wśród szwedzkich fanów. Złudzenia rozwiewa jednak sam szef szwedzkiego rundy GP, Peter Samuelsson. Kwestie finansowe okazały się barierą nie do przeskoczenia.
– Po tym, jak odmówiliśmy wyrównania opłat na lata 2028-29, zaoferowano nam rok 2027 za tę samą kwotę licencyjną, co w tym roku. Uznaliśmy, iż ten koszt już był zbyt wysoki. Chcieliśmy go obniżyć i wrócić do stawek, które obowiązywały w pierwszych latach naszej współpracy z Discovery. Po prostu nie zdołaliśmy osiągnąć porozumienia z nowym promotorem, który w konsekwencji całkowicie wykreślił Szwecję z cyklu SGP na rok 2027 – wyjaśnia Peter Samuelsson dla speedwayfans.se.
Mimo twardych negocjacji i braku porozumienia finansowego, szwedzcy działacze podkreślają, iż relacje z władzami światowego żużla nie uległy pogorszeniu.
– Nie ma między nami żadnych złych emocji. Spotkaliśmy się i rozmawialiśmy w ten weekend w Toruniu, otrzymaliśmy również zaproszenie na ich oficjalną imprezę kończącą sezon – dodaje działacz.
Główny organizator w Målilli nie zamierza jednak załamywać rąk i skupia się na kolejnych wyzwaniach. Działacze klubu mają już w planach inne międzynarodowe wydarzenie.
– Przyszłość pokaże, co się wydarzy, ale w tej chwili najbardziej czekamy na kwalifikacje do Mistrzostw Świata w żużlu na lodzie, które organizujemy wspólnie z FIM już 23 stycznia 2027 roku – podsumowuje Samuelsson.
Co zatem stanie się z wolnym terminem 12 czerwca? Wiele wskazuje na to, iż puste miejsce w kalendarzu gwałtownie zostanie zagospodarowane przez brytyjski tor. Richard Coleman, stojący na czele władz GP, podczas oficjalnej konferencji prasowej przyznał wprost, iż realizowane są zaawansowane rozmowy w sprawie organizacji tego turnieju w Manchesterze.















