PRIME 15: Ciężka przeprawa Marianny Schreiber. Sędziowie nie mieli wątpliwości

10 godzin temu


Jedyną walką pań na gali PRIME 15 było starcie, w której zmierzyły się ze sobą Marianna Schreiber i Sara „Lasuczita” Sise. Pojedynek ten odbył się na zasadach boksu.

Gala PRIME 15 przynosi ogromne emocje kibicom oglądającym to wydarzenie. W Puławach doświadczamy wielu egzotycznych walk, z których kibice freak fightów w Polsce na pewno są zadowoleni.

Jedną z takich walk było starcie Marianny Schreiber z „Lasuczitą”, o której było już głośno przed klatkową walką. A wszystko ze względu na tak zwany „incydent gaśnicowy”, w którym „Lasuczita” gaśnicą potraktowała byłą kandydatkę na polityczkę.

Jak natomiast zakończyła się ta walka już w klatce, kiedy to „Lasuczita” była pozbawiona gaśnicy?

W klatce odważniejsza była już Marianna Schreiber, która narzucała swój styl walki i swoje tempo. Sise próbowała się odpłacać, ale jej ciosy długo nie robiły na Schreiber wrażenia. Dopóki przyszła ostatnia minuta pierwszej rundy. Wtedy to Lasuczita zachwiała przeciwniczką, ale nie zdołała wyrządzić jej większej krzywdy. Pod koniec rundy Scheriber ruszyła z szarżą na rywalkę, a ostatnie ciosy zadawała wyraźnie po gongu, czym zwróciła na siebie uwagę, ale w negatywny sposób.

W drugiej rundzie Marianna Schreiber wydawała się być jeszcze bardziej agresywna, co mogło spowodować iż zacznie się gubić. I faktycznie Schreiber walczyła nieco na oślep, ale Lasuczita nie była w stanie odpowiednio reagować i trafiać w luki Marianny. Pod koniec drugiej odsłony Lasuczita była liczona po raz pierwszy.

W trzeciej rundzie znowu oglądaliśmy agresję Marianny Schreiber, która z pełnym impetem ruszyła na Lasuczitę. Szła ona do przodu, napierała, rywalka się odwracała, a ta zadawała ciosy. Jednak nie potrafiła tego ciosu zadać na tyle mocno, by znowu Sise była liczona.

Finalnie walka dotrwała do końcowego gongu. Sędziowie punktowi przyznali zwycięstwo Mariannie Schreiber i było to zwycięstwo w pełni zasłużone.

Idź do oryginalnego materiału