Od początku do końca ten sezon w wykonaniu ekipy znad morza był niemal perfekcyjny. Zanotowali najlepszy sezon wyjazdowy w swojej historii – nie przegrali ani jednego spotkania. Prawda jest taka, iż gdyby nie niesprzyjające warunki pogodowe mogliby również pochwalić się istną twierdzą u siebie. Plan ten legł w gruzach po porażce z OK Kolejarzem Opole zakończonym po 8. biegu. W najważniejszym momencie nikt jednak nie mógł stanąć im na drodze. Bawarska ekipa „Diabłów” próbowała, ale po remisie u siebie wysoko uległa nad morzem.
To oni byli kluczowi
Jest wiele czynników, które wpłynęły na tak dobrą postawę Gdańszczan w okresie 2027. Z pewnością można wymienić w tej kwestii juniorów – Eryka Kamińskiego i Jana Przanowskiego. Swoje, bardzo ważne punkty, dowiózł również ściągnięty w trakcie sezonu Mateusz Bartkowiak. Prezes Tadeusz Zdunek wskazuje jednak na kogoś innego, a wybór ten nie może dziwić. Był zupełnym dominatorem ligi.
Thorssell w Gdańsku przez cały sezon stracił tylko dwa punkty. Nie przegrał żadnego wyścigu. Zawsze mogliśmy na niego liczyć. W finale również – przyznał w rozmowie z polskizuzel.pl
Prezes poza najlepszym żużlowcem ligi wskazuje również drugą kluczową postać. Osobę, która początkowo nie znajdowała się w kadrze zespołu. Została przedstawiona moment przed rozpoczęciem rozgrywek i podobnie do Thorssella okazała się nieoceniona. Ciężko przewidzieć jak przebiegłby sezon bez jego udziału. W końcu to trzeci najlepszy zawodnik rozgrywek. To mówi samo za siebie co potwierdza Pan Tadeusz Zdunek.
Transfer Lahtiego przed sezonem był strzałem w dziesiątkę. Był bardzo pewny przez całe rozgrywki – dodał.
Napięcie do samego końca
Choć Wybrzeże do domowego starcia finałowego przystępowało z dobrą pozycją wyjściową niczego nie można było być pewnym. W Gdańsku każdy pamiętał zeszłoroczny finał z Polonią Piła zakończony nieprawdopodobnym rozczarowaniem. To wciąż siedziało w głowie działaczy i zawodników, szczególnie, iż warunki atmosferyczne nie pomagały, podobnie do tych w Landshut.
W ostatnim dniu sezonu jednak zawsze jest niepewność. Zwłaszcza iż niepewna była też pogoda. Od niej zawsze wiele zależy. Widzieliśmy, co się działo, jak pojechaliśmy na mecz do naszego przeciwnika. Padało, było błoto, rządził przypadek – zauważył prezes.
Teraz Gdańszczan czeka zdecydowanie trudniejsze zadanie – zbudowanie kadry zdolnej do walki w Metalkas 2. Ekstralidze. Dla beniaminka w premierowym sezonie najważniejsze jest utrzymanie. Choć szumnie mówi się o walce o play-off głównym zadaniem jest pozostanie w rozgrywkach. Przed działaczami więc bardzo pracowita zima. Na razie jednak czas na zasłużony odpoczynek. Plan na ten sezon został bowiem wykonany z nawiązką.
















