Jan Urban powiedział, iż mecz z Albanią będzie najważniejszy w jego dotychczasowej karierze. Po drugiej stronie odczucia są niemal identyczne. Bardzo podobnie do starcia z Biało-Czerwonymi podchodzą Albańczycy. Selekcjoner Sylvinho przekonywał na konferencji, iż w zasadzie od dwóch miesięcy nie sypia normalnie. Dla nich to szansa na coś historycznego i wcale nie czują, iż stoją na straconej pozycji.
„Albania rozegra dziś jeden z najważniejszych meczów w swojej historii” – już na wstępie nie pozostawia wątpliwości tekst zapowiedziowy w „Panorama Sport”.
Tamtejsi komentatorzy podkreślają dobrą formę Polaków, ale widzą też wiele atutów w ich drużynie.
„Albania wielokrotnie udowodniła, iż potrafi zaskakiwać i osiągać dobre wyniki, gdy jest to najbardziej potrzebne. Coś podobnego wydarzyło się kilka miesięcy temu, kiedy nasza drużyna zapisała się na kartach historii na albańskiej ziemi w Leskovac, gdzie pokonała Serbię. Aby podtrzymać „amerykański sen”, Rossoneri muszą zagrać drugie Leskovac, ale tym razem w Warszawie, gdzie atmosfera ma być zupełnie inna niż w meczu w Serbii. Albania jednak w ostatnich latach nauczyła się radzić sobie z presją i faktem, iż gra przed tysiącami kibiców. Stadiony „Air Albania” są pełne od lat i wyprzedane na wiele tygodni przed meczem” – czytamy.
Reprezentacja Albanii przed meczem z Polską
Nie inaczej będzie w Warszawie. Pięć procent biletów przysługujących kibicom zespołu gości błyskawicznie – w ciągu kilku godzin – znalazło nabywców.
– Najlepiej byłoby grać u siebie, bo wywieralibyśmy na trybunach dużą presję, ale wierzę, iż zawodnicy dadzą z siebie wszystko. Do tej pory nie graliśmy na mundialu. To byłoby fantastyczne, zwłaszcza iż turniej odbywa się w USA, Kanadzie i Meksyku, gdzie społeczność Albańczyków jest ogromna i wszyscy chcielibyśmy, aby tam stadiony były pełne – twierdzi były kadrowicz Ledio Pano.
– Kibice stanowią część naszej siły, gdziekolwiek pójdziemy, oni tam są. Na stadionie, w hotelu, przed hotelem – Albańczycy są wszędzie. To ludzie, których zawsze mamy blisko, bardzo mnie to cieszy – potwierdzał Sylvinho na konferencji prasowej.

Protest albańskich ultrasów
Na trybunach PGE Narodowego zabraknie jednak najbardziej zagorzałych fanów z Albanii. Uważają oni, iż ich federacja celowo pominęła wielu normalnych kibiców w puli biletów, a wejściówki na mecz były sprzedawane przez biura podróży jeszcze przed rozpoczęciem oficjalnej dystrybucji. Powód? Ultrasi głośno protestowali przeciwko wspólnemu organizowaniu młodzieżowego EURO z Serbią w 2027 roku. Gdy UEFA wybrała właśnie tę kandydaturę, krytyczne głosy z ich strony jeszcze się wzmogły.
„Kiedy na trybunach zapadnie ta zimna cisza, kiedy pieśń ucichnie tam, gdzie kiedyś płonął ogień, wtedy zrozumiecie: nasza nieobecność będzie bardziej odczuwalna niż wasza obecność. Bo nie jesteśmy ozdobą, jesteśmy głosem i sercem tej reprezentacji. A bez nas ten stadion jest tylko betonem” – napisali przedstawiciele „Czerwonych i Czarnych” w specjalnym oświadczeniu.
Tak czy siak, Albańczycy są przekonani, iż stać ich na wiele. – Czekam na mecz z Polską, aby pokazać, iż albańska piłka nożna nie jest w tym momencie dziełem przypadku, prowadząc nas ku marzeniom o mistrzostwach świata. Udział w dwóch mistrzostwach Europy podniósł naszą jakość i zwiększył ambicje. Teraz nadszedł czas, aby odważyć się i po raz pierwszy dążyć do historycznego awansu na mundial, w pełni zasłużonego dla tej reprezentacji, która ma bardzo silnego ducha zespołowego. W Polsce Albania w ogóle nie odczuje tego, kto jest gospodarzem. Mamy zawodników przyzwyczajonych do presji i gorącej atmosfery. W takich sytuacjach często gramy jeszcze lepiej. Udowodniliśmy to w ważnych meczach, takich jak ten z Serbią. Moim zdaniem presja spoczywa na Polsce, która walczy z koniecznością zwycięstwa za wszelką cenę. Nasza drużyna musi to wykorzystać – mówi w tamtejszych mediach były selekcjoner Albanii Kliton Bozgo.

Pochwały dla Polski od Sylvinho i Strakoshy
– Polska nie jest drużyną, która koniecznie musi utrzymywać się przy piłce we wszystkich strefach boiska. Bardzo często stosuje fazy przejściowe z szybkimi zawodnikami i wtedy dobrze sobie radzi. Nie ma predyspozycji do przetrzymywania piłki, ale w kontrach jest bardzo skuteczna. W eliminacjach Polska była trzy punkty za Holandią, dwukrotnie z nią zremisowała. Jan Urban ma już pięć meczów jako selekcjoner. Reprezentacja pod jego wodzą wydaje się być znacznie bardziej zorganizowana, zarówno w ataku, jak i w obronie, to po prostu widać – komplementował nas Sylvinho. Jego zdaniem od czasu meczów z 2023 roku obydwa zespoły wykonały postęp i są lepsze niż wtedy.
Pod wrażeniem potencjału Polaków jest również bramkarz Thomas Strakosha.
– To jedna z najlepiej zorganizowanych drużyn, z jakimi miałem do czynienia w ostatnich latach. Mają zawodników najwyższej klasy. Lewandowski to pierwsze nazwisko, które przychodzi mi na myśl, ale także Piotr Zieliński, którego bardzo lubię. Moim zdaniem to jedna z najlepszych reprezentacji z drugich miejsc, kilka ustępująca czołowym ekipom, takim jak Francja, Włochy i Hiszpania. Mamy szczęście, iż mamy napastnika o ogromnym potencjale, takiego jak Armando Broja. jeżeli uda mu się regularnie grać, około 30-40 meczów w sezonie, może wskoczyć na wyższy poziom. Naprawdę potrzebujemy zawodników jego kalibru, którzy potrafią odwrócić losy meczu na naszą korzyść – mówi bramkarz AEK-u Ateny w wywiadzie dla oficjalnej strony FIFA.

Polska zbyt pewna siebie? Tak twierdzi Juljan Shehu
Z kolei Juljan Shehu uważa, iż Biało-Czerwonych może zgubić atmosfera przesadnej pewności siebie.
– Polska kilka się zmieniła. Mentalność Polaków jest taka sama jak trzy lata temu, choć zmienił się trener. O jakości nie trzeba mówić. Jak każda drużyna, mają swoje słabe punkty i mam nadzieję, iż uda nam się je wykorzystać. Słaby punkt, o którym mogę powiedzieć, to przekonanie, iż na pewno wygrają. W takich momentach nie ma łatwych meczów. Mamy nadzieję, iż euforia, którą czują, powróci do nich w zły sposób – komentował pomocnik Widzewa Łódź w programie „Klan News”.
– Mówię to, co widzę po opinii publicznej. Nie wiem, dlaczego tak myślą. Moim zdaniem jesteśmy takimi samymi drużynami. To pojedynczy mecz, finał. W takim meczu nie ma żadnej różnicy indywidualnej – podkreślił Shehu.
To dość zaskakujące stwierdzenie piłkarza Łodzian, bo jeżeli wsłuchać i wczytać się w to, co pojawia się w polskim internecie, rzadko kiedy pojawiają się głosy, iż wygrana jawi się dzisiaj dla nas jako formalność.

Juljan Shehu niemal na pewno zagra dziś w podstawowym składzie Albańczyków.
Kolejne naturalizacje w reprezentacji Albanii
Jedną z nowych twarzy w albańskiej kadrze jest Bujar Pllana. Obrońca Lechii Gdańsk dotychczas był reprezentantem Kosowa, ale teraz zmienił herb. „Naturalizowanych” w ostatnim czasie postaci jest więcej i dotyczy to nie tylko Kosowa. Takie historie budzą też spore emocje w Grecji.
Stavro Pilo z AEK-u Ateny ma teraz dobry czas w klubowej karierze, ale w wymiarze reprezentacyjnym nie grał choćby dla greckich młodzieżówek, więc w wieku 25 lat postanowił walczyć na boisku za Albanię. Podobnych przypadków nie brakuje. Thomas Strakosha urodził się w Atenach i tam rozwijał piłkarsko. Ba, od półtora roku znów los połączył go z Grecją, bo to aktualny numer jeden w AEK-u Ateny. W wymiarze reprezentacyjnym jednak nigdy nie odczuwał dylematów, który wariant wybrać.
– To ogromny powód do dumy. Dorastaliśmy w szacunku i miłości do naszych korzeni i dziedzictwa. choćby jeżeli urodziłeś się lub wychowałeś za granicą, przez cały czas czułeś silną więź. To prawdziwy zaszczyt grać dla Albanii. Nigdy nie miałem wątpliwości, mimo iż mogłem grać dla Grecji. Moi rodzice zawsze uczyli mnie szacunku do każdego, ale także głębokiej miłości do mojego kraju. Jestem wdzięczny Albanii za doświadczenia, które mi dała i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby grać dla kogokolwiek innego – nie ukrywał Strakosha w przytaczanej już rozmowie z FIFA.
W Grecji urodził się i wychował także Mario Mitaj, z którym wspomniany Pilo zaczyna reprezentacyjną rywalizację na lewej obronie. Kolejny przykład to niepowołany teraz Enea Mihaj. Stoper Atlanty United przyszedł na świat na wyspie Rodos, a do 2022 roku występował w greckiej ekstraklasie. On również już na szczeblu młodzieżowym zdecydował się na Albanię, a dla dorosłej reprezentacji zagrał 21 razy. Inna sprawa, iż nigdy nie stał się jej kluczowym ogniwem.
W każdym razie, Albańczycy raczej nie muszą się obawiać zjawiska farbowanych lisów. Identyfikacja narodowa jest u nich na naprawdę wysokim poziomie, choćby jeżeli ktoś dorastał gdzie indziej.
Sylvinho walczy o nowy kontrakt
Mecz z Polską i ewentualnie późniejszy z Ukrainą lub Szwecją prawdopodobnie zdecyduje o przyszłości Sylvinho. Wejście do baraży automatycznie przedłużyło jego umowę, ale tylko do lipca.
– Mamy kontrakt do końca MŚ i mamy nadzieję, iż uda nam się go zrealizować. To sytuacja bezprecedensowa, trudna, ale nie niemożliwa. A potem miną trzy i pół roku naszej współpracy z federacją, którą z każdej strony uważam za udaną. Nasz sztab ma międzynarodowy trzon ze mną, Dorivą i Argentyńczykiem Pablo Zabaletą. Jestem trenerem, który nie stawia granic. (…) Być może po mundialu będziemy musieli w końcu usiąść i pomyśleć. Cykl z federacją był wyjątkowy, powtarzam, a relacje z jej prezesem są doskonałe. Poczekajmy, aż ten kontrakt wygaśnie pod koniec lipca, a potem usiądźmy i przemyślmy to jeszcze raz – wypowiedział się na ten temat brazylijski selekcjoner.

Nie brzmi to jak pełne przekonanie, iż umowa zostanie przedłużona, natomiast całkowicie można wierzyć byłemu zawodnikowi Barcelony, gdy chwali niesamowitą życzliwość Albańczyków.
– Nigdy w żadnym kraju nie byłem tak dobrze traktowany. Zauważyłem to choćby mieszkając tutaj. Albańczycy są bardzo hojni, zwłaszcza wobec obcokrajowców, to coś, co jest wpisane w ich kulturę – podkreślił jakiś czas temu w programie „Bola Quadrada”. On i żona zawsze mogą liczyć na wolny stolik w restauracji i w zasadzie nigdy nie muszą płacić rachunków. Przywileje gwiazd.
Cała Brazylia trzyma kciuki za Sylvinho
Z pewnością za pozostaniem Sylvinho optuje wielu jego podopiecznych. – Nauczył nas bardziej wierzyć w siebie, jednocześnie twardo stąpając po ziemi. Wiemy, iż w niektórych meczach mogliśmy sobie pozwolić na więcej, ale dodał nam dużo pewności siebie i dał nam prawdziwego kopa przed eliminacjami MŚ. Poczyniliśmy ogromne postępy, odkąd objął stery. Wniósł do zespołu prawdziwą stabilność. Nie spędza się dużo czasu z reprezentacją w ciągu roku, więc mocne fundamenty są kluczowe. Teraz jesteśmy bardziej zgraną drużyną i wiemy, na co nas stać – chwali Brazylijczyka Thomas Strakosha.
Kciuki za powodzenie misji Sylvinho trzymają też sami Brazylijczycy, co odnotowali albańscy dziennikarze. Powód? Dotychczas na każdym mundialu obecny był brazylijski selekcjoner. Reprezentacja Canarinhos zawsze wchodziła do turnieju finałowego i tym razem oczywiście też tego dokonała, ale pod wodzą Włocha Carlo Ancelottiego. Żadnego innego finalisty Brazylijczyk nie prowadzi, więc jedyną nadzieją na podtrzymanie tej passy jest awans na mundial Albanii z Sylvinho na ławce trenerskiej.
Nasze poprzednie mecze z Albanią pokazywały, iż nie jest to drużyna w ciemię bita. Za kadencji Paulo Sousy wygraliśmy z nimi dwukrotnie w 2021 roku, ale zawsze w bólach. Domowe 4:1 kompletnie nie oddawało przebiegu rywalizacji, natomiast na wyjeździe przesądził błysk Mateusza Klicha i strzał Karola Świderskiego. Dwa lata później pod ospałym przywództwem Fernando Santosa wycisnęliśmy w Warszawie skromne 1:0, by na wyjeździe dostać dwie sztuki, co zakończyło nieszczęśliwy związek portugalskiego seniora z polską federacją.
Bez Manaja, ale z Broją i Mucim
Kadrowo Albańczycy faktycznie wydają się dysponować większym potencjałem niż wtedy, choć i tak są osłabieni. Największy problem to oczywiście kontuzja Reya Manaja. To aktualnie zawodnik zaledwie drugoligowego tureckiego Sivassporu, ale dla drużyny narodowej znaczy wiele. Właśnie za jego sprawą Albania pod koniec eliminacji wygrała na wyjeździe z Serbią i weszła do baraży.
Inne ważne absencje spowodowane sprawami zdrowotnymi dotyczą stopera Marasha Kumbulli (RCD Mallorca), środkowego pomocnika Medona Berishy (Lecce) i kolejnego napastnika Mirlinda Daku (Rubin Kazań).
Mimo to wciąż mówimy o zespole bardzo solidnym w defensywie, z indywidualnościami z przodu w osobach Armando Brojy czy rozbudzającego wielkie nadzieje Ernesta Muciego. Były piłkarz Legii Warszawa od listopada kapitalnie radzi sobie na wypożyczeniu z Besiktasu do Trabzonsporu. W ostatnich piętnastu meczach tureckiej Super Lig strzelił 10 goli i zaliczył cztery asysty. Uzbierał też trzy bramki i cztery asysty w krajowym pucharze. W talii Sylvinho ma być asem w rękawie na drugą połowę.

Ernest Muci będzie tajną bronią Albańczyków w meczu z Polską?
Poza kadrą (Sylvinho powołał 26 zawodników, w protokole może być 23) znaleźli się skrzydłowy Jasir Asani, ofensywny pomocnik Nazmi Gripshi i stoper Klisman Cake. Dwaj ostatni aktualnie grają w lidze rosyjskiej, a w reprezentacji poprzestali na jednym występie.
Większym nazwiskiem jest 30-letni Asani, który w kadrze ma 25 spotkań i sześć bramek. Był podstawowym ogniwem podczas Euro 2024. Jego akcje w ciągu ostatniego roku mocno jednak spadły. Przez całe eliminacje na boisku pojawił się tylko podczas inauguracyjnego starcia z Anglią. Sylvinho prawdopodobnie nie jest zachwycony tym, jak prowadzi swoją karierę. Latem ubiegłego roku zamienił koreański Gwangju FC na irański Esteghal.
Albania bez typowego napastnika od początku?
Portal „Panorama Sport” przewiduje, iż Albania wyjdzie dziś w następującym składzie (ustawienie 4-3-3):
Strakosha (AEK Ateny) – Hysaj (Lazio), Djimsiti (Atalanta), Ajeti (Bodrumspor), Mitaj (Al-Ittihad) – Laci (Rizespor), Shehu (Widzew), Asslani (Besiktas) – Uzuni (Austin FC), Bajrami (Rangers FC), Hoxha (Dinamo Zagrzeb).
Główne znaki zapytania? Być może na środku obrony obok Djimsitiego wystąpi jednak Ardian Ismajli z Torino. W środku pola sztab szkoleniowy do końca może rozważać, czy zamiast Qazima Laciego nie postawić jednak na Ylbera Ramadaniego z Lecce. W ataku Albania zaczęłaby bez klasycznej „dziewiątki”, Uzuni i Bajrami wymienialiby się pozycjami.
Muci i Broja w takim układzie weszliby z ławki, choć nie dalibyśmy sobie ręki uciąć, iż nie zobaczymy ich w podstawowym składzie. Ten ostatni jest przedstawicielem Premier League (Burnley), ale w lutym wypadł na kilka tygodni z powodu urazu. Wrócił w marcu z Bournemouth, tyle iż wszedł na zaledwie dwie minuty, a następny mecz z Fulham przesiedział wśród rezerwowych, co przemawia za oszczędzaniem jego sił.
Trzeba się nastawić, iż mecz z Albanią będzie ciężką orką, być może do pierwszego gola, który wszystko rozstrzygnie. Jedno jest pewne: dla obu stron to jeden z najważniejszych momentów w karierze, więc od pierwszej minuty z boiska powinny lecieć wióry. Wygra ten, kto w tej bitwie dołoży coś ponad program. Obyśmy to byli my.
CZYTAJ WIĘCEJ PRZED MECZEM POLSKA – ALBANIA:
- Białek: Postawiłbym na Pietuszewskiego, ale nie histeryzujmy
- Przez baraże na mundial po 35. roku życia. Jedenastu wspaniałych
- Media: Sensacja w składzie na Albanię. Nieoczekiwany wybór Urbana
- Ansi Agolli: Czasami musimy mierzyć się z własnymi braćmi [WYWIAD]
- Polak wyraźnie rozczarowany. „Zasłużyłem na powołanie”
- Szkoda kilku powołań, ale ludziom odwala z krytyką Urbana
Fot. FotoPyk/Newspix

2 godzin temu







![O której mecz Polska - Albania dzisiaj? Gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA TV]](https://i.iplsc.com/-/000MJ1ZAQA62SUVU-C461.jpg)
![Przystroili świątecznie sołectwa, zgarnęli nagrody [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/03/656235984_1396278522497021_609787022339332342_n.jpg)




![Ruszył jarmark wielkanocny w Zielonej Górze [ZDJĘCIA]](https://rzg.pl/wp-content/uploads/2026/03/e9c8de1773607f98172f71126deeb802_xl.jpg)


