Przed Stochem jeszcze co najmniej jeden konkurs Pucharu Świata, zakwalifikował się do piątkowych zmagań w Planicy, a jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to choćby trzy. Musiałby się dostać także do sobotnich zawodów oraz ukończyć sezon w Top 30 klasyfikacji generalnej PŚ, by wziąć udział w ostatnim konkursie (a w zasadzie w Top 32, bo do Słowenii nie pojechali Jan Hoerl i Kacper Tomasiak, którzy mają prawo skakania w nim). Sam Stoch jednak nie chciał, by tak to wyglądało. By jego udział w finałowych zawodach był niepewny, podobnie zresztą jak kwalifikacja do "zwykłego" konkursu.
REKLAMA
Zobacz wideo Koniec fazy zasadniczej PlusLigi. Michał Winiarski podsumowuje
Nie na to liczył Kamil Stoch. Nie ukrywa, iż ma dość
Niestety w swoim ostatnim sezonie trzykrotny mistrz olimpijski uzbierał jak dotąd tylko 185 punktów i nie zanosi się, by miało być ich wiele więcej. Zaczął bardzo solidnie, bo w Lillehammer oraz w Falun nie wypadał z Top 20. Natomiast z czasem było gorzej. Na igrzyskach też nie poszło, bo był 38. na skoczni normalnej oraz 21. na dużej. Nie dostał się też do kadry na duety, gdzie ostatecznie Paweł Wąsek i Kacper Tomasiak ostatecznie wywalczyli srebro. Stoch udzielił wywiadu dla Eurosportu, w którym nie gryzł się w język. Nie ukrywał, iż ten sezon był dla niego dobijający i ma w tej chwili serdecznie dość skoków.
- W najgorszych, najczarniejszych scenariuszach nie spodziewałem się, iż tak będzie wyglądał mój ostatni sezon. Nawiązując do serialu, to jest trochę życiowa ironia - miało być pięknie, łatwo i przyjemnie, a momentami to była droga krzyżowa. Wiem, iż to bardzo mocne stwierdzenie, ale tak jak powiedziałem, w tej chwili przemawiają przeze mnie emocje związane z niespełnieniem sportowym. [...] Dziś mam dość skoków narciarskich i wszystkiego, co jest z nimi związane. Jestem przemęczony, przebodźcowany i zły, iż mimo włożonej pracy, nic nie poszło tak jak chciałem. Ale może za miesiąc, pół roku czy za dziesięć lat będę tęsknił właśnie za tym ostatnim sezonem? - powiedział Stoch.
Fizycznie forma życia, a na skoczni...
On sam nie potrafił do końca wyjaśnić, czemu to tak wyglądało. Jak sam zapewnia, fizycznie był w lepszej formie niż choćby u szczytu kariery. Kłopot mógł więc leżeć w głowie. - Wiem, iż nie ma jednej przyczyny, natomiast być może wytłumaczenie jest najprostsze z możliwych: może doszedłem do kresu swoich możliwości? Nie mam tu na myśli fizyczności, bo pod tym względem jestem w najlepszej formie życia. Praktycznie co tydzień poprawiałem własne rekordy na testach fizycznych, uzyskiwałem najlepsze możliwe parametry. Ale mentalnie doszedłem do ściany. Może wypalił się we mnie ogień rywalizacji? Chyba nie miałem już takiego samozaparcia, jak wcześniej - ocenił trzykrotny mistrz olimpijski.

1 godzina temu













