Kamil Wilczek po skończeniu kariery latem 2024 roku pozostawał bez stałego zatrudnienia w działalności przy piłce. Teraz się to zmieni, a to za sprawą pracy, jaką otrzymał. 38-latek postanowił pójść drogą szkoleniową i został asystentem trenera w jednym z zagranicznych klubów. Spotka tam zawodników z doświadczeniem w Ekstraklasie.
Wilczek w przeszłości zapowiadał, iż chciałby skończyć kurs PZPN i zostać dyrektorem sportowym. Póki co, te plany będzie musiał odłożyć na później, bowiem będzie pracował w sztabie szkoleniowym trenera Stefana Markulika w słowackim FK Zeleziarne Podbrezova. Klub oficjalnie to ogłosił za pośrednictwem mediów społecznościowych.
– Nowym asystentem trenera w FK Zeleziarne Podbrezova został były reprezentant Polski i znakomity napastnik Kamil Wilczek, który przede wszystkim będzie odpowiedzialny za napastników – można przeczytać w komunikacie.
Kamil Wilczek wraca do pracy. W nowym klubie spotka zawodników z doświadczeniem w Ekstraklasie
Wilczek w trakcie swojej kariery występował w kilku krajach m.in. w Hiszpanii, we Włoszech czy w Turcji, jednak poza Polską zdecydowanie najlepiej odnalazł się w Danii. W barwach dwóch klubów – Brondby oraz FC Kopenhaga – rozegrał 209 meczów, strzelił 106 goli i zaliczył 27 asyst. W barwach jednego zdobył Puchar Danii, a drugiego mistrzostwo kraju.
Na ostatnie lata swojej kariery trzykrotny reprezentant Polski wrócił do ojczyzny i został nowym zawodnikiem Piasta Gliwice, w którym miał okazję już kiedyś występować. Przy Okrzei spędził ostatnie 2,5 roku swojej przygody z profesjonalną piłką i w tym czasie w 57 spotkaniach zdobył 16 bramek. Po zakończeniu sezonu 2023/24 zdecydował o odwieszeniu butów na kołek.
Wilczek: Dania to tolerancyjny kraj, ale wobec mnie tolerancji zabrakło
Mimo początkowych zapowiedzi jeszcze nie spróbował swoich sił w roli dyrektora sportowego. Głównym zadaniem Wilczka w sztabie szkoleniowym zespołu z Podbrezovej będzie praca z napastnikami. Co interesujące spotka tam dwóch zawodników, którzy są doskonale znani polskim kibicom.
To Peter Kovacik oraz Samuel Stefanik. Pierwszy z nich zaliczył kilka bardzo nieudanych miesięcy na wypożyczeniu w Jagiellonii. Znacznie lepiej nad Wisłą szło jego bardziej doświadczonemu koledze. Stefanik przez kilka lat z niezłym skutkiem występował w Podbeskidziu Bielsko-Biała oraz przede wszystkim w Termalice Bruk-Bet Nieciecza. w tej chwili 34-latek jest kapitanem swojej drużyny.
Zeleziarne po rundzie jesiennej słowackiej ekstraklasy z dorobkiem 24 punktów zajmuje szóste miejsce w tabeli.
CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:
- Żukowski w życiowej formie. Kolejny gol na zapleczu Bundesligi
- Pechowy powrót Bielika na stare śmieci. Znów kontuzja
- Ekstraklasa dała klubowi 2. Bundesligi wygraną. Przełamanie Kallmana

3 godzin temu













