Powrót dominacji Mercedesa w F1. Kwalifikacje do Grand Prix Australii pokazały nam nowy układ sił

1 godzina temu

Za nami pierwsze kwalifikacje nowego sezonu F1. Na torze Albert Park w Melbourne poznaliśmy jednocześnie układ sił w stawce królowej motorsportu. Oczy wszystkich kibiców zwrócone były na Australię bowiem to właśnie tutaj po raz pierwszy zobaczyliśmy pełnię potencjału nowych bolidów. Wszystko wskazuje na to, iż mamy do czynienia z powrotem dominacji Mercedesa. Choć pozostaje w tym wszystkim pewna niewiadoma.

Spis treści:

  • Zdecydowany lider
  • Grupa pościgowa
  • Środek stawki
  • Szary koniec

Znamy układ sił w F1

Grand Prix Australii otwiera w dniach 6-8 marca nowy sezon F1. Jest to o tyle istotne, iż zmagania w Melbourne są pierwszym poważnym starciem nowej generacji bolidów. Od wielu miesięcy zadawaliśmy sobie pytania odnośnie tego, kto najlepiej zrozumiał nowe przepisy i kto zbudował najlepszy bolid. Oczywistym było, iż odpowiedzi nie udzielą nam testy, gdzie wszyscy ukrywali swoje prawdziwe tempo. Dlatego wszyscy czekali na Grand Prix Australii – a konkretniej na kwalifikacje, bowiem to właśnie w tej sesji po raz pierwszy wszyscy pojechali na 100 procent możliwości.

fot. Alastair Staley / LAT Images / Pirelli Media

Wiele wskazuje na to, iż mamy do czynienia z powrotem dominacji Mercedesa. Po pole position sięgnął George Russell, który o prawie 0,3 s pokonał swojego zespołowego kolegę, Andreę Kimiego Antonellego. Natomiast trzeci w finałowym segmencie kwalifikacji Isack Hadjar stracił już prawie 0,8 s. Jak na świat F1 są to ogromne różnice. W trakcie wszystkich trzech części kwalifikacji Russell wyglądał na kogoś, komu absolutnie nikt w stawce nie jest w stanie zagrozić. Potencjał Mercedesa jest ogromny i widać to gołym okiem. To może być kolejny sezon pod znakiem absolutnej dominacji „Srebrnych Strzał”.

Jedna niewiadoma

Wygląda na to, iż Mercedes jest daleko z przodu. Za nim jest grupka trzech zespołów, które będą z biegiem czasu próbowały dobrać się im do skóry – są to Ferrari, McLaren oraz Red Bull – niekoniecznie dokładnie w takiej kolejności. Cała ta trójka wygląda bardzo podobnie – kręci niemal identyczne czasy w bliźniaczych warunkach. Być może kierowcy będą się tutaj rotować w zależności od tego, na jakim torze akurat będziemy. Na ten moment wygląda to tak, iż mamy Mercedesa, później długo nic, grupkę Ferrari, McLarena i Red Bulla a następnie znowu długo nic.

fot. Rudy Carezzevoli / Getty Images / Pirelli Media

Natomiast w tym równaniu jest pewna niewiadoma. Max Verstappen nie przejechał w dzisiejszych kwalifikacjach w Melbourne ani jednego szybkiego okrążenia. Kiedy w Q1 przystąpił do takiej próby, wyleciał z impetem w pierwszym zakręcie i roztrzaskał swój bolid. Jutro wystartuje do wyścigu z samego końca stawki. A teraz wróćmy do Q3 – Isack Hadjar zajął w kwalifikacjach 3. miejsce, tracąc do Russella prawie 0,8 s. Poprzednie lata przyzwyczaiły nas do tego, iż drugi kierowca Red Bulla sporo traci do Holendra. Zatem czysto teoretycznie, możemy spekulować, iż Verstappen w Q3 byłby dziś szybszy od Hadjara. Być może byłby choćby gdzieś na poziomie Antonellego i optyka nieco by się zmieniła. Natomiast tak czy inaczej dla Red Bulla jest to znakomity sygnał. Podium Hadjara pokazuje nie tylko to, iż mają dobry, szybki bolid, ale też to, iż wreszcie drugi kierowca „dojeżdża” ze swoimi osiągami. To tym bardziej imponujące, iż od tego sezonu zespół z Milton Keynes samodzielnie konstruuje dla siebie silniki!

Środek stawki F1

Do środka stawki zaliczymy Racing Bulls, Audi i Haasa. Ich osiągi są w tym momencie bardzo mocno zbliżone – po Haasie wszyscy się tego spodziewali, natomiast osiągi Racing Bulls i Audi mogą bardzo imponować. Szczególnie w przypadku Audi, które przecież jest nowym tworem i samo produkuje dla siebie silniki. Tak mocne miejsce w środku jest pozytywnym zaskoczeniem. Na tym etapie sezonu od tej grupy odstają Williams i Alpine. Fakt ten może dziwić, bo przecież oba te zespoły korzystają z kapitalnych silników Mercedesa. choćby pomimo tego faktu, czegoś tam ewidentnie brakuje i mówimy tu o ekipach z miejsc 8-9. Natomiast różnice nie są tu ogromne – bardzo gwałtownie możemy mieć środek stawki składający się z pięciu ekip o podobnych osiągach.

fot. Quinn Rooney / Getty Images / Pirelli Media

Dziesiątą siłą w stawce jest aktualnie Cadillac. Sergio Perez i Valtteri Bottas nie mają aktualnie narzędzi ku temu, aby nawiązać jakąkolwiek walkę o wyższe pozycje. Natomiast jesteśmy w stanie to zrozumieć – to zupełnie nowy zespół, kompletnie nowa struktura. To musi zająć trochę czasu, zanim oni się odnajdą w tym światku. Wreszcie – czerwona latarnia F1, czyli Aston Martin. Z jednej strony, być może pod względem osiągów powinniśmy umieścić ich przed Cadillakiem. Fernando Alonso pokonał dziś w kwalifikacjach zarówno Pereza, jak i Bottasa. Natomiast na ten moment bolidy Astona uniemożliwiają bezpieczne pokonanie dystansu wyścigu. Stroll w ogóle może nie pojawić się na starcie, a jeżeli Alonso się pojawi, to pokona co najwyżej kilkanaście okrążeń. Aston nie ma części zamiennych a ich bolid poprzez potężne wibracje ze strony silnika dąży do czegoś w rodzaju samodestrukcji.

Wyniki kwalifikacji:

Wyniki: Formula One World Championship Limited / formula1.com

Zdjęcie główne: Rudy Carezzevoli / Getty Images / Pirelli Media

Idź do oryginalnego materiału