Sezon 2007 przez cały czas pozostaje jednym z najważniejszych w historii gorzowskiego żużla. To właśnie wtedy wywalczyliśmy upragniony powrót do Ekstraligi. Również w tamtym roku po raz pierwszy od ponad pół wieku zmierzyliśmy się w meczu ligowym z drużyną z Poznania. Los pokazał, iż we wspomnianej edycji I ligi byliśmy jedyną drużyną, która zdołała okiełznać Golęcin.
Sytuacja przed spotkaniem
Naszym celem był awans do Ekstraligi, ponieważ utknęliśmy na poziomie I ligi. Stalowcy znajdowali się w niej już piąty sezon, co nie było wymarzoną sytuacją. Zupełnie inne aspiracje miała ekipa PSŻ Milion-Team Poznań. „Skorpiony” w rozgrywkach ligowych zadebiutowały w 2006 roku i po wygranych barażach z KSŻ Krosno (w barwach drużyny z Podkarpacia jeździł wówczas Martin Vaculik) zameldowały się na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Drużyna z Grodu Przemysława zbudowała po tym sukcesie bardzo interesujący skład.
W kadrze znajdowali się m.in. legendarny Andrzej Huszcza, przyszły Indywidualny Mistrz Polski Adam Skórnicki, a także solidni ligowcy w postaci Norberta Kościucha, Rafała Trojanowskiego, czy też Grzegorza Kłopota. Ponadto w kilku meczach występował bohater z II ligi, czyli Łukasz Linette. Pośród juniorów wyszczególnić należało Daniela Pytla. Swoją karierę rozpoczynał on w Wawrowie, ale ze względu na możliwość większej szansy na regularną jazdę, zamienił północną stronę województwa lubuskiego na południową. Po krótkim pobycie w Falubazie przeniósł się do Poznania, gdzie osiągał przyzwoite wyniki.
Mecz na Golęcinie odbywał się w ramach VI kolejki I ligi sezonu 2007. Stalowcy zdołali wygrać 3 mecze z 4 (polegli tylko w Gdańsku), a z kolei „Skorpiony” rozprawiły się u siebie z innymi faworytami do awansu, czyli RKM-em Rybnik oraz GTŻ Lotosem Gdańsk. Ten drugi mecz obfitował w wiele dantejskich scen, a apogeum nastąpiło w 14. biegu, gdy Grzegorz Kłopot przejechał po leżącym na torze Norbercie Kościuchu. Obydwaj żużlowcy byli bardzo obolali po zdarzeniu, które przełożyło się na późniejsze spotkanie w Grudziądzu. Te rozegrano przed przyjazdem Stalowców. O ile Kłopot był w stanie nawiązać regularną walkę z rywalami, o tyle „Norbi” ze stadionu zlokalizowanego przy ulicy Józefa Hallera 4, wyjechał z dorobkiem 3 punktów. Było również wiadomo, iż nie wykuruje się on w pełni na spotkanie ze Stalowcami.
Z historycznego punktu widzenia dawno nasza drużyna nie rywalizowała z zawodnikami z Grodu Przemysława od ponad 50 lat. Ostatnie spotkanie (wygrane zresztą przez nas) z Gwardią Poznań rozegrano w okresie 1956. Do kolejnej potyczki przez te wszystkie lata nie doszło, gdyż m.in. Olimpię (która i tak startowałaby na III poziomie rozgrywkowym) zdyskwalifikowano w nowym sezonie, ponieważ jej zawodnicy bez zezwolenia udali się do Czechosłowacji na jedno ze spotkań. I ta drużyna pod kątem żużla nigdy się nie reaktywowała. W 1991 roku Gród Przemysława powrócił na żużlową ligową mapę dzięki Polonezowi, ale niedługo kolejny klub ponownie zniknął, po zaledwie jednej edycji spędzonej na najniższym szczeblu rozgrywkowym. Kolejną próbę zaszczepienia czarnego sportu w Poznaniu podjęto w okresie 2006 po dość długim staraniu. W grupie inicjatorskiej, która walczyła o wskrzeszenie tamtejszego żużla, znalazł się m.in. przyszły prezes Tomasz Wójtowicz. PSŻ jak już zostało wspomniane, po roku spędzonym w II lidze awansował na zaplecze Ekstraligi. Ponadto jako ciekawostkę należy podać fakt, iż w 1981 roku podczas remontu naszego stadionu, jeździliśmy właśnie na Golęcinie. Tamtą edycję I ligi zakończyliśmy ze srebrnym medalem DMP.
Awizowane składy:
Trener Stanisław Chomski zdecydował się na taki zestaw zawodników:
1. Matej Ferjan
2. Niklas Klingberg
3. Piotr Paluch
4. Kim Jansson
5. Jesper B. Jensen
6. Thomas Jonasson
7.
8.
Pomiędzy składem awizowanym a tym końcowym doszło do kilku zmian. Miejsce Klingberga zajął David Ruud. Podobnie jak w meczu w Rybniku za Szweda stosowano zastępstwo zawodnika. Skandynaw bowiem cały czas nie był zdolny do jazdy ligowej po poważnym upadku z 2006 roku. W jego wyniku doznał poważnego urazu miednicy. Drugim juniorem, czyli tym do wpisania w programie, był Paweł Hlib. Na „zaś” pojechał także Adrian Szewczykowski.
Rolę trenera poznańskiej drużyny pełnił Mirosław Kowalik.
9. Norbert Kościuch
10. Andrzej Huszcza
11. Adam Skórnicki
12. Grzegorz Kłopot
13. Rafał Trojanowski
14. Daniel Pytel
15.
16.
Tu również doszło do zmian. Miejsce Andrzeja Huszczy zajął wspomniany Łukasz Linette. Pod 15-tką należało wpisać Andersa Andersena, a miejsce dla rezerwowego przekazano dla Macieja Piaszczyńskiego. Względem poprzednich spotkań zamieniono numerami Skórnickiego i Trojanowskiego.
Przebieg meczu
Tor bez żadnych niespodzianek był bardzo trudny. Bieg młodzieżowy zgodnie z planem padł łupem naszych juniorów. Jonasson i Hlib atomowo wystartowali, po czym kontrowali, co się dzieje za nimi. Andersen ich gonił, ale nie dał rady. Pytel z kolei dojechał do mety z bardzo dużą stratą do pozostałej trójki. Scenariusz powtórzył się chwilę później. Jensen i Ferjan ruszyli jak z katapulty, a Kościuch i Linette byli statystami. Nieco inny przebieg miał trzeci wyścig. Adam Skórnicki wykorzystał pole A i wysforował się na prowadzenie. Piotr Paluch z kolei wywiózł pod płot Grzegorza Kłopota, z czego skorzystał Kim Jansson. Na torze utworzyły się dwie pary, ale w żadnej z nich nic się nie zmieniło. Pierwszą serię startów zakończyło kolejne podwójne zwycięstwo naszych zawodników. I ponownie zdecydował start, ponieważ Jesper B. Jensen znalazł się na pierwszej pozycji niemalże od razu, a niedługo potem dołączył do niego Paweł Hlib. Na drugim łuku pierwszego okrążenia gospodarze zamienili się miejscami (Trojanowski wskoczył przed Piaszczyńskiego), ale nie przyniosło to żadnych spodziewanych korzyści.
Z racji, iż na tym etapie rywalizacji wypracowaliśmy sobie przewagę 12 punktów, to drużyna z Golęcina zastosowała tzw. jokera (inaczej nazywany złotą rezerwą taktyczną). Podwajał on liczbę zdobytych punktów przez danego zawodnika. Wybór padł na Adama Skórnickiego, który w pełni wywiązał się ze swojego zadania i zainkasował 6 punktów. W szóstym wyścigu zawodnicy „Skorpionów” ponownie dobrze wystartowali. Rafał Trojanowski prowadził przed Pytlem, którego po brawurowej szarży wyprzedził Paluch. Chwilę po tym zdarzeniu junior gospodarzy zanotował problem sprzętowy, ale zdołał dojechać do mety przed Janssonem. W kolejnym biegu karty ponownie rozdawał Jensen. Jonasson z kolei musiał uznać wyższość Kościucha i Linette’a. Szwed ponadto nie dojechał do mety. Na tym etapie rywalizacji prowadziliśmy nad gospodarzami 26:19.
Trzecia seria startów dostarczyła w końcu walki, której wcześniej było jak na lekarstwo. W biegu ósmym na końcu pierwszego okrążeniu z Danielem Pytlem uporał się Matej Ferjan. Słoweniec nie odpuścił, chociaż junior gospodarzy przydusił go do płotu. Po tym, jak były uczestnik cyklu SGP wysforował się na prowadzenie, żużlowcy z Poznania zamienili się pozycjami. Trojanowski jednak starał się asekurować Pytla, którego zaciekle atakował jadący w ramach zz-tki Paluch. „Bolo” przygotowywał atak przez niespełna 3 okrążenia, ale bardzo mocno zwolniła go potężna szpryca spod kół młodzieżowca. W dziewiątym biegu doszło do dwóch zmian. Hlib zastąpił Janssona, a trener Kowalik po raz drugi zdecydował się na szachy taktyczne. Jako zwykła rezerwa taktyczna zamiast Linette’a, na torze zjawił się Trojanowski. Lepiej na manewrze wyszliśmy my, ponieważ nasz junior pokonał gospodarzy. Piotr Paluch z kolei zdefektował. Na zakończenie trzeciej serii startów Jensen pognał po swoje czwarte indywidualne zwycięstwo. Duńczyk założył na pierwszym łuku Adama Skórnickiego. Jonasson z kolei utrzymał za swoimi plecami Kłopota.
W wyścigu numer 11 w zasadzie przypieczętowaliśmy wygraną. W miejsce Kima Janssona kolejną szansę otrzymał Paweł Hlib. Po starcie wszystko układało się na remis, ponieważ do przodu wyskoczył Paluch. Za nim jechał duet gospodarzy. Stawkę zamykał natomiast wspomniany junior. Młodzieżowiec starał się dogonić rywali, ale na początku drugiego okrążenia również i „Bolo” musiał podkręcić tempo, ponieważ popełnił błąd, przez który spadł za Norberta Kościucha. Chwilę później to jednak „Norbi” sam siebie wytrącił z rytmu i nasz kapitan odzyskał prowadzenie. Ponadto „Hlibcio” wskoczył przed Pytla. Mało tego, przyszły brązowy medalista IMŚJ uporał się na ostatnim okrążeniu ze wspomnianym seniorem „Skorpionów”. Kościuch wyjechał za szeroko, z czego skorzystał Hlib.
Na tym etapie spotkania prowadziliśmy z PSŻ-tem aż 41:28. W kolejnym biegu podwyższyliśmy przewagę do 15 punktów. Matej Ferjan pewnie wygrał 12. wyścig, a za nim na metę wpadł Adam Skórnicki, który na trasie uporał się z Thomasem Jonassonem. Wszystko z bezpiecznej odległości śledził Anders Andersen. Skandynaw zmienił Grzegorza Kłopota, ale ten manewr na nic się nie zdał.
Trzy ostatnie biegi były z kolei pokazem naszej siły, ponieważ każdy z nich wygraliśmy w stosunku 5:1. Schemat w nich wyglądał identycznie: Stalowcy wygrywali start, a potem uciekali bez przygód przed gospodarzami. W ten oto sposób mecz zakończył się wynikiem 60:33 na naszą korzyść.
Kapitalne spotkanie pojechali Ferjan, Hlib i Jensen. Słoweniec w 6 startach zgromadził 13 punktów z 4 bonusami. Był to zbliżony wynik do naszego juniora, który wywalczył 14 „oczek” z 3 bonusami. Go pokonał jedynie Adam Skórnicki. Czysty komplet w 6 startach osiągnął za to Jesper B. Jensen.
Wypowiedzi Stalowców po meczu, które na potrzeby programu meczowego zebrał Tomasz Jocz:
Matej Ferjan: Bardzo fajnie się dzisiaj jeździło. Tor był dziurawy, ale jak się go już poznało, to to można było spokojnie jechać. Ja znalazłem swoją ścieżkę już po drugim biegu i było dobrze.
Piotr Paluch: Cieszę się, iż wygraliśmy, ale mimo, iż dołożyłem parę punktów ze swojej postawy nie jestem zadowolony. Na szczęście znam już powód słabszej swojej dyspozycji w ostatnim czasie i zrobię wszystko, żeby było już teraz lepiej.
Paweł Hlib: Tor mi pasował, jestem wychowany na motocrossie, dlatego dziury wcale mi nie przeszkadzały. Oby więcej takich torów. Czy będzie już teraz lepiej powinno to jest sport i wszystko może się zdarzyć.
Trener Stanisław Chomski: Tor w Poznaniu jest bardzo specyficzny. Wymaga dużego doświadczenia od zawodników. Dzisiaj był równy dla wszystkich, logika nakazywała, żeby jechać odważnie, ale z głową. W meczu z Lublinem mieliśmy problemy sprzętowe, ale praca mechaników doprowadziła do dyspozycji jaką było dzisiaj widać. Liderzy pojechali zgodnie z przewidywaniami, druga linia dołożyła swoje punkty i mamy wynik.
Prezes Władysław Komarnicki: Dzisiaj jestem bardzo szczęśliwy. Bardzo się bałem, bo jechaliśmy bez Kylmaekorpiego. Natomiast teraz muszę powiedzieć, iż męskie rozmowy z trenerem Chomskim przyniosły skutek. Cieszę się szczególnie, iż Paweł Hlib się pozbierał, bo bardzo się o niego bałem.
Tadeusz Jędrzejczak (ówczesny prezydent miasta): Okazuje się, iż jesteśmy zespołem, który jest w stanie walczyć i w dobrze ustawionym składzie i miłej atmosferze jesteśmy wygrać z każdym. Najbardziej ucieszyło mnie to, iż zawodnicy wyszli po meczu do kibiców i podziękowali za doping to oznaka, iż w zespole buduje się atmosfera.
Co było dalej?
Przyszłość pokazała, iż jako jedyni zdołaliśmy odnieść triumf na Golęcinie we wspomnianym sezonie. Był to jeden z naszych przystanków do upragnionego awansu do Ekstraligi, który świętowaliśmy pod koniec września. Z kronikarskiego obowiązku wspomnieć należy, iż mecz w fazie rewanżowej na naszym stadionie zakończył się rezultatem 66:23.
Drużyna z Poznania z kolei utrzymała się w 1. lidze, zajmując na koniec sezonu znakomite 5. miejsce. Tu ponadto warto rozjaśnić pewien mit, który się tam rozprzestrzenił. Gdyby Adam Skórnicki w meczu fazy play-down ze Startem Gniezno przegrał bieg dodatkowy, to „Skorpiony” by bezpośrednio nie spadły. Miałyby one bowiem do odjechania spotkania z TŻ Sipmą Lublin, a w przypadku wygranej, wzięłyby udział w barażach o utrzymanie na zapleczu Ekstraligi. Także nic straconego w pełni by nie było, ale na ich szczęście, żółto-czarni uniknęli komplikacji.
Co prawda był to jedyny mecz w stolicy Wielkopolski z PSŻ-em, ale w Grodzie Przemysława mieliśmy okazję pojawić się w okresie 2016. Wówczas na Golęcinie swoje mecze rozgrywała Betard Sparta Wrocław. Tamte spotkania zakończyły się rezultatami 45:45 (w fazie zasadniczej), a w play-offach wygraliśmy 49:29.
Wyniki:
PSŻ Poznań: 33
9. Norbert Kościuch (1,2,1,1), 5
10. Łukasz Linette (0,1,0), 1
11. Adam Skórnicki (3,6,2,2,1), 14
12. Grzegorz Kłopot (0,0,0),0
13. Rafal Trojanowski (1,3,2,2,d),8 1
14. Daniel Pytel (0,1,1*,1,0,1), 4+1
15. Anders Andersen (1.0),1
16. Maciej Piaszczyński (d,1,1),2
Stal Gorzów: 60
1. Matej Ferjan (2*,1*,3,3,2*,,2*), 13+4
2. David Ruud ZZ
3. Piotr Paluch (2,2,0,0,3,2*), 9+1
4. Kim Jansson (1*,0,-,-), 1+1
5. Jesper Jensen (3,3,3,3,3,3), 18
6. Thomas Jonasson (3,d,1,1),5
7. Pawel Hlib (2*,2*,2,3,2*,3),14 + 3
8. Adrian Szewczykowski NS
Bieg po biegu:
1: Jonasson, Hlib, Andersen, Pytel 1:5 (1:5)
2: Jensen, Ferjan, Kościuch, Linette 1:5 (2:10)
3: Skórnicki, Paluch, Jansson, Kłopot 3:3 (5:13)
4: Jensen, Hlib, Trojanowski, Piaszczyński (d) 1:5 (6:18)
5: Skórnicki (!), Hlib, Ferjan, Klopot 6:3 (12:21)
6: Trojanowski, Paluch, Pytel, Jansson 4:2 (16:23)
7: Jensen, Kościuch, Linette, Jonasson (d) 3:3 (19:26)
8: Ferjan, Trojanowski, Pytel, Paluch 3:3 (22:29)
9: Hlib, Trojanowski, Kościuch, Paluch(d) 3:3 (25:32)
10: Jensen, Skórnicki, Jansson Klopot 2:4 (27:36)
11:Paluch Hlib,Kościuch Pytel 1:5 (28:41) 1
2: Ferjan, Skórnicki, Jonasson, Andersem 2:4 (30:45)
13:Jensen,Ferjan, Piaszczyński, Trojanowski (d)1:5 (31:50)
14: Hlib, Paluch,Pytel, Linette 1:5 (32:55)
15: Jensen, Paluch, Skórnicki, Trojanowski (33:60)
Fot. Radek Kalina/Archiwum Klubowe





![Kwalifikacje Formuły 1 do GP Azerbejdżanu [Relacja live]](https://powrotroberta.pl/wp-content/uploads/2026/09/260924_R15_BAKU_DP_XR1_6187_676a7303-8a1f-456a-aa5f-59f164a80fbe-scaled-e1790337041556.jpg)









