Powrócił do cyklu z niebytu. Teraz liczy na zwycięstwo po wielu latach

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Powrót na szczyt

Michael Jepsen Jensen po jedenastu latach znów ściga się w cyklu Grand Prix. Duńczyk w trakcie tych lat poza rywalizacją o tytuł mistrza świata wypadł z PGE Ekstraligi, a choćby był blisko, by kluby z niższego poziomu rozgrywkowego również postawiły na nim krzyżyk.

Wtedy Jepsen Jensen dołączył na wypożyczenie do Bayersystem GKM-u Grudziądz i z miejsca stał się liderem drużyny. W 2024 roku poprowadził „Gołębie” do pierwszych play-offów od awansu do najwyższej ligi. Rok później podtrzymał genialną dyspozycję, a do tego powrócił do elitarnego cyklu.

– To ekscytujące uczucie, kiedy czujesz, iż tutaj pasujesz i pokazałem to już podczas kilku rund Grand Prix. Nie spodziewałem się, iż wydarzy się coś takiego, ale właśnie dlatego wszyscy tutaj jesteśmy – mówił Michael Jepsen Jensen dla fimspeedway.com.

Mija 14 lat od jedynego triumfu

Michael Jepsen Jensen doskonale spisuje się w tegorocznych zmaganiach. Po pięciu rundach zajmuje czwarte miejsce i jest w grze o medale. Stał już dwukrotnie na podium w Manchesterze oraz we Wrocławiu, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia. Na swoim koncie ma tylko jeden wygrany turniej w 2012 roku w Vojens jako „dzika karta”. 34-latek liczy na polepszenie tego dorobku w tym sezonie.

Naprawdę bardzo chcę tego zwycięstwa i czuję, iż powinno było nadejść już we Wrocławiu. Ale będę dalej naciskał i zobaczymy, co będzie dalej. – przyznał.

Wpadka na początku

Duńczyk potwierdza, iż pasuje do światowej czołówki, choć ten pierwszy turniej nie poszedł po jego myśli. W Landshut zajął przedostatnie miejsce, ale później już nie schodzi poniżej pewnego poziomu. Trzy finały, dwa podia i raz szósta lokata. To pozwala mu włączyć się do walki o medale. – Zawaliłem Landshut, ale poza tym cały czas jesteśmy w pierwszej szóstce, więc mogę być z tego zadowolony.

Michael Jepsen Jensen
Idź do oryginalnego materiału