Pościgi, akcje, wybuchy. Sezon Stali Rzeszów to absolutne kino

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Zapraszamy na podsumowanie bardzo bogatego sezonu drużyny Dakar Development Stali Rzeszów w pigułce. Bardzo ciężko jest uwzględnić wszystkie wątki jakie miały miejsce w tym roku w obozie ,,Żurawi”. Dlatego skupimy się na tych najważniejszych. Zaczynając na aspekcie czysto sportowym. Poruszane zostaną również najgłośniejsze kontrowersje, jakie wyszły na jaw w trakcie tego roku.

Ciężkie początki

Dakar Development Stal Rzeszów miała bardzo ciężkie wejście w sezon. Remis na inauguracje u siebie z Orłem mocno podciął skrzydła ,,Żurawiom”. Porażka na wyjeździe w Poznaniu w drugiej rundzie. Minimalne zwycięstwo 46:44 u siebie z Krosnem. Kolejna porażka na wyjeździe w Rybniku. Ponownie marginalne zwycięstwo u siebie z Ostrowem Wielkopolskim. Tak naprawdę przełamanie nastąpiło w szóstej rundzie. Stal wygrała bardzo wysoko na wyjeździe w Pile. Spotkanie zakończyło się wynikiem 34:56. Chociaż nie trwało on długo. Porażka z Polonią u siebie. Porażka dwoma punktami i stracony bonus z Łodzią. Następnie przegrany mecz domowy z Poznaniem. W tamtym momencie wiele osób straciło już wiarę w Rzeszów.

Umarł Król, niech żyje król

Jednym z przełomowych dla Stali momentów roku była zmiana kadrowa na początku maja. Cierpliwość do wyników sportowych Andreasa Lyager wyczerpała się w zarządzie Stali. Choć jak sprawdzimy za moment, nie tylko samo wynik sportowy przyczynił się do tego, iż kontrakt Duńczyka został rozwiązany. W tamtym okresie natomiast Lyager opuścił Stal, a w jego miejsce klub sięgnął po wypożyczanie. Z Wybrzeża Gdańsk do Rzeszowa dołączył Josh Pickering. Australijczyk okazał się strzałem w dziesiątkę. Wpasował się idealnie w wizję klubu i stał się bardzo mocnym filarem drużyny. Wielokrotnie ratował Stal spod topora, co było wielką zmianą na plus w porównaniu do formy sportowej Duńczyka za tamtego okresu. Pickering zakończył rok ze średnią 1.923 pkt/bieg. Zaimponował Stali na tyle, iż ci postanowili podpisać go na stałe na sezon 2027.

Kontuzja Oskara Fajfera

Oskar Fajfer przeżywa przez ostatnie kilka lat istne fatum. Praktycznie rok w rok ulega on wypadkowi, który kończy się brzydką kontuzją. Pamiętamy jeszcze uraz, który wykluczył go z udziału w barażach w barwach Stali Gorzów. Sezon 2026 to kolejna kontuzja Fajfera, która wykluczyła go na dłuższy okres. 31 maja, Oskar Fajfer brał udział w bardzo groźnie wyglądającym wypadku. Do sytuacji doszło podczas spotkania pomiędzy Dakar Development Stalą Rzeszów a Abramczyk Polonią Bydgoszcz. Fajfer upadł po walce z Buczkowskim i nie był w stanie kontynuować spotkania. Jak się okazało, doszło u niego do złamania kości łódeczkowatej prawej ręki. Kontuzja ta wykluczyła go z udziału w meczach siódmej, ósmej oraz dziewiątej rundy rozgrywek Metalkas 2. Ekstraligi. Wrócił na dziesiątą kolejkę, gdzie pojechał do Krosna. Niestety, ale tam zdobył on zaledwie punkcik. Realnie do jazdy na swoim poziomie wrócił dopiero na mecz 11. rundy, przeciwko Wilkom w rewanżu u siebie.

Zawieszenie Rasmusa Jensena

Na początku lipca na Rzeszów spadła informacja niczym grom z jasnego nieba. Rasmus Jensen był jednym z liderów Dakar Development Stali Rzeszów. Wynik drużyny nie raz był jego odpowiedzialnością. Dlatego informacja na początku lipca o tym, iż Rasmus Jensen został zawieszony na 9 miesięcy przez jego federację, był niczym pocisk w serce dla Rzeszowa. Wszystko to przez incydent, w którym Rasmus Jensen uderzył kierownika startów kaskiem. Za ten wyczyn spadła na niego surowa kara.

Holsted Speedway Klub otrzymał dziś decyzję Komisji Dyscyplinarnej Duńskiej Federacji Motocyklowej. Z zasady Holsted Speedway Klub nie rozumie tej decyzji, ale klub i Rasmus Jensen przeanalizują teraz orzeczenie oraz uzasadnienie komisji dyscyplinarnej przed podjęciem decyzji o ewentualnym odwołaniu się od tej sprawy. Do czasu przeprowadzenia tej oceny klub nie ma dalszych komentarzy. – Taki komunikat chwilę po zawieszeniu wydał klub Duńczyka.

Warto wspomnieć, iż na moment zawieszenia Jensen był czwartym zawodnikiem Metalkas 2. Ekstraligi. Terminowo kara wykluczyła go również z meczów o najważniejszą stawkę. Początkowo Rzeszów planował wjechać do play-off. Absencja Duńczyka była jednak na tyle odczuwalna, iż swoją szansę wykorzystały inne kluby. Łódź i Rybnik nie dały Stali walczyć o awans i zmusiły ich do walki o utrzymanie. Rzeszów się obronił, ale musiał to robić bez Rasmusa Jensena. Co interesujące Duńczyk zamiast konsekwencji w ramach tej sytuacji od klubu w Polsce otrzymał ofertę kontraktu na następny sezon. Oczywiście Jensen ją zaakceptował.

Ogromna afera z Majewskim w roli głównej

Aby opisać całą sytuację pomiędzy Franciszkiem Majewskim a Dakar Development Stalą Rzeszów potrzebna byłaby książki na tysiąc stron. Dlatego tłumacząc w jak największym skrócie, wszystko zaczęło się od zaskakującej decyzji Stali o odsunięciu utalentowanego juniora od składu meczowego. Sytuacja powtarzała się przez kilka spotkań. Kibice i media zaczęli dopytywać, o co dokładnie chodzi. Na tamten moment klub informował, iż powodem absencji Majewskiego jest przedłużające się zwolnienie lekarskie. Majewski miał również zakaz treningów na torze w Rzeszowie. Majewski odbijał te argumenty, tłumacząc, iż chodzi o coś kompletnie innego, a klub blokuje jego jazdę celowo. Sytuacja eskalowała do tego stopnia, iż nowy nabytek Innpro ROW-u Rybnik złożył wniosek do trybunału PZM o rozwiązanie kontraktu z winy Stali. Sprawę tę wygrał, a 5 października jego kontrakt został rozwiązany.

Następnie sam junior opublikował bardzo obszerne oświadczenie. W nim mogliśmy przeczytać o strasznych praktykach, jakie miały być stosowane w jego stronę:

Cała sytuacja rozpoczęła się po meczu Dakar Development Stal Rzeszów – Innpro ROW Rybnik, a punktem kulminacyjnym okazała się rozmowa telefoniczna z Panią Prezes Katarzyną Marszałek dwa dni po zawodach. Rozmowa miała charakter jednostronnego monologu, którego treść i sposób prowadzenia odebrałem jako poniżające i agresywne. Najbardziej dotkliwe były dla mnie zarzuty sabotowania meczów (!) oraz słowa Pani Prezes, iż w dalszej części sezonu (a także w kolejnym roku) widzi mnie wyłącznie na „ławie”. Pani Prezes nie wysłuchała żadnych moich argumentów.

Po meczu w Ostrowie Wielkopolskim usłyszałem, iż Maksym Borowiak schudł i lepiej przepracował okres przedmeczowy. Podczas spotkania online z Zarządem i kapitanem Oskarem Fajferem, które odbyło się po meczu w Ostrowie Wielkopolskim i miało mieć charakter ugodowy, usłyszałem wreszcie szczerze od Pani Prezes Katarzyny Marszałek, iż odsunięcie mnie od żużla jest wynikiem mojego wezwania do zapłaty i iż to jej decyzja. Efektem rozmowy były niestety kolejne zarzuty i dalsze poniżanie mnie jako zawodnika. Padły m.in. słowa: „To Ci Franiu powiem, odwieś Kevlar do stodoły i zapomnij o żużlu”, „Franek już nie wyjedzie w tym sezonie”. To tylko dwa z wielu cytatów z tej rozmowy, które decyduje się tu przytoczyć.

Nie rozumiem tylko, dlaczego tłumaczenia Klubu były ze sobą tak sprzeczne. Wypowiedzi Krzysztofa Kasprzaka w wywiadach i programach telewizyjnych brzmiały dla mnie abstrakcyjnie. Przecież usłyszałem już, iż to „kara” i decyzja Pani Prezes Katarzyny Marszałek. Po co więc manager uparcie powtarzał, iż jestem słaby i mam skupić się na jeździe, skoro choćby nie dawano mi takiej możliwości? Takie wypowiedzi odbierałem jako poniżające. Kiedy na oficjalnej grupie drużyny Stali Rzeszów pytałem, czy pojadę w danym meczu lub zawodach, manager usuwał moje wiadomości.

To wszystko to tylko czubek góry lodowej. Link do tekstu zawierające pełne oświadczenie zawodnika można znaleść tutaj.

Afery ciąg dalszy, Lyager odchodzi

Andreas Lyager również tak jak Majewski opuścił klub w trakcie sezonu. Jego kontrakt również został rozwiązany. Powodem miały być należne mu środki, których klub mu nie wypłacał. Dokładnie tak samo, jak Majewski ten uwolnił się z Rzeszowa, które zostanie w tym sezonie zapamiętane jak ośrodek, który buduje bardzo polaryzujące warunki pracy. Takie osoby jak Majewski czy Lyager twierdzą, iż Rzeszów to fatalne miejsce z zarządem, który terroryzuje ich w miejscu pracy. Pojawiają się jednak również głosy takich osób jak Krzysztof Sadurski. Zawodnik ten broni pani prezes Katarzyny Marszałek i twierdzi, iż on żadnych problemów z klubem nie ma. Jedno jest pewne, Rzeszów to najbardziej polaryzujący ośrodek żużlowy tego roku.

Przełamanie pod koniec sezonu to za mało

Dziesiąta runda to przełamanie dla Rzeszowa. Wygrana na wyjeździe w Krośnie i zgarnięcie punktu bonusowego. Pokonanie Rybnika u siebie, choć tutaj zabrakło dwóch punktów do bonusa. Wygrana na wyjeździe w Ostrowie Wielkopolskim za trzy. Remis z Piłą u siebie i bonus. Te spotkania były dla Rzeszowa kluczowe. Niestety, ale wysoka porażka w Bydgoszczy przekreśliła ich szansę na awans do fazy play-off. Rzeszów miał spory potencjał powalczyć w górnej czwórce. Niestety, ale kontuzje, zawieszenia oraz głupio pogubione punkty na początku rundy zasadniczej sprawiły, iż Stal musiała bronić się przed spadkiem na koniec roku.

Dakar Development Stal Rzeszów zakończyła rundę zasadniczą na piątym miejscu. Dzięki czemu mieli oni prawo wyboru rywala w play-down. Tam wybór padł na beniaminka z Piły. Polonia Piła zaskoczyła wszystkich i wygrała u siebie z Rzeszowem 48:42. Wiele osób wierzyło, iż beniaminek może obronić skromną zaliczkę w Rzeszowie. Nie udało im się to jednak i Stal wygrała 50:39, pieczętując utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Sportowo sezon w Rzeszowie to definicja zmarnowanego potencjału. Gdyby wszystko tam zagrało i każdy z zawodników pojechał cały sezon na 100%, to Rzeszów mógł spokojnie walczyć o awans. Oczywiście pokonanie Abramczyk Polonii Bydgoszcz w roku 2026 było niemożliwe. Stal miała jednak prawo skończyć rundę zasadniczą w górnej czwórce a później próbować swoich sił w barażu. Kto wie, być może mieliby oni okazję postraszyć Gezet Stal Gorzów. Problemy kadrowe oraz liczne kontrowersje ostatecznie mocno zwolniły potencjał sportowy tego klubu. Być może w przyszłym roku Rzeszów da radę odjechać sezon bez większych trudności i powalczyć o awans do elity.

Katarzyna Marszałek
Idź do oryginalnego materiału