Poniósł haniebną klęskę z Barceloną. Tak potraktował go klub

20 godzin temu
FC Barcelona zdołała wrócić na szczyt, mimo skomplikowanej sytuacji finansowej. W kryzys wpadła kilka lat temu pod koniec pracy Ernesto Valverde, a za kadencji Quique Setiena tylko się pogłębił. Hiszpan przez lata odczuwał to, co działo się wówczas w "Blaugranie". W najnowszym wywiadzie wrócił do tamtego okresu i sytuacji. - Barca zwlekała z wypłatą mojej pensji przez 3-4 lata - wyznał Setien.
Quique Setien był trenerem FC Barcelony od stycznia do sierpnia 2020 r. Przejął ją po Ernesto Valverde. Ale to nie była udana kadencja. Przegrał mistrzostwo Hiszpanii, odpadł w ćwierćfinale Pucharu Króla. Przygoda w Lidze Mistrzów zakończyła się absolutną katastrofą, bo klęską z Bayernem Monachium 2:8 w ćwierćfinale. Jedną z bramek zdobył wówczas Robert Lewandowski. To był ostatni mecz Setiena w Barcelonie.


REKLAMA


Zobacz wideo Kosecki bardzo krytycznie o trenerze Legii: Sorry, Inaki


Setien wspomina czasy pracy w Barcelonie. Nie miał pensji na czas
W ciągu tych kilku miesięcy w Barcelonie pracy Setiena zabrakło sukcesów, choć w 25 meczach zdołał wykręcić średnią ponad dwóch punktów na mecz. Dla Hiszpana to była zawodowa przygoda życia. Nigdy wcześniej nie prowadził takiego giganta, zespołu z najwyższej półki. Ale odbiło się to na jego sytuacji finansowej. Brzmi to zaskakująco, ale trzeba mieć na względzie, iż poszedł do popadającej w coraz głębszy kryzys Barcelony.
Setien już w poprzednich latach narzekał, iż władze "Blaugrany" zalegały mu z wypłatą pensji za wykonaną pracę w 2020 r. W rozmowie w programie "El Larguero" na antenie radia Cadena SER, iż dziś sytuacja wygląda znacznie lepiej, Barcelona nie ma wobec niego już żadnych zaległości. Inaczej jest w przypadku innego klubu La Ligi, w którym pracował.


- Barca zwlekała też z wypłatą mojej pensji przez 3-4 lata, ale teraz uregulowała zaległości. Teraz czekam na Villarreal, od którego przez cały czas nic nie otrzymałem, choć minęły już prawie trzy lata. Sprawa trafiła do sądu. Nie spodziewałem się, iż takie rzeczy dzieją się w tak dużych klubach - mówił zaskoczony Setien. Hiszpan pracował w Villarrealu w latach 2022-2023.
67-latek Setien cały czas śledzi poczynania Barcelony, z pewną dozą sentymentu. Mimo wszystko nie żałuje tego, iż objął Barcelonę. choćby zazdrości Hansiemu Flickowi, iż dziś Niemiec może pracować z tak rozwiniętym zespołem, który jest w stanie przezwyciężyć wszelkie trudności.


Zobacz też: Włosi pieją z zachwytu nad Zalewskim. "Problem przeradza się w szansę"
- Nie żałuję, iż poszedłem do FC Barcelony zamiast do Egiptu. Oczywiście, iż wolałbym pracować w Barcelonie takiej, jaka jest teraz, pełnej wigoru i młodych, bardzo utalentowanych graczy. Niestety, było zupełnie inaczej - przyznał były trener "Blaugrany".


Ostatnim klubem, w którym pracował Setien, był chiński Beijing Guoan (grudzień 2024 - październik 2025). Prowadził zespół w 32 spotkaniach, wykręcił średnią równo dwa punkty na mecz. Został zwolniony po tym, jak ekipa z Pekinu nie była w stanie wyjść z kryzysu formy. Od końca sierpnia do początku października zespół Setiena przegrał cztery z sześciu rozegranych spotkań, wygrał tylko raz. Dziś Hiszpan jest bez klubu.
Idź do oryginalnego materiału