O sprawie Agnieszki R. swego czasu w naszych łamach napisał dziennikarz Sport.pl Konrad Ferszter. Polskiej mistrzyni globu w boksie grozi do 8 lat pozbawienia wolności. Za co? W ubiegłym roku Agnieszka R. skarżyła się na bóle kręgosłupa, kłopoty z poruszaniem się i groźbę utratę mieszkania. Chwilę później z inicjatywy Stowarzyszenia "Obudź w Sobie Potencjał" powstała zbiórka internetowa, dzięki której zebrano aż 450 tys. złotych. Następnie do programu "Interwencja" telewizji Polsat zgłosiły się osoby pokrzywdzone przez Agnieszkę R. Teraz była pięściarka kolejny raz zabrała głos w tej sprawie za pośrednictwem swoich mediów społecznościowych.
REKLAMA
Zobacz wideo Tomasiak faworytem do złota. Szaleństwo w Polsce na jego punkcie
Agnieszka R. wprost. "Będę dochodzić swojej niewinności przed sądem"
We wspomnianym materiale "Interwencji" była mistrzyni świata w boksie nie była obecna. Po czasie opublikowała obszerne oświadczenie, w którym jej prawnicy uderzyli w dziennikarzy Polsatu. Napisali wówczas m.in.:, iż "zachowania osób przygotowujących program były dalekie od etyki dziennikarskiej", jednocześnie przyznając, iż R. miała długi u trzech z czterech bohaterek programu telewizji Polsat.
"Pani Agnieszka jest w tej chwili w dramatycznej sytuacji życiowej i zdrowotnej (utrata kontraktów przez pandemię, choroba i śmierć partnera - przyp. red.). W związku ze swoją trudną sytuacją otrzymywała pomoc od osób trzecich, w tym również w części - od trzech z czterech Pań występujących w programie, którą uczciwie odda i ureguluje, gdy tylko będzie mogła stanąć na nogi - dosłownie i w przenośni" - można było przeczytać w oświadczeniu otoczenia byłej pięściarki. Ponadto miało dojść do próby szantażu ze strony trzech kobiet, które groziły nagłośnieniem sprawy, jeżeli R. nie podpisze umowy spłaty długu na ich warunkach.
Ostatecznie pod koniec stycznia 2026 roku do Sądu Rejonowego dla Warszawy Śródmieścia trafił akt oskarżenia przeciwko R. Postawiono jej 13 zarzutów, a pokrzywdzone 14 osób miało stracić łącznie 102 tys. 350 zł. Teraz głos w tej sprawie w obszernym wpisie na Facebooku zabrała sama zainteresowana.
"Czasem mam wrażenie, iż nie żyjemy w cywilizowanym kraju, bo w takim istnieje domniemanie niewinności. A tu już wszyscy bez sądu wydali wyroki. 12 zarzutów (takich samych) to jedna sprawa - dotyczy działań osoby, która zmarła. Nie można oskarżyć osoby po śmierci, ona nie może już zeznawać, więc szukają kozła ofiarnego. Nie miałam z tymi działaniami nic wspólnego i będę dochodzić swojej niewinności przed sądem" - czytamy w najnowszym oświadczeniu R.
"W moim oficjalnym oświadczeniu z zeszłego roku opisałam osoby wypowiadające się na mój temat. O ich szantażach, kłamstwach i próbie wyłudzenia wielokrotnie większych pieniędzy niż moje zobowiązania. Przymuszanie mnie do poświadczenia nieprawdy. Ja chciałam się rozliczyć, przedstawiłam umowę, w której zobowiązuję się do spłaty zadłużenia, ale Anna B. nie chciała jej podpisać, tylko działając w zmowie z Elizą G. i Magdaleną L. chciały mnie szantażem okraść na kwotę wielokrotnie większą od mojego zadłużenia" - pisze R. w swoich mediach społecznościowych, zaznaczając, iż chciała polubownie zakończyć sprawę.
"Ciągle żyję i nie poddam się bez walki"
O Annie B. dowiadujemy się, iż była przyjaciółką Agnieszki R., a teraz jest jej "największą 'ofiarą'". Tymczasem "razem z mężem Zbigniewem B. oszukała ludzi i jest zadłużona na miliony złotych", a teraz "postawiła sobie za cel życiowy mnie zdyskredytować i robi to dokładnie tak, jak zapowiedziała w szantażach. Nie chodzi tu o pieniądze, bo mogła je odzyskać sześć lat temu. Jej celem było mnie oszukać i okraść na 'więcej', tak jak oszukała z mężem wiele osób na miliony złotych. To psychopatka, która czuje się bezkarnie, bo jak mówi: jestem niepoczytalna i nic mi nie zrobisz. To ona dzwoni do mediów i działa w porozumieniu z Elizą G., Magdaleną L., Anną S. (wypowiadającą się w ich imieniu) i Pawłem S." - czytamy.
Agnieszka R. odniosła się także do zbiórki stowarzyszenia "Obudź w Sobie Potencjał", dzięki której finalnie zebrano na jej pomoc ok. 500 tys. zł.:
"Przelali mi część pieniędzy. Ale jak poprosiłam o rozliczenie reszty pieniędzy, bo wszystkie pieniądze z konta zrzutki, przelali na swoje konta, to do dziś odmawiają. Prezes nie odbiera telefonów od osób, które upoważniłam do kontaktu, ani nie odpisuje na maile. Zgłosiłam to do zrzutki, iż nie chcą się rozliczyć. Nie chcą płacić za rachunki za lekarzy. Obiecali, iż będą, chociaż płacić za czynsz, to zapłacili chyba dwa miesiące i przestali". Agnieszka R. sugeruje, iż nie rozliczono ok. 200 tys. zł.
"Ja ciągle żyję i nie poddam się bez walki" - podkreśla była mistrzyni świata w boksie. Jednocześnie apeluje o pomoc. "Potrzebuję ubezpieczenia zdrowotnego i lekarza neurochirurga, najpewniej też ortopedy. Podejrzewam, iż wymagam hospitalizacji, żeby doprowadzić mnie do stanu, w którym będę mogła się chociaż jakoś poruszać po domu..bo mój stan się pogorszył. Na pewno potrzebuję też pomocy prawnej, bo- jak czytaliście powyżej- ludzie wykorzystują moją obecną sytuację. Mój przyjaciel pomaga mi jak może, ale bardzo przydałaby się dodatkowa pomoc prawna" - podkreśla R.
"Chciałam przedstawić Wam szersze spojrzenie na sprawę i tak zwane 'ofiary'" - kończy swój wpis Agnieszka R.

2 godzin temu














