Polski skoczek mówi wprost: Spełnia się jedno z wielkich marzeń

2 godzin temu
Kacper Tomasiak nie pojedzie na finał Pucharu Świata do Planicy. Po upadku w Vikersund trener Maciej Maciusiak nie zabierze go na słynną Letalnicę. Nie oznacza to jednak, iż nie zobaczymy na niej żadnego przedstawiciela młodego pokolenia w polskich skokach. W kadrze dość niespodziewanie znalazł się Klemens Joniak. - Teraz spełnia się jedno z moich wielkich marzeń - przyznał sam zainteresowany.
- Były plany, żeby został z nami do końca, ale lepiej, żeby odpoczął. Jest bardzo zmęczony. Kacper zostanie w domu - poinformował w poniedziałek trener Maciej Maciusiak. W rozmowie z Polską Agencją Prasową potwierdził, iż Kacper Tomasiak nie wystąpi w ostatnich w tym roku konkursach Pucharu Świata w słoweńskiej Planicy. To oczywiście pokłosie groźnego upadku, jaki przydarzył się polskiemu medaliście olimpijskiemu podczas niedzielnych kwalifikacji w Vikersund. Dzień później szkoleniowiec ogłosił, kto wobec tego znalazł się kadrze na finał sezonu. Nie zabrakło w niej pewnej niespodzianki.

REKLAMA







Zobacz wideo Koniec fazy zasadniczej PlusLigi. Michał Winiarski podsumowuje



W Planicy zastąpi Tomasiaka. "Szkoda, iż korzystam na nieszczęściu"
Poza Kamilem Stochem, Piotrem Żyłą, Dawidem Kubackim i Aleksandrem Zniszczołem w składzie pojawił się także... Klemens Joniak. - Do ostatniej chwili wierzyłem w ten wyjazd do Planicy. Bardzo chciałem pojechać na te zawody. Szkoda tylko, iż korzystam na nieszczęściu Kacpra Tomasiaka. Gdyby w Vikersund nic mu się nie stało, to pewnie nie pojechałbym do Planicy - przyznał młody skoczek w rozmowie z Interią.


21-latek wygrał rywalizację o skład m.in. z Maciejem Kotem czy Pawłem Wąskiem. I jest to spore zaskoczenie. W tym sezonie Joniak dopiero debiutował w zawodach Pucharu Świata, ale pojawiał się w nich sporadycznie. Mimo to udało mu się wywalczyć dwa punkty do klasyfikacji generalnej za 30. miejsca z Sapporo i Willingen. Miał też okazję sprawdzić się na obiektach mamucich. Pojechał na mistrzostwa świata w lotach do Oberstdorfu, gdzie ostatecznie wystąpił tylko w treningach. Skakał też na skoczni Kulm, gdzie ustanowił swój rekord życiowy - 197 m. A co myśli o obiekcie w Planicy? - Skocznia budzi duży respekt. Teraz spełnia się jedno z moich wielkich marzeń, bo zawsze chciałem polatać w Słowenii - wyznał szczerze.
Jest nadzieją polskich skoków. Oto co mówi o Stochu. "Gdyby nie on..."
Ostatnio młody skoczek z powodzeniem startował na Wielkiej Krokwi w zawodach FIS Cup, gdzie zajął 5. i 2. miejsce. Wcześniej na tym samym obiekcie był 5. i 22. w Pucharze Kontynentalnym. Teraz jednak będzie miał do czynienia z zupełnie innym typem skoczni. - Bardzo lubię latać, ale potrzebuję jeszcze okiełznania się z nimi, bo to są bardzo trudne technicznie obiekty. Zupełnie inaczej skacze się na nich niż na skoczniach dużych, czy normalnych - mówił o obiektach mamucich.


Dla Joniaka występ w Planicy będzie wyjątkowy także z innego powodu. Będzie miał okazję z bliska obserwować zakończenie kariery Kamila Stocha. Nie ukrywa, iż trzykrotny mistrz olimpijski jest dla niego istotną osobą. - Kamil Stoch od dziecka był moim idolem. Gdyby nie on, to pewnie nie byłoby mnie tutaj. Dlatego ten występ w Planicy na pożegnaniu Kamila będzie dla mnie szczególnym momentem - stwierdził.



Puchar Świata w Planicy potrwa od czwartku 24 do niedzieli 29 marca. W planach są dwa konkursy indywidualne (w piątek o godz. 15:00 i w niedzielę o godz. 10:00) oraz jeden drużynowy (w sobotę o godz. 9:30). Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej na żywo na naszej stronie internetowej Sport.pl i w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.
Idź do oryginalnego materiału