Znakomicie zapowiadający się mecz 24. kolejki na zapleczu Ekstraklasy nie doszedł do skutku. Wisła Kraków nie pojechała na spotkanie ze Śląskiem. Powód? Wrocławski klub zakazał wejścia zorganizowanej grupie kibiców Białej Gwiazdy.
REKLAMA
Zobacz wideo Kosecki o decyzji Królewskiego: Dziwię się jego decyzji, Wiśle może zabraknąć punktów w walce o Ekstraklasę
Jarosław Królewski, podejmując decyzję o rezygnacji z wyjazdu na mecz do Wrocławia, poinformował też o złożeniu skargi na Śląsk do... Komisji Europejskiej. Chodzi o "potencjalnie nielegalne finansowanie Śląska Wrocław ze środków publicznych, w szczególności w kontekście zasad pomocy publicznej oraz zakłócania uczciwej konkurencji w sporcie profesjonalnym oraz ograniczania praw kibiców".
Skarga Wisły ma "spore szanse powodzenia"?
W rozmowie z Dawidem Szymczakiem na łamach Sport.pl, radca prawny Michał Żukowski nie chciał jednoznacznie wskazać, czy skarga ma szanse powodzenia. "Trudno mi jednak bez tej informacji i bez dokumentów powiedzieć, iż miasto Wrocław łamało prawo. Trudno bez znajomości szczegółów przesądzać w jedną lub drugą stronę. To wymaga dokładnej analizy" - stwierdził mecenas, podkreślając skomplikowanie tej sprawy.
Zobacz też: Tak polskie kluby zawarły pakt z kibolstwem. "Zadecydowało raptem kilka osób"
Nieco odważniejszą opinię na łamach Przeglądu Sportowego wyraził adwokat Adam Zakrzewski z kancelarii Chałas i Wspólnicy. "Nie sposób oczywiście jednoznacznie oceniać zasadność ewentualnej skargi Wisły bez dokładnej znajomości dokumentów stanowiących potencjalny materiał dowodowy. Z informacji dostępnych publicznie wydaje się jednak, iż może mieć ona spore szanse powodzenia" - uważa prawnik.
Zakrzewski wyjaśnia, jakie przesłanki będą badane. "W przypadku Śląska Wrocław mówimy głównie o ocenie wszystkich decyzji, które przekazywały klubowi bezpośrednio środki finansowe, na przykład w zamian za objęcie kolejnych akcji klubu. W takim przypadku oceniane są w uproszczeniu cztery kryteria takiego finansowania". Zdaniem adwokata, trzy z nich są oczywiste. Chodzi o pochodzenie pieniędzy ze środków publicznych, selektywność przyznawania środków oraz wpływ na rynek wspólny UE.
Konsekwencje mogą być poważne
Czwartym punktem jest ocena, czy pomoc przyniosła niewspółmierną do realiów rynkowych korzyść ekonomiczną. "Nad tym ostatnim punktem trzeba się najmocniej pochylić, bo on będzie tutaj decydujący. Komisja będzie musiała ocenić, czy w realiach rynkowych możliwe byłoby otrzymanie przez Śląsk środków w takich rozmiarach, jakie otrzymał on w formie wsparcia od miasta" - uważa Adam Zakrzewski.
Adwokat jest zdania, iż Śląsk może znaleźć się w bardzo trudnej sytuacji. "Patrząc na skalę pomocy udzielonej Śląskowi w ostatnich latach przez miasto, ciężko mi uwierzyć, iż Komisja mogłaby uznać jej rozmiary za racjonalne i modelowe. Szczególnie biorąc pod uwagę fakt, iż na przykład ostatnia, kilkudziesięciomilionowa transza pomocy była przyznawana w warunkach pierwszoligowych" - stwierdził.
o ile faktycznie dojdzie do niekorzystnego z punktu widzenia Śląska wyroku Komisji Europejskiej, jego skutki mogą okazać się wstrząsające. "Bezpośrednim efektem ewentualnej prawomocnej decyzji jest konieczność zwrotu przyznanych przez miasto środków uznanych za nielegalną pomoc publiczną" - ostrzega Adam Zakrzewski. Skoro mowa o setkach milionów złotych, konsekwencje są oczywiste. Śląsk Wrocław nie będzie w stanie zwrócić takiej kwoty.
Ewentualne decyzje Komisji Europejskiej to jednak melodia stosunkowo dalekiej przyszłości. Znacznie bliższy jest wyrok organów PZPN-u w sprawie spotkania Śląsk Wrocław - Wisła Kraków, jednak na razie federacja nie opublikowała żadnych komunikatów w sprawie.

18 godzin temu











![Lech Poznań przegrywa z Szachtarem 1:3. „Rywal był na wyższym poziomie” [ZDJĘCI, FILM]](https://i0.wp.com/wielkopolskamagazyn.pl/wp-content/uploads/2026/03/DSC_0001.jpg?ssl=1)

