Polska skoczkini zawiesiła karierę. Mówi o mobbingu i hejcie

2 godzin temu

W ostatnich mistrzostwach Polski w skokach narciarskich wystartowały… cztery zawodniczki. To dużo mówi o stanie tej dyscypliny u pań. W dodatku jedna z nich, Nicole Konderla-Juroszek, poinformowała, iż zawiesza karierę. Teraz, w rozmowie z TVP Sport, opowiedziała o wszystkich problemach, z którymi musiała się zmagać. To był nie tylko hejt, a najgorszej zrobiło się w 2023 roku.

Niedawno, podczas igrzysk olimpijskich, mieliśmy sprawę hejtu, jaki dotknął inną skoczkinię, Polę Bełtowską. Zawodniczka mówiła o nienawiści w sieci, której nie rozumie. Okazuje się, iż Konderla-Juroszek, gdy skakała, mierzyła się z czymś podobnym.

Wiem, iż są ludzie serdeczni, którzy chcą mnie wspierać, ale kiedy byłam nastolatką, a skoki nie szły tak jak chciałam, musiałam się mierzyć nie tylko ze swoim występem sportowym, ale również z falą nieprzychylnych słów. Po jakimś czasie takiego traktowania człowiek nie chce się dodatkowo wystawiać. Nie powiem ile razy przeczytałam o sobie, iż powinnam wrócić do domu i lepić pierogi – wyznała w rozmowie z TVP Sport.

Nicole Konderla-Juroszek mówi o mobbingu i depresji. „Olbrzymia dawka niezrozumienia”

Zawodniczka opowiada o ostatnim czasie, który był dla niej trudny. Przede wszystkim o 2023 roku. Już wcześniej mówiła w innych wywiadach o problemie z depresją, który pojawił się właśnie w tamtym czasie.

Doświadczyłam w tamtym sezonie mobbingu. Sportowe kwestie sportowymi kwestiami, ale jeżeli krytykuje się zawodnika za sprawy, które wykraczają poza sport, za to, czy się uśmiecha, to nie jest to w porządku. Byłam wtedy w trakcie leczenia, na tabletkach, moje ciało się zmieniło (…) Z perspektywy normalnego człowieka trzy, cztery kilo to nie jest dużo. W skokach narciarskich waga odgrywa jednak olbrzymią rolę. Do zmian mojego ciała doszły zmiany w sprzęcie. Wszystko nagle było dla mnie nowe. Do tego dostałam olbrzymią dawkę niezrozumienia, braku komunikacji. To chyba było dla mnie najgorsze, bo jestem osobą, która bardzo potrzebuje rozmów – tłumaczy w TVP Sport.

Dodaje, iż od tamtych miesięcy ani razu nie udała się na skocznię z myślą, iż sobie poradzi, bo potrafi skakać.

W ostatnim czasie Konderla-Juroszek skakała, a jednocześnie prowadziła treningi personalne. Mówi, iż to było niezbędne, żeby z mężem (Kacper Juroszek – też skoczek, przyp. red.) mieli za co żyć.

Próbowaliśmy walczyć, ryzykować, stawiać na sport i wzajemnie się wspierać. Pod względem finansowym przestaliśmy choćby rozmawiać o przyszłości. Nie było z czego budować poduszki finansowej. Żyliśmy z miesiąca na miesiąc tylko po to, by zapłacić rachunki i tyle – opisuje.

A zapytana przez Sarę Kalisz o to, czy może w przyszłości wrócić do rywalizacji, odpowiada: – Trudno mi w tym momencie zobaczyć choćby oczami wyobraźni, iż znów siadam na belce startowej. Przy mentalnych problemach z 2023 roku pojawiło się u mnie dużo strachu. Dopiero w to lato ze spokojem ruszyłam ze skoczni dużej. Nie wiem, czy wracając do czynnego uprawiania sportu będę w stanie przegryźć swój lęk i raz jeszcze go złamać.

Fot. Newspix.pl

WIĘCEJ O SKOKACH NARCIARSKICH NA WESZŁO:

  • Hejtowali go, a przywiózł medale. Jakim trenerem jest Maciusiak?
  • Tomasiak lepszy od Małysza i Stocha [WIDEO]
  • Drugi po Szewińskiej. Tomasiak przeszedł do historii
Idź do oryginalnego materiału