Biało-Czerwoni prowadzili z Japonią przez ponad trzy kwarty, ale ostatecznie to nasi rywale cieszyli się ze zwycięstwa 63:71. Kapitan Dominik Mosler ocenia mecz jako dobry i zapowiada walkę w kolejnych spotkaniach.
Pierwszą kwartę starcia otwierającego Mistrzostwa Świata 2026 w Ottawie zwyciężyliśmy 20:8, świetnie rozbijając ataki rywala. Dwie kolejne części meczu trzymaliśmy przewagę, niestety w czwartej kwarcie Japonia udowodniła, iż jest jedną z najszybszych drużyn globu i rzuciła nam 24 punkty, tracąc zaledwie 9.
Liderami punktowymi reprezentacji Polski było trio weteranów: Dominik Mosler 18p/11z/2a, Mateusz Filipski 17p/12a/5z i Andrzej Macek 10p (83% z gry)/3a.
Mecz w naszym wykonaniu był naprawdę dobry, postawiliśmy się Japonii, mocnej, fizycznie grającej drużynie. W pierwszej kwarcie rywale grali linie, które nie funkcjonowały prawidłowo w ich wykonaniu, później przeszli na pressowanie, przez co w samej końcówce trochę zabrakło nam sił. Szkoda porażki, szczególnie, iż byliśmy ponad 30 minut na plusie. W kolejnych meczach powinniśmy grać swoje, nie zmieniać zbyt wiele. Musimy zasuwać dalej, przed nami dzień przerwy i szykujemy się na Hiszpanię - powiedział po przegranej kapitan Dominik Mosler.
Hiszpanie pierwszego dnia turnieju ograli pewnie Kolumbię 83:54.
Polska - Hiszpania już w piątek o 20:45.

4 godzin temu













