Jonathan Kuminga pojawił się po raz pierwszy w Minneapolis, odkąd podpisał kontrakt z Timberwolves jako wolny agent. Przypomnijmy, iż skrzydłowy podpisał tego lata dwuletni kontrakt opiewający na ponad 12 milionów dolarów łącznie, z czego drugi rok umowy jest opcją gracza.
Kuminga w zeszłym sezonie reprezentował barwy Atlanty Hawks, po tym jak w lutym tego roku został w końcu wymieniony przez Golden State Warriors. W barwach Jastrzębi rozegrał jedynie 22 spotkania.
Nowy zawodnik Minnesoty przywitał się już z fanami w krótkim nagraniu oraz spotkał się osobiście z generalnym menedżerem i trenerem drużyny. Nagrania uchwyciły również, jak wita się z Donte DiVincenzo, z którym przez pewien czas dzielił szatnię w San Francisco.
Największą furorę zrobiło jednak jego powitanie przez klubową gwiazdę, Anthony’ego Edwardsa. Popularny „Ant”, jak ma to w zwyczaju, nie krył swojej radości. Od samego początku wydaje się nakręcać wszystkich wokół na nową ekipę — zarówno siebie samego, jak i LaMelo Balla czy Kumingę. Sam mówi, iż „to już koniec” w kontekście ligi i ich przyszłych rywali.
„Podczas procesu rekrutacji Edwards powiedział [Kumindze], iż w meczach, w których będzie miał korzystny matchup, pozwolą mu grać pod niego i wykorzystywać tę przewagę. Im częściej będzie to robił skutecznie, tym lepiej dla Kumingi, który chce odbudować swoją wartość” — przekazał Jon Krawczynski.
Jonathan Kuminga będzie nosił numer 24 na koszulce Wilków. Wprost mówi, iż to nawiązanie do śp. Kobego Bryanta, ponieważ dorastał, oglądając jego grę, a teraz sam chciałby przenieść mentalność Mamby na swoje nowe rozdanie.
„W Timberwolves wierzą, iż Kuminga ma szansę stać się częścią ich zespołu na dłużej. jeżeli jednak jego kolejny duży kontrakt ma być podpisany właśnie w Minnesocie, będzie musiał sobie na niego zapracować, grając w sposób, w którym zwycięstwo zawsze będzie ważniejsze od indywidualnych statystyk” — przekazał Charlie Walton.
Kuminga ma ogromne umiejętności, ale naturalnie ma też swoje wady. Nie pasuje do każdego systemu i nie każdy będzie jego fanem, o czym przez lata przekonywał się w Warriors. Teraz jednak wszystko wskazuje na to, iż będzie miał prawdziwą okazję, by grać o najwyższe cele i na nowo cieszyć się koszykówką.
Warto sprawdzić też:

7 godzin temu











