Kolejni sportowcy docierali w ostatnich dniach do Włoch, żeby rozpocząć ostatnie przygotowania przed startem w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich Mediolan-Cortina 2026. Wśród nich znalazło się 59 reprezentantów Polski, którzy mają zamiar powalczyć o powiększenie swojego dorobku medalowego. Ten aktualnie wynosi 23 krążki - siedem złotych, siedem srebrnych i dziewięć brązowych.
REKLAMA
Zobacz wideo Damian Żurek: Nie mam obaw, jestem spokojny. Wizualizuję sobie olimpijski start, ale nie dmucham balonika
Wpadka goni wpadkę. Polka mówi wprost: "Jest jak na targu"
Doniesienia z północy Półwyspu Apenińskiego nie są jednak zbyt optymistyczne. Włosi bowiem nie byli w stu procentach gotowi na przyjęcie olimpijczyków, a reprezentacja Finlandii w biegach narciarskich zrezygnowała z zakwaterowania w wiosce olimpijskiej z powodu niskiego standardu. Klęskę organizacyjną też już zdążyli ponieść, gdyż podczas zmagań curlerów już po pięciu minutach w hali zgasło światło.
Głos na temat warunków panujących w hali lodowej zabrała reprezentantka Polski w łyżwiarstwie szybkim, Natalia Czerwonka. Srebrna medalistka drużynowa z Soczi w rozmowie z TVP Sport przyznała, iż w porównaniu do innych miejsc, w których w przeszłości rywalizowała na igrzyskach, hala Expo wypada wyjątkowo słabo.
- Jako doświadczony sportowiec sama się zastanawiam, czy to zmierza w dobrą stronę? Czuć, iż jesteśmy w hali Expo, która została zamieniona w lodowisko na potrzeby igrzysk. Zastanawiam się, co inni sportowcy sądzą na jej temat, ponieważ wcześniejsze hale olimpijskie robiły dużo większe wrażenie. Tu jest trochę jak na targu, wszędzie są jakieś płachty, a pomieszczenia nie za wielkie. Ale na koniec wszyscy będą mieli takie same warunki - stwierdziła, a następnie rozwinęła porównanie hali do targowiska.
- Sztucznie zbudowane ściany, sztucznie zbudowane pomieszczenia, jakieś płachty, które oddzielają lodowisko od reszty. Jest inaczej, ale z każdym dniem można się przystosować. Jesteśmy daleko od wioski olimpijskiej. W środę dotarliśmy do hali w miarę szybko, bo w około 30 minut, ale wcześniej trwało to dwa razy dłużej. Nie da się więc przyjechać na trening rano, wrócić do wioski i po południu znowu być w hali. Dostosujemy się do warunków, każdy ma takie same. Cieszę, iż pierwszy start, 3000 m kobiet, jest zaraz po otwarciu igrzysk. Spojrzymy na czasy i określimy, jaki ten jest lód - dodała.
Czy Włosi poradzą sobie z tłumem? Czerwonka ma wątpliwości
Ponadto Czerwonka zwróciła uwagę na to, iż wioska olimpijska w Mediolanie jest najmniejszą, w jakiej mieszkała i przyznała, iż już pojawiły się w niej problemy ze sprzętem, co potwierdza doniesienia innych sportowców, którzy dotarli na miejsce.
- Pokoik mam skromny, fajną i bardzo przyjemną "jedyneczkę". Wioskę nazwałabym… kameralną i jednominutową. Wszędzie blisko - to najmniejsza wioska olimpijska, w której mieszkałam. Zobaczymy, co będzie dalej, bo sportowcy cały czas się zjeżdżają, a stołówka jest mała i ciekawe, jak Włosi poradzą sobie z tłumem, bo już się zdarzało, iż ekspres do kawy się zaciął, a w siłowni pękła podłoga od zrzucanych na nią ciężarów - wyjawiła reprezentantka Polski.
Zimowe Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026 oficjalnie wystartują w piątek 6 lutego i potrwają do 22 lutego. Natalia Czerwonka wraz z Kamilem Stochem będzie pełnić funkcję chorążej w trakcie ceremonii otwarcia. Terminarz startów Biało-Czerwonych można zobaczyć na Sport.pl.
Zobacz też: Rosjanin przyleciał na igrzyska. Tego mu brakuje. "Niestety"

2 godzin temu














