Polka stoczyła najważniejszą walkę w karierze na gali UFC. Sędziowie nie mieli wątpliwości!

2 godzin temu
Największe zwycięstwo w karierze Klaudii Syguły! Nasza 27-letnia reprezentantka pokonała na gali UFC Vegas 113 jednogłośną decyzją sędziów Brazylijkę Priscillę Cachoeirę, notując drugi triumf w barwach amerykańskiego giganta. Polka przez cały pojedynek była szybsza, aktywniejsza i celniejsza, zmieniając twarz rywalki w krwawy obraz.
Nie było wątpliwości, iż dla Klaudii Syguły ten pojedynek był wskoczeniem do naprawdę głębokiej wody. Priscilla Cachoeira może nie jest czołową zawodniczką wagi koguciej w UFC. Niemniej przed tym pojedynkiem miała na koncie aż 12 walk dla najlepszej organizacji MMA na świecie, z czego wygrała pięć. Przypadkowe zawodniczki tego nie osiągają. Dwie poprzednie rywalki Polki miały przed starciem z nią w UFC cztery walki... łącznie.

REKLAMA







Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"



Doświadczenie i mocny cios. Przed Sygułą stało wyzwanie życia
Dlatego właśnie nazwanie tego najważniejszym pojedynkiem w jej dotychczasowej karierze wcale nie było przesadą. Mimo to nie należało Klaudii skreślać. W poprzednim starciu z Iriną Aleksiejewą pokazała ogromny progres względem debiutu z Melissą Mullins. Zwłaszcza w obszarze stójkowym, a to ważne, bo Cachoeira aż 8 razy wygrywała przed czasem, zawsze przez KO lub TKO. Pod tym kątem bardzo korzystne dla Polki było też prawie 10 cm przewagi zasięgu ramion. Poza tym Polka ma 27 lat, wchodzi w najlepszy wiek, tymczasem Brazylijka to już 37-latka, która z ostatnich czterech walk przegrała trzy. Triumf zdecydowanie leżał w zasięgu Syguły.


Ależ ona była agresywna! Syguła od początku zasypywała przeciwniczkę
Od samego początku panie nie szczędziły sobie mocnych ciosów. Dobrze funkcjonowała lewa ręka Polki, która kąsała Brazylijkę raz za razem. Przy czym ta odpowiadała prawymi i jednym z nich lekko rozcięła Sygułę pod okiem. Ogólnie jednak o wiele więcej uderzeń, celnych uderzeń, spadało na głowę Cachoeiry (63:36). Na jej twarz również zawitała krew i to sporo. Wyglądało na to, iż poważnie ucierpiał nos Brazylijki! Runda pierwsza bezsprzecznie dla naszej reprezentantki.


Dobrze to wyglądało, bardzo dobrze wręcz. Trzeba było jednak to podtrzymać i wytrzymać kondycyjnie. Syguła miała jednak coś, czym odbierała rywalce oddech, a mianowicie kopnięcia na korpus. Niezbyt mocne, za to efektywne i konsekwentne. Druga runda okazała się nieco bardziej wyrównana, choć wciąż ze wskazaniem na Polkę. Narożnik rozsądnie przestrzegł Klaudię przed trzecią rundą, iż może być 1:1 na kartach sędziowskich (nawet jeżeli prawdopodobnie było 2:0 dla Polki). Wszystko by nie straciła koncentracji i trzymała się planu. A ona to robiła.
Mniejsze doświadczenie? Nie było widać! Wielki triumf Polki
Widać było, iż w ostatniej części pojedynku paliwa w baku było już mało, nasza reprezentantka nie zadawała aż tylu ciosów. Jednak przez większość czasu skutecznie kontrolowała dystans, nie wdawała się z rywalką w sprzyjające Brazylijce bijatyki. Gdy walka się skończyła, można było mieć dużą wiarę, iż sędziowie to jej przyznają triumf.



Tak też się stało! Dwóch sędziów widziało wygraną Polki we wszystkich rundach, jeden gdzieś dostrzegł jedną rundę dla Cachoeiry. Fakt pozostawał jednak faktem. Klaudia Syguła odniosła drugie zwycięstwo w UFC, ale zdecydowanie najcenniejsze w całej karierze!
Idź do oryginalnego materiału