Rywalizacja w Mediolanie w ramach zimowych igrzysk olimpijskich rozpocznie się już 6 lutego. Tymczasem w Polsce doszło do skandalu podczas wyboru składu zawodniczek reprezentujących nasz kraj w narciarstwie alpejskim. PZN złamał własne zasady i doprowadził do ogromnego zamieszania. Małyszowi prędko tego nie zapomną, a Nikola Komorowska, młodziutka zawodniczka, właśnie zrezygnowała ze startu, żeby uspokoić atmosferę.
Skandal w PZN. Nikola Komorowska rezygnuje z zimowych igrzysk we Włoszech
Afera w Polskim Związku Narciarskim rozpoczęła się w czwartek 22 stycznia. PZN po niejednogłośnym głosowaniu zdecydował, iż obok świetnej Maryny Gąsienicy-Daniel na IO w Mediolanie pojedzie Nikola Komorowska. 19-latka mogła startować w każdej dyscyplinie, ale nie spełniła wymagań związku dotyczących kwalifikacji. Minimum osiągnęła natomiast o 6 lat starsza Aniela Sawicka.
Zgodnie z zapisami PZN o udziale w igrzyskach miały decydować kolejno punkty Pucharu Świata, następnie punkty Pucharu Europy, potem najniższa średnia punktów FIS (Międzynarodowej Federacji Narciarskiej). Dwóch pierwszych nie zdobyła żadna z zawodniczek. Natomiast Sawicka posiadała punkty federacji, a Komorowska nie. Mimo to po głosowaniu, w którym wstrzymał się m.in. Adam Małysz, na igrzyska miała pojechać młodsza z zawodniczek.
W niedzielę 25 stycznia okazało się jednak, iż 19-latka nigdzie nie pojedzie. Po skandalu i fali hejtu Komorowska zrezygnowała ze startu.
"Zdecydowałam się zrezygnować z zaszczytnej możliwości reprezentowania Polski na Zimowych Igrzyskach Olimpijskich 2026. Wierzę, iż moja decyzja pozwoli wyciszyć emocje, uspokoi nastroje i umożliwi całej ekipie olimpijskiej spokojną realizację marzeń związanych z tym wyjątkowym świętem światowego sportu, a także jednoznacznie potwierdzi moje najczystsze intencje" – przekazała zawodniczka w oświadczeniu przesłanym Interii.
W piśmie dodała też, iż nigdy nie spotkała się z taką falą hejtu, jak po ogłoszeniu powołania do reprezentowania Polski w Mediolanie. "Niestety ostatnie dni stały się dla mnie ogromnym obciążeniem psychicznym, które realnie wpłynęło na moje zdrowie i samopoczucie. Był to ciężar, jakiego nie życzę nikomu doświadczyć" – wyjaśniła 19-latka, która nie miała żadnego wpływu na całą sytuację.
Adam Małysz głównym winnym zamieszania w PZN? Komentujący nie mają dla niego litości
19-letnia zawodniczka padła ofiarą niekonsekwencji w szeregach Polskiego Związku Narciarskiego. Związkowcy postanowili zignorować przygotowaną przez siebie instrukcję z wytycznymi i zagłosować za tym, kto pojedzie na igrzyska. Na dodatek sam prezes wstrzymał się od głosu w kluczowym momencie.
– Sawicka według kryteriów była wyżej, Komorowska startuje w większej liczbie konkurencji. Osobiście nie byłem w stanie stwierdzić, która z nich ma większe szanse na dobry wynik, więc wstrzymałem się – wyjaśnił w rozmowie ze Sport.pl Adam Małysz. Tylko iż to nie jest wyjaśnienie, dlaczego związek nie trzymał się własnych zasad.
W zamian Adam Małysz musi zmierzyć się z falą bardzo negatywnych komentarzy. Tych nie brakowało od dawna, bo polskie narciarstwo jest dalekie od optymalnej kondycji. Afera związana z powołaniami tylko dolała oliwy do ognia.
"A mógł Małysz zostać tylko legendą skoków. Na co mu to było", "Małysz się skompromitował a wywiad z Kotem to też kuriozum, w którym zarząd PZN kwestionuje WŁASNY regulamin kwalifikacji", "Małysz to się powinien do dymisji podać po tych wydarzeniach" – pisali kolejni komentujący. "Brawo PZN...grabarzem polskiego narciarstwa" – brzmiał jeden z mocniejszych wpisów, który pokazuje, jak duży mamy problem na poziomie związkowym w polskim sporcie.

1 godzina temu


![Cyrk na skoczni nie przykrył kolejnej kompromitacji Polaków [OPINIA]](https://sf-administracja.wpcdn.pl/storage2/featured_original/678ecf8b3c9ae1_53579319.jpg)







