Polityka w klatce. Jak freak-debaty niszczą życie publiczne

2 godzin temu

W rozmowie Piotra Nowaka i Piotra Szumlewicza pojawił się wątek, który jeszcze kilka lat temu brzmiałby jak żart: zaproszenie działacza związkowego i publicysty do udziału w „debacie” organizowanej przez federację freak-fightową. Z pozoru anegdota, w praktyce – znak czasu.

Polityka na sterydach show-biznesu

Propozycja, którą otrzymał Piotr Szumlewicz, nie dotyczyła walki w oktagonie, ale udziału w „debacie” poprzedzającej galę Prime MMA. Wśród potencjalnych rozmówców – Marianna Schreiber, Murański, Korwin-Mikke, drag queen Jaga czy internetowy „Papież”. Zestaw nazwisk, który bardziej przypomina obsadę memicznego kabaretu niż jakiejkolwiek rozmowy o sprawach publicznych.

Szumlewicz odmówił. Nie z powodu tremy, ale świadomości, iż w takim formacie nie ma miejsca na debatę – jest tylko show. „To nie moje przedstawienie” – podkreślał. I trudno się dziwić. W świecie freak-fightów liczy się krzyk, prowokacja, upokorzenie przeciwnika. A jeżeli trzeba – psiknięcie wodą w twarz, wyzwisko, teatralny wybuch agresji. To nie rozmowa. To scenariusz pisany pod klikalność.

Dlaczego chcą polityków?

Nowak trafnie zauważył, iż organizatorzy freak-gal świetnie wyczuwają społeczne nastroje. Wiedzą, iż polityka stała się widowiskiem. Że telewizyjne debaty coraz częściej przypominają słowne bójki, a nie wymianę argumentów. Że emocje sprzedają się lepiej niż fakty.

W tym sensie zaproszenie Szumlewicza nie jest przypadkiem. W środowisku prawicowych internautów ma status „lewaka do bicia” – jedni go nie znoszą, inni traktują jak kultową postać. A to oznacza jedno: gwarancję zasięgów.

Federacje freak-fightowe nie potrzebują ekspertów. Potrzebują postaci polaryzujących. Takich, które przyciągną widzów, niezależnie od tego, czy ci będą im kibicować, czy życzyć porażki.

Freak Fighty będą zakazane? | Prezydent zbija piątki z nazistami

Polityka, która sama prosi się o ring

W rozmowie pojawia się jeszcze jeden wątek: polska polityka już dawno zaczęła przypominać freak-show. Nowak zauważa, iż poziom debaty publicznej w telewizjach informacyjnych kilka różni się od tego, co proponują federacje MMA. Padają wyzwiska, insynuacje, personalne ataki. Różnica polega tylko na tym, iż w telewizji nie wolno powiedzieć „kur…”, a w Prime MMA – wręcz wypada.

To nie jest więc tak, iż freak-fighty wciągają politykę. To polityka sama zbliżyła się do ich estetyki.

Pieniądze, godność i pokusa skrótu

W rozmowie przewija się też pytanie: czy istnieje kwota, za którą warto wejść do takiego świata? Nowak przywołuje anegdotę o Beacie Tyszkiewicz, która bez wahania przyjęła wysokie honorarium za reklamę odkurzacza. „Za upokorzenie się płaci” – mówiła półżartem.

Ale w przypadku freak-debat stawka jest inna. To nie jest reklama. To wejście w przestrzeń, która żywi się przemocą symboliczną i fizyczną. A przede wszystkim – w przestrzeń, w której nie ma kontroli nad scenariuszem. W której można stać się bohaterem mema, ofiarą prowokacji albo elementem cudzego spektaklu.

Szumlewicz podkreśla, iż raz przekroczona granica może wciągnąć jak mechanizm uzależnienia. „To droga, z której trudno zawrócić” – mówi, porównując to do logiki Mephista: najpierw drobny kompromis, potem kolejny, aż w końcu nie ma już powrotu.

Freak Fighty będą zakazane? | Prezydent zbija piątki z nazistami

Freak-fight jako diagnoza społeczeństwa

Najciekawszy wniosek z rozmowy nie dotyczy samego MMA, ale kondycji społeczeństwa. Obaj prowadzący zauważają, iż agresja w sieci rośnie, a język debaty brutalnieje. Szumlewicz wspomina, iż kiedyś dostawał memy i żarty, dziś – groźby karalne, rasistowskie obelgi i życzenia śmierci.

To nie jest margines. To nowa norma.

A freak-debaty są tylko jej lustrzanym odbiciem.

Czy inna polityka pozostało możliwa?

W pewnym momencie rozmowa skręca w stronę pytania fundamentalnego: Czy da się prowadzić politykę inaczej? Czy można odrzucić logikę show, polaryzacji i przemocy symbolicznej? Czy można nie wejść na ring, choćby jeżeli wszyscy wokół krzyczą, iż to jedyna droga do widoczności?

Szumlewicz odpowiada odmową. Nowak – zrozumieniem. A cała rozmowa staje się czymś więcej niż anegdotą o zaproszeniu do MMA. Jest diagnozą. I ostrzeżeniem.

Bo jeżeli polityka stanie się częścią freak-fightu, to nie freak-fight zyska powagę, a polityka straci resztki sensu.

Reset Obywatelski
Bez kompromisów i bez cenzury. Tworzone tak przez dziennikarzy, jak i odbiorców, bo medium obywatelskie musi być interaktywne. Burzymy czwartą ścianę między dziennikarzami a odbiorcami.
Patronite.plPublicystyka
Idź do oryginalnego materiału