Polak zakończy karierę po igrzyskach? Nie wytrzymał. Wali w związek jak w bęben

2 godzin temu
O polskim saneczkarstwie podczas igrzysk olimpijskich powiedziano sporo. Teraz oliwy do ognia dolał Mateusz Sochowicz, który chce zakończyć karierę. W rozmowie z WP SportoweFakty podkreślił, iż czuje frustrację. Wymienił konkretne powody.
Z XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich reprezentacja Polski przywiozła cztery medale. Największym bohaterem naszej drużyny był skoczek narciarski Kacper Tomasiak, który wywalczył srebro w rywalizacji na normalnym obiekcie, brąz na dużym i srebro w konkursie duetów (wspólnie z Pawłem Wąskiem). Do tego srebro dołożył łyżwiarz szybki Władimir Semirunnij (dystans 10000 metrów). Jednak nie tylko o naszych medalistach mówiło się sporo. Podczas igrzysk rozgorzała dyskusja na temat stanu polskiego saneczkarstwa.

REKLAMA







Zobacz wideo "Dla Tomasiaka te zawody będą trudniejsze niż igrzyska"



Sochowicz ma dość. "Przynosi mi to więcej frustracji"
Zachwyciły szczególnie Dominika Piwkowska i Nikola Domowicz, które w olimpijskim debiucie zajęły szóste miejsce w dwójkach. Później podkreślały, iż jeżdżą na dziewięcioletnich sankach. Rozpętała się burza. Potem Grzegorz Pajda, komentator Eurosportu, podkreślał w naszym programie Studio Cortina, iż panie miały szansę jechać na nowocześniejszym sprzęcie, ale im nie podpasował. Następnie trener Marek Skowroński powiedział przy innej okazji, iż to on zdecydował, by dziewczyny jeździły na starszych sankach.


Pomijając już kwestię samych sanek, trzeba przyznać, iż warunków do uprawiania tej dyscypliny sportu praktycznie nie ma. Od wielu lat dyskutuje się o budowie toru, ale to są tylko słowa. Zawodnicy nie mają, gdzie testować sprzętu, szukać nowych rozwiązań.
Członkowie naszej reprezentacji mają już dość, co potwierdzają słowa Mateusza Sochowicza. 30-latek wyznał w rozmowie z WP SportoweFakty, iż chce zakończyć karierę niedługo po igrzyskach olimpijskich. Nie zamierza już kontynuować walki.
- To były moje trzecie igrzyska, a przez ten czas w związku nie zmieniło się absolutnie nic. Wciąż jestem karmiony tą samą gadką - wypalił. - Przynosi mi to więcej frustracji i nerwów niż przyjemności. Po prostu jestem wkur..., gdy o tym myślę - wprost podkreślił.



Nikt nie interesuje się sprzętem Polaków. "Nie rozumiem tego"
Sochowicz miał takie marzenie, by włączać się do walki o podia Pucharu Świata, by być wysoko sklasyfikowanym zawodnikiem na najważniejszych imprezach. Fatalny stan sprzętu powoduje jednak, iż takie marzenia trudno spełnić.


- Czuję się fatalnie, gdy widzę, iż rywale popełniają na trasie dużo więcej błędów, a i tak przyjeżdżają przede mną. To sprawia, iż chce się to wszystko rzucić i zająć czymś innym. Zazdroszczę sportowcom, którzy mogą powalczyć z najlepszymi i wszystko mają w swoich rękach. Wkładam w treningi mnóstwo pracy i zaangażowania. Mam jedne z najlepszych startów na świecie, a choćby gdy pojadę znakomicie, to przegrywam, bo mam kilkukrotnie słabszy sprzęt niż rywale - dodał.
Sochowicz przyznaje, iż jeżeli miałby dalej uprawiać swoją ukochaną dyscyplinę sportu, to tylko na równych zasadach. Już dwa lata temu miał zakończyć karierę, ale jak twierdzi, wtedy "zamydlono mu oczy". Dostał nowe sanki, ale sposób przygotowania płóz się nie zmienił. Brakuje pomocy z zewnątrz choćby pod względem naukowym, co frustruje Sochowicza.
Czytaj także: Ależ gest legendy wobec Semirunnija



- Nie rozumiem tego. Nagłaśniałem to już dwa lata temu, ale wtedy dyskusja skończyła się na tym, iż dostałem nowe sanki. Co do zasady, to nie powinno być moje zmartwienie. Poza trenerem nikt nie interesuje się tym, jaki mam sprzęt - skwitował.
30-latek zapowiada koniec kariery, ale jednocześnie potwierdził, iż ten sezon jeszcze dokończy.
Idź do oryginalnego materiału