Polak stracił medal olimpijski przez system. Aż trudno uwierzyć

2 godzin temu
Ten konkurs do dziś boli polskich kibiców. Stefan Hula w 2018 roku mógł niespodziewanie sięgnąć po medal olimpijski w konkursie indywidualnym na skoczni normalnej. W rozmowie z WP SportoweFakty wrócił do tych wydarzeń. Zwrócił uwagę na jedną istotną rzecz dotyczącą systemu punktowego.
W piątek o godz. 20:00 odbędzie się ceremonia otwarcia XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. W skokach narciarskich trudno nam upatrywać szanse medalowe, ale mamy nadzieję, iż niespodziewanie któryś z Biało-Czerwonych powalczy o podium. Osiem lat temu w Pjongczangu blisko sprawienia sensacji był Stefan Hula. Finisz zawodów był jednak niezwykle rozczarowujący dla naszego skoczka, który zrobił wszystko, by stanąć na podium w rywalizacji na skoczni normalnej.

REKLAMA







Zobacz wideo "Ludzie pisali okrutne rzeczy". Panczenistki przetrwały hejt i zdobyły medal [Reportaż]



Hula o krok od medalu. "Pojawiło się sporo niejasności"
Po pierwszej serii Hula był liderem konkursu. Oddał fenomenalny skok na odległość 111,5 metra. Nie da się ukryć, iż to była jedna z najlepszych prób w jego karierze. Drugą pozycję zajmował Kamil Stoch, więc były szanse choćby na dwa krążki.


Finał był taki, iż Stoch zakończył zmagania na czwartej pozycji ze stratą 0,4 pkt do trzeciego Roberta Johanssona. Hula finiszował na piątym miejscu, będąc ledwie 0,5 pkt za Stochem. W drugiej serii Hula skoczył 105,5 metra. W rozmowie z WP SportoweFakty wspomniał moment, w którym był zaskoczony ogromną liczbą odjętych punktów za sprzyjające warunki. Pierwotnie wydawało się, iż będzie ich zdecydowanie mniej.
- Pojawiło się sporo niejasności, ogromny niedosyt i rozczarowanie. Trudno się było z tym pogodzić. Wiedziałem, iż sportowo oddałem skok na medal, a jednak w ostatecznym rozrachunku zająłem dopiero 5. lokatę - podkreślił Hula w rozmowie z WP SportoweFakty.
- Co do przeliczników, najpierw pokazały, iż należy odjąć 11 punktów. To by dało srebro. Potem wartość się zmieniła na ponad 18. Nie tylko ja byłem bardzo zdziwiony - dodał.



Brąz w drużynie "na pocieszenie"
Hula nigdy nie stanął na podium w indywidualnych zawodach Pucharu Świata, będąc wiele razy w czołówce. Na igrzyskach mógł dokonać czegoś wielkiego. - Gdyby ktoś mi powiedział przed zawodami na normalnej skoczni, iż zajmę 5. miejsce, brałbym je w ciemno. Tymczasem obiekt opuściłem z poczuciem ogromnego niedosytu - ocenił.
Na szczęście Hula wrócił do Polski z medalem. Wszystko rzecz jasna dzięki temu, iż nasz zespół wywalczył brąz w konkursie drużynowym.
Idź do oryginalnego materiału