Polak nie utrzymał się w elitarnym cyklu. Odpowiedział na pytanie o chęć powrotu

speedwaynews.pl 1 godzina temu

W zakończonym przed kilkoma dniami cyklu FIM Speedway Grand Prix polscy kibice mogli oglądać czterech naszych reprezentantów. Stałymi uczestnikami zmagań byli bowiem Bartosz Zmarzlik, Kacper Woryna, Patryk Dudek oraz Dominik Kubera. Ostatni w wymienionych biało-czerwonych nie radził sobie najlepiej i w przyszłości najpewniej zabraknie go w stawce. Po ostatniej rundzie w Toruniu odniósł się on do swoich występów.

Sobota rozpoczęła się dla Kubery naprawdę udanie. Polak wygrał bowiem wyścig sprinterski, dzięki czemu poprawił swój dorobek w klasyfikacji generalnej o 4 punkty. Podczas turnieju głównego nie było już tak dobrze, a Polak po rundzie zasadniczej zakończył udział w turnieju.

5 zdobytych na torze „oczek” nie wystarczyło do tego, aby Kubera wystartował w biegu ostatniej szansy. Wygrana w sprincie była dla reprezentanta Polski jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. 27-latek wspomniał o błędzie, jaki popełnił w kontekście ustawień motocykla.

– Myślę, iż to moje złe decyzje. bo nie chciałem psuć tego co mam. Później wiadomo, tor się zmieniał z biegu na bieg, a ja po prostu wprowadzałem drobne korekty. Nie chciałem robić radykalnych zmian i myślę, iż to był duży błąd – tłumaczył Kubera cytowany przez portal ekstraliga.pl.

Zmarzlik, Dudek oraz Woryna są już pewni udziału w przyszłorocznym cyklu FIM Speedway Grand Prix. Z kolei Dominik Kubera, który zakończył zmagania na 14. miejscu nie dokonał tej sztuki. Wątpliwe jest również to, iż Polakowi zostanie przyznana stała „dzika karta”. Żużlowiec Falubazu wypadł więc z elitarnego cyklu. Zapytany o to, czy będzie walczył o powrót, udzielił wymownej odpowiedzi.

– Na razie chciałbym się skupić na tym, żeby uporządkować sprawy sprzętowe i złapać jakąś tam stabilność. Jak będę czuł się gotowy, to wtedy będę walczył – mówił.

Idź do oryginalnego materiału