Półtora miesiąca temu w Opolu Maksymilian Szwed przebiegł 400 metrów w 44.94 s - wynik godny finału mistrzostw Europy. Wtedy wydawało się, iż jest w stanie powalczyć o rozstawienie w Birmingham, które ułatwiłoby kilka spraw. Także w kontekście finału miksta, zaplanowanego na ten wieczór. Nie udało się, zabrakło niewiele. 22-latek musiał więc pobiec w eliminacjach, w których przepustki do półfinału... nie gwarantowało choćby zwycięstwo. Liczył się bowiem czas, a nie miejsce. Szwed wybiegał 45.53 sekundy, musiał czekać na to, co wydarzy się w dwóch pozostałych seriach. Chwilę później wszystko się wyklarowało.