Mieliśmy duże nadzieje, iż po środowym wieczorze 11 lutego Kacper Tomasiak nie będzie już jedynym polskim medalistą na bieżących zimowych igrzyskach. Damian Żurek był wśród głównych faworytów do medali na 1000 metrów w łyżwiarstwie szybkim. Co prawda jego koronnym dystansem jest bardziej 500 metrów, ale również na dwa razy tyle nieraz stawał na podium zawodów Pucharu Świata. Tym razem niestety skończyło się pechowo. Żurek zajął 4. miejsce, a do medalu zabrakło tylko 0,07 s. To mniej więcej tyle, ile wynosi czas reakcji kota, by zobrazować, jak kilka to jest. W dodatku nie był on jedynym Polakiem, któremu zabrakło szczęścia.
REKLAMA
Zobacz wideo Jakim cudem Rosjanie są na igrzyskach? „Obśmiali sankcje"
Błąd rywala kosztował Polaka wszystko
O tym samym może mówić Piotr Michalski. On co prawda w gronie ścisłych kandydatów do podium się nie znajdował, ale przy dobrej formie Top 10? Nie było poza zasięgiem. Niestety nie było nam dane się tak naprawdę przekonać o jego dyspozycji. W trakcie pierwszej połowy dystansu jego rywal w parze Gabriel Odor nieprzepisowo zajechał Michalskiemu drogę, przez co ten musiał ostro wyhamować i stracił mnóstwo czasu, zajmując ostatecznie 25. miejsce. Austriaka zdyskwalifikowano, a Polak miał szansę wystartować jeszcze raz, tyle iż solo.
Oto dlaczego Michalski nie powtórzył biegu, choć mógł
Michalski zrezygnował jednak z tej opcji. Dlaczego? Wyjaśnił to po wszystkim w rozmowie z Eurosportem. -To moja decyzja. Znam swoje ciało, wiem, na co mnie stać, ile potrzebuje czasu, żeby odpocząć. To byłby przejazd niegodny reprezentanta Polski. Żebym miał 10 lat mniej, to może jakąś ułańską fantazją bym powtarzał dzisiaj. Bardzo bym chciał pojechać dobrze, ale to nie dziś. Jutro pewnie odpocznę, a już teraz myślimy o pięciuset metrach - powiedział 31-latek. Michalski przyznał, iż jego przeciwnik przynajmniej nie chował głowy w piasek.
- Po biegu na szczęście dał mi chwilę na przemyślenia i sobie też. Najpierw podszedł jego trener, później on sam. Powiedział, iż to jego wina. Wszyscy znamy przepisy. On był co prawda minimalnie przede mną, ale nie miałem miejsca, by zmienić tor. Ja miałem pierwszeństwo - powiedział Michalski. Polacy będą mieli szansę na odkucie się w sobotę 14 lutego. To właśnie wtedy o 17:00 rozpocznie się rywalizacja na 500 metrów.

2 godzin temu















