Dramatyczne starcie w Rzeszowie trzymało w napięciu do ostatnich centymetrów. Pomiędzy Dakar Development Stalą Rzeszów a Polonią Piła padł remis 45:45, jednak prawdziwym bohaterem i reżyserem ten finiszu okazał się Josh Pickering. Australijczyk pokazał niesamowity charakter, wyruszając na tor po potężnej kraksie sprzed kilku dni i ratując dla „Żurawi” cenny punkt na wagę meczowego podziału łupów.
Początek rywalizacji przy ulicy Hetmańskiej zwiastował ogromne emocje. Goście z Piły weszli w mecz bez jakichkolwiek kompleksów, wychodząc na prowadzenie po mocnym uderzeniu Benjamina Basso w inauguracyjnym wyścigu. Miejscowi odpowiedzieli błyskawicznie, a na półmetku walki tablica wyników wskazywała remis. Emocje sięgnęły zenitu w ósmym wyścigu, kiedy dochodziło do niebezpiecznego kontaktu między Michałem Curzytkiem a Oskarem Fajferem. W konsekwencji na tor upadli Fajfer oraz jadący za nim Matias Nielsen. Na szczęście obaj wrócili do parku maszyn o własnych siłach, a z powtórki wykluczono Curzytka.
Przełom dla Stali nastąpił w trzeciej serii, gdy duet Szczepaniak-Pickering idealnie rozegrał pierwszy łuk i dowiózł do mety podwójne zwycięstwo. Kiedy w jedenastej gonitwie rzeszowianie odskoczyli na osiem punktów, wydawało się, iż gospodarze kontrolują przebieg starcia. Menedżer gości Paweł Piskorz sięgnął po rezerwy taktyczne, co tchnęło nowe życie w ekipę z Wielkopolski. Przed biegami nominowanymi przewaga „Żurawi” skurczyła się do sześciu „oczek”.
Prawdziwy dramat rozegrał się w wyścigach kończących spotkanie. Czternasta gonitwa to kompletna dominacja pilan – Andreas Lyager z Basso podwójnie pokonali rzeszowian i w ostatecznym rozrachunku zredukowali stratę do zaledwie dwóch punktów. W decydującym, piętnastym wyścigu Polonia znów jechała na 5:1, co oznaczałoby sensacyjną wygraną przyjezdnych. Na ostatnich metrach sprawę w swoje ręce wziął jednak Josh Pickering. Australijski wojownik kapitalnym atakiem minął Lyagera, wyrywając remis i ratując wynik dla Stali Rzeszów.
Po meczu Pickering nie ukrywał rozczarowania brakiem wygranej zespołu, ale wyjawił też, jak wiele kosztował go ten występ.
– Jestem mocno rozczarowany. Osobiście zaliczyłem w czwartek bardzo groźny upadek w Sheffield i pisząc szczerze, cieszę się, iż w ogóle mogłem tu wystąpić. Przez ostatnie dwa dni zmagałem się z ogromnym bólem. Na szczęście zdołałem pozbierać się na tyle, by wyjechać na tor, ale niestety jako zespół nie mieliśmy wystarczającej liczby indywidualnych wygranych. Wyścig czternasty kompletnie nam nie wyszedł. Kilku chłopaków w naszej drużynie nie pojechało dzisiaj na swoim optymalnym poziomie i stąd taki, a nie inny wynik – podsumował po spotkaniu obijany lider Rzeszowa dla klubowych mediów.
Przed Stalą kolejne wymagające zadanie i konfrontacja z ligowym potentatem z Bydgoszczy. Australijczyk mimo zdrowotnych kłopotów patrzy w przyszłość z optymizmem i liczy na pełną mobilizację całej drużyny.
– Bydgoszcz to bez wątpienia najsilniejszy zespół w tej lidze, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jednak tamtejszy tor bardzo mi odpowiada. Co prawda w zeszłym roku w barwach Unii Leszno nie wypadłem tam najlepiej, ale kiedy jeździłem tam w barwach Wybrzeża Gdańsk, czułem się znakomicie. Z niecierpliwością czekam na ten mecz. Mam nadzieję, iż wszyscy chłopcy dają z siebie 110 procent, zostawią serce na torze i podejmiemy tam twardą walkę – zadeklarował Pickering.
Josh Pickering, Tobiasz Jakub Musielak














