Krzysztof Mrozek dopiął swego, a rozmowy przeprowadzone w Katowicach przypieczętowały przenosiny Franciszka Majewskiego do INNPRO ROW-u Rybnik. Młody żużlowiec, który po rozstaniu z Texom Stalą Rzeszów zyskał status wolnego zawodnika, podpisał przy Gliwickiej roczny kontrakt z opcją przedłużenia na kolejny sezon. Najciekawszym wątkiem tej transakcji okazują się jednak kulisy negocjacji – w parku maszyn częstym problemem bywa presja i niejasne zasady, tymczasem przy rybnickim stole rozmów postawiono na absolutną prostotę i natychmiastowe wsparcie.
Negocjacje między sternikiem rybnickiego klubu a nowym juniorem przebiegły bez zbędnego przeciągania struny. Obie strony gwałtownie odnalazły wspólny język, a ustalenia od razu przybrały konkretną formę. Majewski nie ukrywa, iż styl zarządzania Krzysztofa Mrozka trafia w jego potrzeby, dając poczucie stabilizacji jeszcze przed wyjazdem na tor.
– Złapaliśmy taki fajny flow. Fajnie się nam gadało, choć prawdę powiedziawszy, my nie musimy ze sobą za dużo gadać, bo rozumiemy się bez słów. Prezes jest konkretny, wie, czego chce. Od razu było do brzegu, było zero-jedynkowo – relacjonuje Franciszek Majewski w rozmowie z klubowymi mediami ROW-u.
W czarnym sporcie relacja na linii zawodnik – zarząd często decyduje o dyspozycji w trakcie sezonu. Rybnicki klub przeszedł od słów do czynów natychmiast po złożeniu podpisów pod umową, zapewniając młodzieżowcowi pełne zaplecze.
– Klub mnie wspomaga od pierwszego dnia, kiedy zostałem „Rekinem”. Poprosiłem i dostałem wsparcie logistyczne, ale też takie dotyczące treningów i przygotowań do sezonu. Wszystko na najwyższym poziomie – podkreśla wychowanek.
Czysta głowa zamiast presji punktowej
Najważniejszym elementem ustaleń okazało się jednak podejście do samej jazdy. Szefostwo ROW-u zrezygnowało z narzucania sztywnych limitów punktowych, stawiając na zbudowanie odpowiedniego komfortu psychicznego. Majewski przyznaje z uśmiechem, iż szczegółowe oczekiwania prezesa wolno zachować dla siebie, ale ich główny przekaz daje mu mnóstwo swobody.
– Mówił. Tego lepiej nie drukować – śmieje się zawodnik pytany o szczegóły rozmów z prezesem. – Zostańmy przy tym, iż powiedział o swoich oczekiwaniach, a ja zrobię wszystko, żeby je spełnić. Ważne, iż prezes nie narzuca presji. Mówił, iż mam się dobrze bawić i realizować marzenia, bo wszystko inne pójdzie za tym.
Dla Rybnika pozyskanie zawodnika z tak zresetowaną głową może okazać się najważniejsze w kontekście walki o układ sil w formacji młodzieżowej. jeżeli Majewski odnajdzie w zespole „Rekinów” oczekiwany spokój, rybnicki owal zyska młodzieżowca punktującego na miarę ambitnych celów klubu.













