Dla Lisy Eder przełomowym sezonem niewątpliwie była poprzednia kampania - 2024/25. W jej trakcie Austriaczka czterokrotnie stawała na podium, co przełożyło się na szóstą lokatę w klasyfikacji generalnej na koniec sezonu. 24-latka śmiało mogła spoglądać w kierunku kolejnego sezonu, widząc zdecydowany progres w swoim rozwoju.
REKLAMA
Zobacz wideo Pietuszewski w Premier League? Żelazny: Porto nie jest docelowym klubem. Nie wiem, gdzie jest jego sufit
I słusznie. Pierwsze zwycięstwo przyszło w japońskim Zao, 21 stycznia 2026 roku. Zostało ono poprzedzone ośmioma miejscami na podium. Pochodząca z St. Johann in Tirol skoczkini powtórzyła ten wyczyn tuż po Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Mediolanie i Cortinie d'Ampezzo. 1 marca w Hinzenbach nie dała szans rywalką na skoczni normalnej. Podczas wspomnianych igrzysk zajęła czwarte (HS-107) oraz siódme (HS-141) miejsce w rywalizacji indywidualnej. W konkursie drużyn mieszanych, do spółki z Janem Hoerlem, Julią Muhlbacher i Stephanem Embacherem zakończyli zmagania na piątej lokacie.
Vikersund wyrocznią dla Eder
Końcówka sezonu zwiastowała dla 24-latki rywalizację o miejsce na podium w klasyfikacji generalnej. Niestety wszystkie marzenia o takim osiągnięciu prysły jak bańka mydlana podczas lotów w Vikersund. Zawodniczka w kwalifikacjach do sobotniego konkursu zajęła ostatnie, 26. miejsce, uzyskując zaledwie 136,5 metra.
"Piątkowe skoki treningowe i kwalifikacyjny były wyzwaniem. Przez cały sezon powtarzał się problem, moje rozstawienie nóg na nartach robiło się zbyt szerokie z tyłu. W lotach narciarskich siły są jeszcze większe, a co za tym idzie, rośnie również nacisk na narty. Chociaż generalnie czuję kontrolę, w powietrzu staję się niestabilna. Teraz, pod koniec sezonu, wyraźnie zauważam, iż moje siły, rezerwy energii się wyczerpują. Jest mi trudno" - przyznała Lisa Eder, cytowana przez "Interię".
Zobacz też: Sztuczna inteligencja przejmuje dyscyplinę. Zaczęło się od sedesów
24-latka otwarcie przyznaje, iż miniony sezon był dla niej wspaniałym czasem. "To był sezon pełen wrażeń. Liczyłam na coś więcej, ale były też dobre momenty. Moimi najważniejszymi momentami były oczywiście dwa zwycięstwa w Pucharze Świata. Były wyjątkowe, cieszę się. Teraz, gdy sezon się skończył i mam dużo czasu, poświęcę trochę czasu w refleksję i przeanalizowanie tego, co się stało" - cieszyła się.
Federacja podjęła decyzję
Austriacka federacja postanowiła wycofać zawodniczkę z dalszej rywalizacji w Vikersund. Ponadto Eder zabraknie na starcie pierwszego w historii skoków kobiet konkursu lotów w Planicy, który odbędzie się w sobotę 28 marca. Tak decyzję komentował Thomas Diethart, trener austriackich zawodniczek: "W ostatnich tygodniach stało się oczywiste, iż jej poziom energii nie jest wystarczająco wysoki. Trudno jej było przełożyć skoki na punkty. Przeanalizowaliśmy jej pierwsze skoki w piątek i wspólnie podjęliśmy decyzję, iż nie wystartuje ani w drugim konkursie w Vikersund, ani w Planicy. Planica jest w kalendarzu kobiet po raz pierwszy i dlatego jest dla niej nowym mamucim skocznią. jeżeli jej rezerwy energii nie będą w pełni dostępne, nie ma sensu tam startować. Oczywiście jest też kwestia bezpieczeństwa, nie chcemy podejmować niepotrzebnego ryzyka. Lisa miała bardzo dobry, udany sezon. Latem w drużynie zaszły duże zmiany, a ona doskonale wywiązała się z roli liderki zespołu, rozwinęła się. Poczyniła również postępy techniczne".
Lisa Eder może być pewna czwartej lokaty w "generalce", gdyż będąca za jej plecami Niemka Seline Freitag traci do niej 195 punktów. Kryształową Kulę za zwycięstwo w tej klasyfikacji zapewniła sobie Nika Prevc (2576 punktów). Drugie miejsce przypadnie Nozomi Maruyamie (1810), a trzecie Annie Odine Stroem (1578). Anna Twardosz z dorobkiem 229 punktów jest 24.

2 godzin temu













