Nie znajdziesz tej informacji ani na stronie WADA, czyli światowej agencji walczącej z dopingiem i kierowanej przez Witolda Bańkę, ani na stronie lekkoatletycznej federacji World Athletics, której szefuje Sebastian Coe. Potwierdzenia brak.
REKLAMA
Zobacz wideo Jakim cudem Rosjanie są na igrzyskach? „Obśmiali sankcje"
Obaj sportowi działacze spotkali się podczas halowych mistrzostw świata w Toruniu, gdzie prawdopodobnie uzgodnili jak i kiedy zakomunikować koniec sankcji za powszechne stosowanie dopingu i kamuflowanie go za łapówki. Zostały nałożone na rosyjską federację w 2015 r. To właśnie te sankcje spowodowały, iż rosyjskiej reprezentacji nie było przez dekadę na żadnych mistrzostwach świata, Europy ani igrzyskach olimpijskich (a od 2022 r. doszły wykluczenia za wojnę, dodatkowo dla Białorusi).
Ostatniego dnia mistrzostw w Toruniu obie organizacje wysłały bardzo podobne komunikaty prasowe, w jednym akapicie identyczne, a które najbardziej przypominały rebus, albo zagadkę kryptograficzną. Przewodniczący Bańka i Coe chwalą się w nim zakończeniem śledztwa opartego na wynikach badań moskiewskiego laboratorium. W jego wyniku – jak napisano - ukarano różne osoby w 66 sprawach dyscyplinarnych i nałożono 298 sankcji na sportowców, którzy uczestniczyli w zinstytucjonalizowanym rosyjskim systemie antydopingowym.
Rosjanie odkodowali przesłanie.
Maszynę deszyfracyjną uruchomił minister sportu Michaił Diegtiariow. Na swoim kanale platformy Max (komunikator Telegram jest już nieprawomyślny i obywatele są wypychani przez władzę do rządowego Maxa) napisał: "Ogólnorosyjska Federacja Lekkoatletyczna (ARAF) zakończyła trzyletnią kwarantannę w ramach Programu Warunków Specjalnych: spełniono wszystkie 34 warunki strategiczne" – napisał Diegtiariow. W sportowych mediach w Rosji podano następujący tytuł: World Athletics zniosła wszystkie sankcje związane z dopingiem.
Tu również jest robota dla kryptologa.
Wśród warunków spełnionych przez Rosjan jeden był szczególnie istotny i wcale nie dotyczył dopingu, ale wojny. Był co prawda jedynie cofnięciem się o krok, ale Rosjanie nie lubią tego robić. Ustąpili, no bo nie miał dla nich kluczowego znaczenia, a może załatwić wielki powrót.
Otóż: strukturę regionalną rosyjskiego sportu Diegtiariow zmienił tak, żeby nie było w nich odrębnie zarządzanych terenów Ukrainy częściowo okupowanych przez rosyjską armię. To właśnie było cofnięciem się Rosjan. Mianowicie, we wrześniu 2022 r. Putin dekretem nielegalnie anektował do Rosji obwody doniecki, ługański, zaporoski i chersoński. W konsekwencji nadano im również lokalną strukturę sportową: komitety, związki, itd. Dla MKOl - Degtariow jest ministrem, ale i szefem rosyjskiego komitetu olimpijskiego - było to wystarczającą przyczyną zawieszenia. Był to formalno-prawny wygodny powód, za pomocą którego obydwie organizacje nie musiały wkraczać w zawiłości moralno-etyczne, czy najeźdźcę można wykluczyć ze sportu.
Pozostałe warunki dotyczyły głównie procedur i przejrzystości walki z dopingiem.
Szef lekkoatletycznej federacji Piotr Fradkow stwierdził, iż kontynuuje współpracę z World Athletics i rozmowy z Coe o pełnoprawnym powrocie rosyjskich sportowców.
W pewnym sensie kończy to największy skandal dopingowy w pozimnowojennej historii sportu, w którym okazało się, iż państwo rosyjskie i jego przedstawiciele są gotowi kłamać, manipulować, oszukiwać, działać skrycie, żeby osiągnąć sukces finansowy i propagandowy. A może i mordować, bo trzeba tu przypomnieć tajemnicze zgony dwóch dyrektorów moskiewskiego laboratorium antydopingowego Wiaczesława Siniewa i Nikity Kamajewa, obydwa w lutym 2016 r., przy czym Kamajew zgłosił się tuż przed śmiercią do "Sunday Timesa" z propozycją współpracy przy dziennikarskim śledztwie.
Rosyjska lekkoatletyka – ta, wobec której zniesiono sankcje - była w awangardzie afery, bo pierwsze alarmujące listy o łapówkach za tuszowanie systematycznego dopingu, wspieranego przez skorumpowanych działaczy federacji, WADA otrzymała już w 2010 r. Trener Witalij Stiepanow wysłał do WADA około 200 maili i 50 listów. W 2012 r. została zignorowana przez agencję kolejna sygnalistka, dyskobolka Daria Piszczalnikowa. Ba, nie tylko zignorowana, co zdekonspirowana. Jej listy do WADA przekazano działaczom, których oskarżała. W efekcie dostała od nich 10-letnią dyskwalifikację. W końcu jeden z menedżerów WADA skontaktował Stiepanowa i jego żonę, biegaczkę Julię, z niemieckim reportażystą Hajo Seppeltem. Powstał reportaż w telewizji ARD, którego konsekwencją było upublicznienie tuszowania dopingu przez Rosję w czasie zimowych igrzysk olimpijskich w Soczi. Z pomocą oficera FSB podmieniono tam około 100 próbek rosyjskich sportowców na czyste. Ucieczka szefa laboratorium Grigorija Rodczenkowa, który ze schwarzcharakteru został najważniejszym świadkiem kryminalnej działalności działaczy i urzędników, odsłoniła wszystkie grzechy, wykroczenia i przestępstwa Rosjan.
I to wszystko może niedługo wrócić.
Coe wielokrotnie powtarzał, iż jest za utrzymaniem wykluczenia Rosjan, bo od początku agresji na Ukrainę sytuacja się nie zmieniła. Wojna trwa. Jednak argumentu w sprawie dopingu już nie ma. Jego rzecznik James Mulligan przysłał do Sport.pl mail, w którym pisze m.in., iż federacja World Athletics odnotowała, iż rosyjska federacja spełniła wszystkie "warunki specjalne w sposób satysfakcjonujący", a choćby "zostały one przekroczone".
Rada federacji - World Athletics Council - która zdecydowała o wykluczeniu Rosjan po inwazji w 2022 r. i zdecyduje o jej powrocie, ma w swoim składzie członków z różnych zakątków świata. Ścierają się w niej różne stanowiska, wiele z nich jest bardzo prorosyjskie. Dlatego Rosjanie prawdopodobnie wrócą do lekkoatletyki jako sportowcy neutralni, ba, World Athletics może podjąć jeszcze korzystniejszą dla Rosjan decyzję - przywrócić ich pod pełną flagą.
Rada spotkała się w Toruniu i prawdopodobnie zbierze się w sierpniu 2026 r. Będzie miała na uwadze decyzję MKOl, który wcześniej – w kwietniu lub maju – może narzucić swoim autorytetem przywrócenie Rosjan do sportu.

2 godzin temu











