Płacą mu fortunę, a on siedzi na trybunach. Zawodnik Legii nie wytrzymał i zabrał głos

1 godzina temu

Petar Stojanović nie ukrywa frustracji. Wahadłowy Legii Warszawa wykorzystał marcowe zgrupowanie reprezentacji Słowenii, by otwarcie przyznać, iż jego obecna sytuacja w stołecznym klubie jest dla niego wyjątkowo bolesna.

“To najgorsza sytuacja w mojej karierze. Nie chcę o tym dużo mówić, bo mam długoterminowy kontrakt z Legią. Mam wiele do powiedzenia, ale wolę milczeć” — powiedział Stojanović w rozmowie ze słoweńskim portalem Siol.net.

Słowa 30-latka nie powinny dziwić tych, którzy śledzą jego losy przy Łazienkowskiej. W ostatnich siedmiu meczach ligowych Stojanović ani razu nie pojawił się na boisku, a w trzech ostatnich spotkaniach nie znalazł się choćby w kadrze meczowej. Marek Papszun po prostu przestał na niego liczyć.

Od podstawowego gracza do outsaidera

Stojanović dołączył do Legii latem ubiegłego roku i początkowo cieszył się zaufaniem ówczesnego szkoleniowca Edwarda Iordanescu. Rozegrał łącznie 25 meczów, strzelił gola i zanotował asystę. Wraz ze zmianą trenera skończyły się jednak dobre czasy Słoweńca. Nowy trener miał przekazać piłkarzowi, iż najlepszym wyjściem dla obu stron byłaby zmiana otoczenia — pojawiły się choćby doniesienia o zainteresowaniu ze strony tureckiego Kayserisporu.

Papszun początkowo dementował te informacje. Klub zapewniał, iż Stojanović normalnie dostaje minuty w sparingach i rywalizuje o miejsce w składzie na treningach. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna — pozycja Słoweńca w drużynie sukcesywnie słabła, a według najnowszych doniesień Legia nie wiąże już z nim planów na kolejny sezon.

Kontrakt do 2028 roku — i co z tego?

Paradoks sytuacji Stojanović polega na tym, iż pomimo zupełnego wypadnięcia z łask trenera, wiąże go z Legią umowa aż do końca czerwca 2028 roku. Co więcej, Słoweniec uchodzi za jednego z najlepiej opłacanych piłkarzy w całej Ekstraklasie. Klub wypłaca mu wysokie wynagrodzenie, podczas gdy ten nie kopie piłki w meczach ligowych od tygodni.

Zawodnik doskonale zdaje sobie z tego sprawę, stąd powściągliwość w wypowiedziach. Choć wyraźnie kipi w środku, kontrakt skutecznie go krępuje. Przy okazji zgrupowania przyznał jednak, iż słoweńskie powietrze robi mu dobrze — i trudno się dziwić, skoro w Warszawie nie ma dla niego miejsca choćby na ławce rezerwowych.

Trudny czas dla całej Legii

Stojanović nie jest odosobnionym przypadkiem problemów w stołecznym klubie. Trwający sezon to dla całego środowiska Legii prawdziwy koszmar — klub po triumfie w Pucharze Polski zaliczył ogromny regres i do niedawna tkwił w strefie spadkowej Ekstraklasy. Po ostatnim remisie z Rakowem Częstochowa 1:1 Legia wyszła co prawda ze strefy spadkowej, ale nie ma żadnej przewagi punktowej nad szesnastą Arką Gdynia.

Papszun ma więc teraz inne priorytety niż rozwiązywanie indywidualnych problemów Słoweńca. Walka o utrzymanie pochłania całą uwagę sztabu szkoleniowego, a ci, którzy nie pasują do planu gry, muszą czekać na swoją kolej — lub zacząć rozglądać się za nowym pracodawcą.

Słowenię czekają najbliższe dni z towarzyskimi meczami — z Węgrami i Czarnogórą. Stojanović będzie mógł przynajmniej tam udowodnić swoją wartość i przypomnieć się ewentualnym chętnym do wypożyczenia lub transferu. Bo w Legii, przynajmniej na razie, jego przyszłość rysuje się bardzo mgliście.

Idź do oryginalnego materiału