Pietuszewski zmiażdżony przez byłego reprezentanta Polski. „Stał i dłubał w nosie”

2 godzin temu
Fot. Paweł Jerzmanowski

Polska nie jedzie na mundial po raz pierwszy od 2014 roku. Porażka 2:3 ze Szwecją boli tym bardziej, iż decydujący gol padł w 88. minucie — i poprzedzała go sekwencja błędów, która natychmiast stała się głównym tematem pobarażowej dyskusji. Artur Wichniarek nie miał litości dla Oskara Pietuszewskiego.

Gola Victora Gyökeresa poprzedziła kaskada nieporozumień w polskiej obronie. Wichniarek szczegółowo odtworzył tę sekwencję w Kanale Sportowym i wskazał konkretnego winowajcę — nie Kiwiora, który wyskoczył spóźniony i dał się ograć, ale właśnie Pietuszewskiego, który miał go asekurować.

— Oskar Pietuszewski w momencie, kiedy idzie piłka do boku, pokazał Kiwiorowi: „Idź ty do tego najbardziej wysuniętego przy linii”. Kiwior mówi: „Nie, ty idź tam, bo ja jestem w trójce obrońców i zostaję”. Pietuszewski się nie ruszył, więc w ostatnim momencie Kiwior wyskoczył. Był spóźniony, poszedł na dzika, dał się nabrać na pierwszy balans i rywal go minął — opisał były reprezentant Polski.

Konkluzja była bezlitosna. — Co powinien zrobić Pietuszewski, skoro pokazał Kiwiorowi, żeby szedł do boku? Zaasekurować go. A co zrobił? Stał i dłubał w nosie — podsumował Wichniarek.

Świadomość defensywna na poziomie zero

Wichniarek nie gryzł się w język oceniając ogólną postawę 17-latka w kwestiach obronnych. — Świadomość gry defensywnej u Pietuszewskiego jest równa zeru — wypalił bez ogródek.

To ostra ocena, ale mająca konkretne uzasadnienie w tym, co wydarzyło się na boisku. Pietuszewski wszedł na murawę w 63. minucie — kilka chwil później zobaczył żółtą kartkę, a pod koniec meczu był uczestnikiem akcji, która kosztowała Polskę awans.

Idol czy problem?

Przez ostatnie tygodnie opinia publiczna niemal jednogłośnie domagała się wystawienia Pietuszewskiego od pierwszej minuty. Mecz ze Szwecją był jego zaledwie drugim występem w seniorskiej kadrze. Dostał szansę — i pokazał błyski talentu, ale też wyraźne braki w rozumieniu gry bez piłki.

Wichniarek nie kwestionuje potencjału nastolatka. Ale jasno sygnalizuje, iż entuzjazm kibiców nie może przysłaniać tego, co na boisku widać gołym okiem. Pietuszewski ma przed sobą dużo pracy — i to nie tylko z piłką przy nodze.

Idź do oryginalnego materiału