
Poznaliśmy już pierwsze słowa Denisa Labrygi po jego porażce na jubileuszowej gali FAME 30: Icons. Freak fighter nie chowa głowy w piasek.
Gala FAME 30: Icons w Gliwicach przyniosła nam sporo emocji, a odpowiedzialne za to jest między innymi jedno z najgłośniejszych starć ostatnich miesięcy. Mowa oczywiście o walce wieczoru wydarzenia, w której naprzeciw siebie stanęli – Denis Labryga oraz Makhmud Muradov. Warto odnotować, iż stawką tego pojedynku był pas wagi ciężkiej federacji. Starcie to od początku budziło ogromne emocje, ponieważ zestawiono bardzo dobrego i niezwykle ambitnego zawodnika wywodzącego się ze świata freak fightów z zawodnikiem posiadającym doświadczenie na najwyższym, światowym poziomie, prawdziwym wirtuozie MMA.
Od pierwszych sekund było widać, iż „Mach” zamierza narzucić swoje tempo. Był rzecz jasna szybszy, bardziej precyzyjny i diabelnie skutecznie wykorzystywał przewagę doświadczenia. Labryga próbował odpowiadać siłą fizyczną oraz kopnięciami na nogi, momentami skracając dystans i szukając swojej szansy. Pomimo ambitnej postawy i dobrej kondycji, brakowało mu jednak dokładności, choć to bardziej jego rywal zdawał się być po prostu nietykalny.
Aktualny tymczasowy mistrz federacji Oktagon MMA często trafiał czysto, kontrolując przebieg pojedynku i stopniowo budując przewagę. Nie bez powodu zresztą w drugiej połowie tej batalii kurs na Uzbeka wynosił zawrotne… 1.01. Ostatecznie nie mieliśmy do czynienia z niespodzianką i to on okazał się lepszy na przestrzeni całej walki, sięgając po zwycięstwo i mistrzowski pas organizacji FAME MMA.
ZOBACZ TAKŻE: Bonusy po UFC Londyn. Iwo Baraniewski znowu zrobił furorę [WIDEO]
Pierwsze słowa Denisa Labrygi po porażce
Dla Denisa Labrygi była to już druga porażka w jego karierze we freak fightach. Przypomnijmy, iż wcześniej przegrał podczas gali FAME 24: Underground, kiedy to jego pojedynek z Michałem Pasternakiem zakończył się dyskwalifikacją. Co prawda reprezentant WCA Fight Team znokautował „Wampira”, jednakże uczynił to w sposób nieprzepisowy. Tym razem jednak nie było żadnych kontrowersji, bowiem przegrał on wyraźnie na kartach punktowych, musząc uznać wyższość bardziej doświadczonego rywala.
Labryga niedługo po walce zabrał głos na jej temat, podchodząc do całej sytuacji z dużą pokorą, czego wielu fanów freak fightów z pewnością się nie spodziewało. Mianowicie nasz rodak przyznał, iż rywal był tego dnia lepszy, jednocześnie podkreślając, iż sam również był dobrze przygotowany i wierzył w swoje szanse na zwycięstwo. Zwrócił on także uwagę na błędy, które popełnił w trakcie pojedynku i które ostatecznie zadecydowały o jego porażce. Ponadto, zawodnik z Głogowa wyraźnie zaznaczył, iż nie szuka wymówek i bierze pełną odpowiedzialność za rezultat jego rywalizacje z byłym zawodnikiem organizacji UFC.
Musiałem uznać dzisiaj wyższość Muradowa. Serdecznie mu dziękuję za walkę, dzisiaj był lepszym zawodnikiem. Ja też byłem w dobrej dyspozycji, byłem przygotowany na niego. Był w zasięgu wygranej, nie udało się, na nic nie zganiam kompletnie, nie wyszedłem tylko po pieniądze, to była dobra walka. Niestety popełniłem kilka błędów, które kosztowały mnie konsekwencją przegranej, więc wracam na salę, aby być lepszym zawodnikiem. (…) Mały urlop przede mną, nie taki duży jak po wygranej, ale mały urlop i pokornie wracamy na salę, żeby szlifować umiejętności. Słuchajcie, bitwa przegrana, wojna dalej trwa.
– powiedział Denis Labryga na swoim Insta Story.
ZOBACZ TAKŻE: Denis Załęcki pokonał Szachtę na FAME 30. Nie obyło się bez kontrowersji
Tak więc Denis zapowiedział krótki odpoczynek, po którym zamierza wrócić na salę treningową i dalej nad sobą pracować. Mimo przegranej jego nastawienie pozostaje niezmienne, co na pewno dla wielu jest dobrą wiadomością. „Niedźwiedź” traktuje to wszystko jako kolejną lekcję i etap w rozwoju. Jak sam zresztą sugeruje, to dopiero jedna przegrana bitwa, a jego sportowa kariera wciąż trwa.

4 godzin temu














