
Jest już pierwsza reakcja Roberta Ruchały na swojego najbliższego rywala w organizacji UFC. Przed Polakiem twardy orzech do zgryzienia.
Świat polskiego MMA ponownie kieruje wzrok na Roberta Ruchałę. Podyktowane jest to, iż dziś pojawiły się informacje, iż utalentowany zawodnik z Nowego Sącza poznał szczegóły swojego kolejnego występu w UFC. Data, rywal oraz lokalizacja zostały już ustalone, a wszystko wskazuje na to, iż przed 27-latkiem stoi jedno z największych wyzwań w dotychczasowej karierze.
Jego walka ma odbyć się 4 kwietnia 2026 roku podczas gali UFC Fight Night w obiekcie APEX, w Las Vegas. Przeciwnikiem Polaka będzie Jose Delano, reprezentant Brazylii, który dopiero rozpoczyna swoją przygodę w największej organizacji MMA na świecie.
Nie dajcie się jednak zmylić. Dla Ruchały będzie to kolejny krok na niezwykle wymagającej drodze, choć oczywiście już jego debiut w UFC wzbudzał ogromne emocje wśród kibiców. Polak wówczas wchodził do oktagonu jako zawodnik znany z dynamicznego stylu, świetnego przygotowania kondycyjnego i odwagi w podejmowaniu ryzyka. Oczekiwania były wysokie, ponieważ wcześniej udowodnił, iż potrafi rywalizować na bardzo solidnym poziomie, prezentując dojrzałość i wszechstronność. Ponadto był – i pozostaje – bardzo medialnym zawodnikiem, wokół którego było sporo szumu.
ZOBACZ TAKŻE: Duże zmiany u mistrza KSW. „Daje mi to poczucie bezpieczeństwa”
Sam debiut w amerykańskiej organizacji był dla niego nie tylko sportowym testem, ale również mentalnym sprawdzianem. Nowa organizacja, presja medialna i świadomość, iż mierzy się z absolutną elitą, to czynniki, które potrafią sparaliżować choćby doświadczonych fighterów. Ruchała pokazał, iż potrafi odnaleźć się jako tako w tej rzeczywistości. Od pierwszych sekund pojedynku było widać koncentrację oraz chęć narzucenia własnego tempa. Polak nie ograniczał się do defensywy – aktywnie pracował w stójce, wykorzystywał ruchliwość i próbował zaznaczyć swoją przewagę szybkością. Mimo wszystko to nie było to, czego się spodziewaliśmy. Jak sam były mistrz KSW dawał znać już po walce – presja dała się we znaki i z tego powodu nie widzieliśmy jego maksimum.
Premierowy występ dał kibicom jasny sygnał, iż Ruchała ma potencjał, by na stałe zadomowić się w UFC. Aktualnie musi jednak o to walczyć, bowiem przegrał starcie z Williamem Gomisem za sprawą jednogłośnej decyzji sędziów i na tę chwilę ma ujemny rekord w organizacji Dany White’a. To doświadczenie z pewnością zaprocentuje w kolejnych walkach, choć jego najbliższy przeciwnik z pewnością weźmie to pod uwagę. Co ciekawe, będzie się on mierzył z tym samym, z czym ostatnio miał do czynienia Robert.
Reakcja Ruchały na rywala w UFC
Jose Delano to były tymczasowy mistrz organizacji LFA, który ma większe doświadczenie w MMA od naszego rodaka. Smaku porażki nie zaznał on już od dłuższego czasu, a przed nim debiut w UFC, do którego dojdzie za sprawą jego wygranej w DWCS.
Nadchodzące starcie Ruchały z Jose Delano zapowiada się niezwykle interesująco. Brazylijczyk znany jest z agresywnego stylu i mocnych umiejętności w różnych płaszczyznach, co może stworzyć widowiskową konfrontację. Dla Ruchały będzie to okazja, by potwierdzić swoją wartość i udowodnić, iż nie jest w UFC, aby przeżyć przygodę, ale iż jest zawodnikiem gotowym elitę.
ZOBACZ TAKŻE: Czegoś takiego jeszcze nie było. Na takich zasadach będzie walczył Materla
Dziś w sieci ukazała się rozmowa Roberta z Patrykiem Prokulskim, który już dłuższą chwilę temu przeprowadził z nim wywiad. W jego trakcie młody wojownik zabrał głos między innymi na temat swojego najbliższego rywala:
No ja już widziałem tam ze dwie, trzy walki, jak się bił właśnie w LFA i potem w Contender Series. No to w Contender Series trochę inaczej walczył niż właśnie w LFA, gdzieś tam ten styl – znaczy inaczej – robił te same rzeczy, ale jednak chciał bardziej widowiskowo zawalczyć. Więc w Contender Series, naprawdę zrobił show fajnie. Gdzieś tam szedł cały czas do przodu, presją uderzał. Gdzieś tam chyba to było tak, iż w pierwszej albo w drugiej rundzie dostał łokieć jego przeciwnik i od tamtej pory gdzieś tam już był cały czas na cofce, już tak nie uderzał i przez to zaczynał być już koncert Delano – to nadrobione, gdzieś tam przeanalizowane na szybko, ale dopiero będę robił analizę za kilka dni. Właśnie z trenerami będę siadał i będziemy gdzieś szukać luk.
– powiedział Robert Ruchała w „TVP Sport”.
Mimo wszystko Robert po raz kolejny będzie miał do czynienia ze sporą presją. Potencjalna porażka poskutkuje rekordem 0-2 w federacji i kto wie, czy choćby nie zwolnieniem, co byłoby dość skrajnym, ale i uzasadnionym posunięciem. Sam Ruchała jest jednak dobrej myśli i my również takiej bądźmy. Zawodnik z Małopolski stanie niedługo przed szansą na sięgnięcie po swój pierwszy triumf w UFC – realizacją swojego kolejnego marzenia.

2 godzin temu






