Wygląda na to, iż całe zamieszanie z Patrykiem Dudkiem i jego potencjalną kontuzją zakończyło się w słodko-gorzki sposób. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez samego zawodnika, czeka go rozbrat z motocyklem. Na szczęście jednak nie będzie tak długi, na jaki początkowo się zapowiadało.
Kraksa i wizyta w szpitalu
Całe zamieszanie z zawodnikiem PRES Grupy Deweloperskiej Toruń zaczęło się w sobotni wieczór. W trakcie 3. finału Indywidualnych Mistrzostw Polski w Ostrowie Wielkopolskim Dudek zapoznał się z nawierzchnią toru po ataku Bartosza Zmarzlika, kończąc zawody w szpitalu. Wówczas wydawało się, iż może go czekać dłuższa przerwa w startach.
Dudek zabrał głos. Jest lepiej niż myślano
We wczesne niedzielne popołudnie głos postanowił zabrać sam zawodnik. Reprezentant Polski przyznał, iż sytuacja nie jest idealna i czeka go rozbrat z motocyklem. Na szczęście będzie on bardzo krótki i zarówno kibice PRES Grupy Deweloperskiej Toruń, jak i reprezentacji Polski, mogą spać spokojnie.
Wczoraj, podczas zawodów o IMP w Ostrowie Wielkopolskim zaliczyłem groźnie wyglądający upadek. Po zawodach przeszedłem szczegółowe badania w szpitalu, a dziś odbyłem kolejne konsultacje. Na szczęście najważniejsza informacja jest taka, iż kości są całe. Potrzebuję jednak kilku dni przerwy i spokojnej regeneracji, dlatego niestety nie wystartuje w najbliższym meczu #TORWRO. Trzymam kciuki za chłopaków i wierzę, iż drużyna zrobi swoje – napisał sam zainteresowany na swoim koncie w mediach społecznościowych.
Oznacza to, iż Dudka zabraknie na Motoarenie w niedzielny wieczór. Jego start w fazie play-off jest jednak niezagrożony, podobnie jak i potencjalny występ w Drużynowym Pucharze Świata w Warszawie.













