Papszun wyszedł na konferencję i się zaczęło. "Kolejny strzał"

1 godzina temu
Raków Częstochowa Marka Papszuna właśnie wygrał drugi mecz z rzędu wynikiem 4:1. Taki rezultat robi tym większe wrażenie, gdy weźmie się pod uwagę atmosferę panującą wokół częstochowskiego klubu - w końcu szkoleniowiec Rakowa jest już jedną nogą w Legii Warszawa. Teraz znów o Papszunie będzie głośno - a wszystko przez to, co powiedział podczas konferencji prasowej po niedzielnym meczu z Arką Gdynia.
Konferencje prasowe Marka Papszuna zapewniają w ostatnim czasie mnóstwo emocji. Przed meczem z Rapidem Wiedeń szkoleniowiec wprost przyznał, iż chce odejść do Legii Warszawa. Ta szczerość nie wpłynęła źle na piłkarzy - Raków wygrał z Rapidem aż 4:1 i zbliżył się do zajęcia miejsca w czołowej ósemce fazy ligowej Ligi Konferencji.

REKLAMA







Zobacz wideo Papszun "pożegnany" przez kibiców Rakowa. Żelazny: To nie mieści mi się w głowie



Papszun znów zrobił show na konferencji. "To nie do mnie pytanie"
Legia chciałaby zobaczyć Marka Papszuna jak najszybciej u siebie. I można było przypuszczać, iż przedłużający się związek tego trenera z Rakowem nie wyjdzie na dobre żadnej ze stron. A jednak wydaje się, iż na tej sytuacji przegrywa w tej chwili tylko stołeczna drużyna oraz sam szkoleniowiec - Legia w lidze nie wygrała od września i ma już tylko punkt przewagi nad strefą spadkową. Za to Raków właśnie wygrał kolejny mecz - i to bardzo pewnie, bo Arkę pokonał aż 4:1 - i awansował na 4. miejsce w tabeli.


Na pomeczowej konferencji prasowej Marek Papszun znów sprawił, iż będzie się dużo mówiło o nim oraz jego lojalności do obecnego pracodawcy.
"No i mamy kolejny strzał Marka Papszuna. Zadałem pytanie, skąd wynika różnica pomiędzy punktowaniem Rakowa u siebie, a na wyjeździe. W delegacji Raków jest pierwszy w tabeli, u siebie szesnasty. Marek Papszun: - To nie do mnie pytanie. Zapytajcie ludzi decyzyjnych w klubie, skąd to się bierze" - cytuje wypowiedź szkoleniowca z konferencji prasowej dziennikarz Kamil Głębocki.








Można odnieść wrażenie, iż podobnymi wypowiedziami szkoleniowiec prosi się o zwolnienie - i w normalnych okolicznościach pewnie w końcu klub by nie wytrzymał. Tylko iż obecnej sytuacji Marka Papszuna w Rakowie Częstochowa daleko jest do normalności.



Do końca roku Raków Częstochowa zagra jeszcze pięć spotkań - najbliższe już w środę 3 grudnia, gdy w Pucharze Polski podopieczni Marka Papszuna zmierzą się na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław.
Idź do oryginalnego materiału