Przez kilka dni mieliśmy spokój z kontrowersjami sędziowskimi w Ekstraklasie, ale wyłącznie dlatego, iż od wtorku do czwartku nasza liga nie gra. Jak tylko w piątek ruszyła 23. kolejka, od razu zaczęło się na nowo. Tym razem pokrzywdzona może się czuć Arka Gdynia.
O jednym panu w czerni głośniej zrobiło się już po meczu w Krakowie. Konkretnie chodzi o sędziego liniowego Jakuba Jankowskiego, który pod koniec zawodów w nieparlamentarnych słowach zrugał Patryka Dziczka z Piasta Gliwice, żeby grał, a nie gadał.
Szczerze mówiąc, aż tak mocno mnie ta scenka nie obrusza, zwłaszcza iż sam Dziczek – podobno generalnie nieprzyjemny zawodnik dla arbitrów – wcześniej puścił w kierunku liniowego jeszcze bardziej soczystą wiązankę. Jasne, lepiej, żeby liniowy mimo to zachował powściągliwość w reakcjach, ale tak po ludzku można jego wybuch zrozumieć. I raczej nie jest on niczym wyjątkowym, sędziowie też nie zawsze komunikują się na boisku piękną polszczyzną.
Pech Jankowskiego polega na tym, iż jego akurat nagrali, a poza tym to wszystko wydarzyło się w czasie, gdy promowana jest akcja #SzacunekDlaArbitra. Niejako więc automatycznie od sędziów już na wstępie wymaga się podstawowej klasy, skoro to oni pierwsi dzwonią.
Nie milkną echa faulu na Gutkovskisie
Nasz ligowy świat byłby wspaniały i kolorowy, gdybyśmy mieli tylko takie zmartwienia, jak jeden zarejestrowany wulgaryzm z ust sędziego. Niestety, w Gdyni wróciliśmy do spraw naprawdę poważnych i wcale nie chodzi o zagrania ręką, które ostatnio znajdują się na pierwszym planie. Sędziowie, z Pawłem Raczkowskim na czele, nie przyznali Arce ewidentnego rzutu karnego w drugiej połowie derbów z Lechią Gdańsk.
Naprawdę trudno to zrozumieć. Na stadionie Cracovii Piast słusznie otrzymuje jedenastkę, bo Oskar Wójcik zachowuje się wyjątkowo nierozsądnie i popycha Leandro Sancę. Gwizdek z boiska Marcina Szczerbowicza (takie czasy, żeby warto ten fakt podkreślić), nie ma dyskusji, nie trzeba niczego korygować.
#CRAPIA
dla Wójcika i rzut karny dla gości – mamy 1:1 pic.twitter.com/QbLcAe5e86
— Powtórki, kontrowersje i analizy. (@KiQus_) February 27, 2026
Sytuacja w Gdyni wydaje się jeszcze bardziej jaskrawa. Vladislavs Gutkovskis jest trzymany w pół przez Bujara Pllanę, który uniemożliwia mu powalczenie o dojście do piłki. I to trzymany przez dłuższą chwilę, nie mówimy o trwającym ułamek sekundy pociągnięciu za koszulkę i puszczeniu w odpowiedniej chwili. Moment kluczowy, bo na tablicy wyników mamy 2:2.
Wściekły Dawid Szwarga
Jasne, Łotysz na koniec przewraca się już głównie z własnej inicjatywy, ale tu sami sędziowie są winni. Nieraz brak natychmiastowej wywrotki i miny pełnej bólu był odbierany jako dowód na to, iż wydarzyło się za mało, żeby podyktować karnego, zatem trzeba przykuć ich uwagę. Nie zmienia to istoty rzeczy: przez cały wcześniejszy czas obrońca Lechii łamał przepisy.
Tak też po meczu w Canal+ Sport tłumaczył to sam Gutkovskis. – Byłem bliżej piłki, obrońca był na linii, stał i z miejsca patrzył na piłkę. Ja byłem z nabiegu, na pewno wyskoczyłbym wyżej. Nie wiem, co stałoby się dalej. Czy bym trafił, czy nie. Jak tylko poczułem kontakt, iż dwoma rękami mnie trzyma za koszulkę, to choćby nie myślałem więcej. Nie będę walczył, padłem w pole karne, przed bramką. Nie może mnie wziąć i dwoma rękami trzymać. Na pewno to jest karny z mojego odczucia – komentował Łotysz.
Wściekły był po derbach Trójmiasta trener Dawid Szwarga, czemu dał wyraz w pomeczowych wypowiedziach. – Nie podejmowałem nigdy w Ekstraklasie i 1. Lidze komentarza na temat pracy sędziego VAR. Ale dziś to zrobię. Pan sędzia VAR dostosował się do stanu murawy albo go przebił. Sytuacja nie może być bardziej oczywista. Nie możemy przejść nad tym do porządku dziennego. Wyobraźmy sobie, iż to ostatnia kolejka, Arka remisuje, potem rywale wygrywają i spada do strefy spadkowej – cytował go Mateusz Hawrot z Meczyków.
Co gorsza, chodzą słuchy, iż po meczu Paweł Raczkowski miał przekazać ludziom z Arki, iż gdyby został wezwany do monitora, to wskazałby na wapno. Świadczy też o tym wpis na portalu X dyrektora sportowego Gdynian, Veljko Nikitovicia.
Cytuję słowa Pana sędziego:”Velo ewidentny rzut karny”.Słowa wpadły po meczu.
— Veljko Nikitović (@NikitaWGW) February 27, 2026
Konsekwencja najważniejsza
Pytanie zatem, dlaczego – choćby dla świętego spokoju – ludzie z wozu VAR (Paweł Pskit, Adam Kupsik) nie zasugerowali sędziemu głównemu, żeby sobie całe zajście na chłodno obejrzał? I dlaczego Raczkowski nie zdecydował się na to z własnej inicjatywy, choć miał takie prawo? Czy zupełnie nie był świadomy wagi wydarzenia, bo wbiegł w pole karne już po upadku Gutkovskisa, a przed nim stali jeszcze inni zawodnicy? Szkoda, iż nam tego nie wyjaśniono.
Najgorszy w tym wszystkim jest brak konsekwencji. jeżeli sędziowie uznają, iż w ferworze walki można rywala zdeptać i gramy dalej (Walemark przez Dziczka w meczu Lech – Piast i Kubicki przez Jakubika w meczu Termaliki z Górnikiem) albo dwa razy z rzędu puszczane są przypadkowe, ale jednak wyraźne stemple na Michalisie Kosidisie z Zagłębia Lubin, to jest tu jakaś pokręcona, ale jednak logika. Najgorzej, gdy bardzo podobne zdarzenia – i to z jednego dnia (!) – są interpretowane zupełnie inaczej.
Kiepsko zaczęła się ta kolejka dla sędziów, oj, kiepsko. Strach pomyśleć, co nas czeka dalej.
CZYTAJ WIĘCEJ O SĘDZIACH NA WESZŁO:
- Sebastian Kerk ostro o sędziach: Nie wiem, co oni robią
- Egzaminy sędziowskie na parkingu lub pod domem Pawła Malca
- Szacunek dla arbitra tak, ale dla piłkarza to akurat nie
Fot. Newspix

2 godzin temu

















