Pajor tylko patrzyła, co wyprawiają jej koleżanki z Barcelony

1 godzina temu
Kobieca drużyna FC Barcelony nie zatrzymuje się w rozgramianiu kolejnych rywali. Tym razem pokonała aż 7:1 zespół Athletic Bilbao. Jednak na liście strzelczyń na próżno szukać Ewy Pajor, która choćby nie otrzymała możliwości, by powiększyć swój dorobek strzelecki.
Napisać, iż piłkarki "Dumy Katalonii" dominują w rozgrywkach hiszpańskiej Ligi F, to jak nie napisać nic. Po 22 kolejkach legitymowały się wynikiem 21 wygranych i zaledwie jedną porażką, gdy w listopadzie ubiegłego roku uległy 0:1 Realowi Sociedad. Ich bilans bramek wynosił 96 strzelonych (średnia 4,36 na mecz) i tylko 5 straconych.

REKLAMA







Zobacz wideo Urban zaskoczy Albanię Pietuszewskim? Kosecki: To będzie jego ulubieniec!



Kolejny trening strzelecki Barcelony, ale bez udziału Pajor
Pajor dla swojego zespołu w kraju zdobyła 16 goli, a przy kolejnych czterech asystowała. Przed meczem z Athletic Bilbao, Polka wraz z koleżanką z drużyny, Claudią Piną, była liderką w klasyfikacji strzelczyń ligi hiszpańskiej.
Jednak tylko Pina rozpoczęła to spotkanie od pierwszej minuty. Choć bardziej adekwatną nazwą do przebiegu widowiska byłoby określenie go treningiem strzeleckim. Podopieczne Pere Romeu w pierwszej połowie oddały dziewięć strzałów, a cztery z nich znalazły drogę do siatki. Na listę strzelczyń wpisały się także wspomniana Pina oraz Salma Paralluelo, która zastępowała Polkę na pozycji środkowej napastniczki.


Wydawało się, iż Pajor, która trzy dni temu zdobyła bramkę i asystę w półfinale Pucharu Królowej z Badaloną (4:1) tym razem także otrzyma szansę do pokazania się na boisku, choćby w drugiej połowie. Trener Blaugrany postanowił jednak inaczej i w sobotę nie dał swojej najlepszej napastniczce ani minuty do pokazania się na boisku.Tym samym Polka musiała pogodzić się z tym, iż jej koleżanki będą miały szansę na poprawienie swoich statystyk. Tę wykorzystała Pina, która w sobotniej grze trafiła dwa razy i z osiemnastoma bramkami na koncie została samodzielną liderką strzelczyń Ligi F.
Ostatecznie FC Barcelona triumfowała aż 7:1. Wygrana z Bilbao sprawiła, iż piłkarki Dumy Katalonii utrzymały w tabeli Ligi F trzynastopunktową przewagę nad Realem Madryt. Na siedem kolejek przed końcem sezonu wydaje się, iż tylko jakiś futbolowy kataklizm mógłby sprawić, iż nie obronią tytułu mistrzyń Hiszpanii.



Barcelona oczywiście gra też na innych frontach. 16 maja zagra w finale Pucharu Królowej z Atletico Madryt, ale najważniejsze dla niej są rozgrywki Ligi Mistrzyń. W ubiegłym sezonie w ich finale Ewa Pajor i spółka uległy 0:1 Arsenalowi. 2 kwietnia zagrają w ćwierćfinale tego pucharu, a ich rywalkami będą stare znajome z Realu Madryt.
Idź do oryginalnego materiału