“W ostatnich latach nie było mnie długo w kadrze, ale teraz jestem z powrotem i bardzo się z tego powodu cieszę. Grać z orzełkiem na piersi to ogromne wyróżnienie” – mówi Piotr Jarosiewicz, który zapowiada także wtorkowe spotkanie z Włochami (20.01, godz. 18.00) na zakończenie udziału w EHF EURO 2026. “Włochów możemy pokonać przede wszystkim dużym spokojem i robieniem tego, co trener od nas wymaga”.
Wtorkowy mecz Polski z Włochami zdecyduje nie tylko o trzecim miejscu w Grupie F, końcowej klasyfikacji EHF EURO 2026, ale także o drodze eliminacyjnej do przyszłorocznych MŚ 2027. Obie drużyny po dwóch kolejkach gier nie mają punktów na koncie, a przy remisie wyżej sklasyfikowani będą Polacy dzięki lepszemu bilansowi bramek. Obszerna zapowiedź spotkania dostępna jest TUTAJ.
Trzecia lokata oznaczać będzie miejsca 13-18 oraz start eliminacji mundialu od 3. rundy w maju 2026 roku, z większą szansą na rozstawienie. Czwarte miejsce to pozycje 19-24 i rozpoczęcie kwalifikacji już w marcu od 2. rundy, dwumeczem z Łotwą.
Biało-Czerwoni znaleźli się w tej sytuacji po porażkach z Węgrami (21:29) i Islandią (23:31), a zwycięstwo Węgrów nad Włochami (32:26) odebrało nam matematyczne szanse na awans.
Przed meczem z Włochami rozmawiamy ze skrzydłowym Piotrem Jarosiewiczem, który mówi nam o dotychczasowych spotkaniach trwającego EURO, skuteczności z rzutów karnych, powrocie do kadry, transferze do Industrii Kielce, a także o sposobie na pokonanie Włochów.
ZPRP: Jak podsumujesz dotychczasowe występy reprezentacji Polski w EHF EURO 2026?
Piotr Jarosiewicz, skrzydłowy reprezentacji Polski: Myślę, iż mecz z Węgrami był do wygrania, ale niestety nasza postawa w drugiej połowie przeszkodziła nam w wygranej. jeżeli chodzi o mecz z Islandią, to pierwsza połowa przebiegła bardzo dobrze, natomiast druga połowa znów podcięła nam skrzydła i niestety skończyło się tak, jak się skończyło. Szkoda tych meczów, bo jak było widać po wynikach w pierwszych połowach, mogliśmy nawiązać walkę, a myślę, iż choćby wygrać.
W meczu z Węgrami naszą bolączką były rzuty karne (0/4). W meczu z Islandią to ty wziąłeś się za “siódemki” ze znakomitym efektem (4/4). Rzuty karne to twój konik?
To prawda, iż bardzo dobrze czuję się w tym elemencie i chciałbym je dalej wykonywać. Kiedy podchodzę do rzutu karnego, to mam dużo myśli w głowie, ale przede wszystkim patrzę na bramkarza, co on robi, i wtedy wykonuję rzut. W meczu z Islandią po prostu wziąłem piłkę i podszedłem do karnego, bo czułem gdzieś w środku siebie, iż chcę to zrobić i rzucić bramkę, więc zrobiłem wszystko, żeby tak się stało.
Ostatnie występy to dla ciebie powrót do kadry po pewnym czasie rozłąki. Jakie to uczucie znów być istotną częścią reprezentacji Polski?
Przede wszystkim jest to dla mnie ogromne wyróżnienie, aby grać z orzełkiem na piersi. Każdy sportowiec robi wszystko, żeby móc reprezentować kraj. To prawda, iż w ostatnich latach nie było mnie długo w kadrze, ale teraz jestem z powrotem i bardzo się z tego powodu cieszę. Robię wszystko, żeby trener był ze mnie zadowolony.
Pomógł ci w tym letni transfer do Industrii Kielce?
Na początku pobytu w Kielcach był duży stres, no bo wiadomo, dołączyłem do wielkiego klubu, który ma wielką historię, wielkich zawodników i wielkiego trenera. Potem, z czasem, było coraz lepiej i czułem się coraz pewniej. Myślę, iż ten transfer mi dużo pomógł, zwłaszcza jeżeli chodzi o pewność siebie, bo były momenty, kiedy to szwankowało. Teraz czuję się bardzo dobrze, a mam nadzieję, iż będzie tylko lepiej!
Rywalizacja na pozycji z Dylanem Nahi, ale też codzienne treningi z graczami klasy światowej, pozwalają rozwijać skrzydła szybciej?
Oczywiście. Trenowanie z najlepszymi zawodnikami na świecie automatycznie wpływa na twój rozwój i na twoją grę. Dzięki temu mogę lepiej patrzeć na to, co trzeba zmienić lub poprawić w mojej grze. To dla mnie duży plus. jeżeli chodzi o rywalizację na pozycji z Dylanem Nahi, to mamy troszkę inne predyspozycje fizyczne, więc myślę, iż dobrze się uzupełniamy. On jest bardziej elastyczny w obronie, ale ja nadrabiam rzutami z siódmego metra.
Przejdźmy do wtorkowego meczu z Włochami. Jak ich pokonać?
Myślę, iż przede wszystkim dużym spokojem i robieniem tego, co trener od nas wymaga. Nie możemy znów zrobić tyle błędów, ile zrobiliśmy w pierwszym i drugim meczu. Robiąc powyżej 10 błędów, nie da się wygrać meczów na mistrzostwach. Musi być duże skupienie na ograniczeniu błędów, ale przede wszystkim na chęci grania i zdobywania bramek.
Włosi mogą was jakoś zaskoczyć? Wiemy, iż grają dość niecodzienny handball.
Oglądaliśmy już wideo z zapisem ich gry, mamy jeszcze trening, podczas którego przećwiczymy nasze warianty pod kątem tego meczu. Wiemy, czym Włosi dysponują w obronie i w ataku. Teraz trzeba się mocno przygotować, żeby ich pokonać.
Mecz Polska – Włochy odbędzie się we wtorek 20 stycznia o godz. 18.00. Transmisja na żywo będzie dostępna na antenach Telewizji Polskiej (TVP Sport) oraz stacji Eurosport (Eurosport 1).

2 godzin temu













