Oto gorzka prawda po skandalu. "Putin się uśmiecha"

2 godzin temu
Skandal dotyczący kasku ukraińskiego skeletonisty Władysława Heraskewycza nie doczekał się szczęśliwego zakończenia. Ukrainiec nie wystartował na torze w Cortinie. O jego decyzji poinformowała dziennikarzy zapłakana szefowa MKOl, Kirsty Coventry. Cała sytuacja została ostro skrytykowana w norweskich mediach. "Ona nie wspomniała, iż tu wszystko się kręci wokół Władimira Putina. On nie płacze nad Ukraińcami".
Nie milkną echa dyskwalifikacji ukraińskiego skeletonisty, Władysława Heraskewycza. Przypomnijmy - chciał on wystartować w kasku upamiętniającym sportowców, którzy stracili życie w trwającej od czterech lat inwazji Rosji na Ukrainę. MKOl uznał to za naruszenie przepisów - a skoro Heraskewycz wykluczył start w innym kasku, został on zdyskwalifikowany.


REKLAMA


Zobacz wideo Tak Maryna Gąsienica-Daniel trenuje przed IO! "Niektórzy skakali na skoczni"


Sprawa jest szeroko komentowana. "Dziękuję chorążemu naszej reprezentacji na zimowych igrzyskach Władysławowi Heraskewyczowi za to, iż przypomina światu cenę naszej walki. To przypomnienie dla całego świata, czym jest współczesna Rosja" - napisał prezydent Ukrainy, Wołodymyr Zełeński. Odznaczył on skeletonistę Orderem Wolności.


Ukrainiec ukarany za piękny gest
Do końca jednak trwały negocjacje dotyczące startu Ukraińca na torze w Cortinie d'Ampezzo. Złożono oficjalny protest do Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu w Lozannie, a sam Heraskewycz pojawił się w piątek na rozprawie, by złożyć wyjaśnienia w sprawie.
Zobacz też: Semirunnij jest niesamowity. Pojechał, jakby nie było jutra
Chorąży ukraińskiej ekipy olimpijskiej jednak nie wystartuje. - Zmarnowali moje marzenie o igrzyskach olimpijskich, zabrali mi akredytację, a potem ją oddali. Dla mnie to kradzież. Nie jestem z tego zadowolony. Nie zamierzam wracać do Cortiny - powiedział Heraskewycz po przesłuchaniu.


Norwedzy atakują Coventry! "Jakie wartości"
Z ukraińskim skeletonistą spotkała się przewodnicząca Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, Kirsty Coventry. - Niestety, nie doszliśmy do porozumienia. To był emocjonujący poranek - powiedziała Coventry, której słowa cytował norweski Dagbladet. Była wybitna pływaczka uroniła kilka łez, co wywołało ostrą reakcję ze strony dziennikarzy gazety. "Gdy najpotężniejsza kobieta na igrzyskach ociera łzy, w Moskwie uśmiecha się zły człowiek" - tak opisali całą sytuację.


"Reporterzy z całego świata z niecierpliwością czekali na olimpijski cud, iż najpotężniejsza kobieta zimowych igrzysk wykorzysta swoją władzę w dobrym celu. Zamiast tego otrzymali płaczącą Kirsty Coventry, która próbowała wyjaśnić, dlaczego zasady MKOl są ważniejsze niż smutek Ukraińca, który chciał tylko uczcić swoich poległych kolegów z drużyny" - czytamy.


- Nikt nie kwestionuje tego przesłania. Chodzi o zasady - miała powiedzieć Coventry. Te słowa również wywołały ostrą reakcję Norwegów. "Nie wspomniała, iż tu wszystko kręci się wokół Władimira Putina. On nie płacze nad dwudziestoma poległymi Ukraińcami. Dla Heraskewycza nie było innych wartości. Nie wiem, jakie wartości za warte obrony uważa prezes MKOl, Kirsty Coventry" - stwierdzili.
Idź do oryginalnego materiału