W końcu. W konkursie, w którym brakowało niektórych skoczków z czołówki, okoliczności sprzyjały naszym zawodnikom, ale w końcu stało się: Polacy wrócili na podium zawodów Pucharu Świata - i to w Zakopanem. W sobotnim konkursie duetów znaleźli się tylko za Austriakami i Słoweńcami.
REKLAMA
Zobacz wideo Skandal przed PŚ w Zakopanem. Aż trudno w to uwierzyć
Specjalna figurka dla Polaków na podium. Ale tylko jedna, choć skakali w duecie
To, iż podium przyszło na Wielkiej Krokwi, już samo w sobie jest wielką nagrodą dla polskich skoczków. W końcu zawody oglądało kilkanaście tysięcy kibiców, z których większość zostało na ceremonię dekoracji i oklaskiwało Kacpra Tomasiaka i Dawida Kubackiego.
Na podium wszyscy z najlepszej trójki zawodów otrzymywali jednak jeszcze specjalne nagrody - poza tradycyjnym bukietem kwiatów także specjalną figurkę misia. Wyrzeźbiona w drewnie, charakterystyczna postura zwierzęcia pochodzi z Królestwa Góralskiego z Zakopanego - firmy wyrabiające tradycyjne produkty z rzemiosł, które dominowały w mieście w przeszłości. Przygotowano jednak tylko po jednej takiej rzeźbie dla każdej z kadr. W przypadku Polaków Kubacki pozwolił Tomasiakowi zabrać figurkę - pewnie na pamiątkę jego debiutanckiego podium.
- Jestem już zmęczony tymi wszystkimi emocjami, ale na pewno bardzo się z tego wszystkiego cieszę - mówił dziennikarzom po wszystkim Kacper Tomasiak. - Na początku brakowało mi stabilności, ale później się już znalazła. W kwalifikacjach nie skoczyłem tego, co potrafię, w pierwszej serii był jeszcze taki nienajlepszy, ale potem te dwa ostatnie wyszły już dosyć dobre. Trzeci był minimalnie gorszy technicznie od tego z drugiej serii, ale były dość podobne. Jestem zadowolony ze wszystkich - opisywał swoje sobotnie skoki polski junior.
Jak Tomasiak zareagował na start przed tłumem polskich kibiców? - Trochę się starałem od tego odciąć, choć też wiadomo, iż wszystko było słychać na górze. Dobrze było poczuć się, iż jestem u siebie. Czerpałem z tego pozytywną energię. Sesja autografowa? W Wiśle była większa, chociaż tu została jeszcze niedziela i znowu rozdam ich dużo. Przyzwyczajam się do tego, jest w porządku - opisał.
- Pierwsze podium smakuje bardzo dobrze. Jestem zadowolony z tego wyniku i oby się jutro powtórzyło. Czy w zawodach indywidualnych będzie trudniej? Ciężko stwierdzić, ale myślę, iż raczej podobnie, bez jakiejś większej różnicy pod względem presji - podsumował.
Kubacki: Podium w Zakopanem to coś wyjątkowego
Poza nagrodami otrzymanymi na podium Polacy otrzymali także łącznie 14 tysięcy euro - siedem dla Tomasiaka, siedem dla Kubackiego. Dla obu to największa pieniężna nagroda tej zimy. 18-latek zarobił już jednak do tej pory aż 40,5 tysiąca, a Kubacki tylko 5,6 tysiąca euro. Ten drugi w ten jeden wieczór zgarnął zatem więcej, niż do tej pory przez cały sezon.
- Takie wyczekane podium jak najbardziej smakuje super. Bo podium w Zakopanem to coś wyjątkowego. Świetnie, iż dzisiaj Kacper tego mógł doświadczyć, a ja tym bardziej cieszę się, iż mogłem w tym współpracować - mówił po zawodach Dawid Kubacki.
Brązowy medalista igrzysk z Pekinu jeszcze kilka dni temu przyjeżdżał na Turniej Czterech Skoczni w połowie rywalizacji, bo wcześniej nie znalazł się w składzie polskiej kadry, a teraz pierwszy raz od trzech lat stanął na podium zawodów PŚ. - Skoki to jest sport przewrotny. I nie wiem, czy jest ktoś, kto ten sport rozumie, ale tak bywa. Mi pozostaje się cieszyć z tego, iż obrót sytuacji akurat dla mnie był w tym wypadku szczęśliwy. Taki wynik na pewno dodaje pewności siebie i buduje wiarę w swoje umiejętności, bo pomimo tego, iż dzisiejsze skoki nie były super i wiem, gdzie im tam jeszcze brakowało, to wystarczyło, żeby stanąć na podium. To zawsze potrafi człowieka troszeczkę uspokoić w tym, co robi - zaznaczał Kubacki.
- Chciałbym potwierdzić ten rezultat trochę lepszymi skokami, ale też wiedziałem, jak skakałem wczoraj na treningu od pierwszych skoków. Miałem jasne zadanie, co mam zrobić i starałem się po prostu do tego niczego nie dodawać, nie ulepszać tego. Robić swoje. I myślę, iż ten element dzisiaj był w porządku, mimo tego, iż te skoki nie były najlepsze. Wszystkie trzy były spóźnione. Ale za to okazały się wystarczające i możemy się cieszyć z podium. Wiadomo, iż Kacper tutaj zrobił lwią część roboty. Ale też się tam później śmiałem, iż z drugiej strony, jak bym bardziej bił po garbie, to by nic z tego nie było, więc też jakąś cegiełkę do tego przyłożyłem - wskazał skoczek.
Do Kubackiego wróciły myśli o wszystkich sukcesach, których doświadczał tu wcześniej. W tym do miejsc na podium z 2023 roku, gdy był drugi indywidualnie i z drużyną. - Na pewno emocje, które temu towarzyszą są podobne i one wracają. To, co się tutaj dzieje, jaka jest atmosfera na skoczni, co robią kibice - to wszystko przywraca wspomnienia z chwil, kiedy stawało się wcześniej na podium. I właśnie tę dobrą pozytywną energię chcę zabrać ze sobą do hotelu i jutro pracować dalej - przekazał Dawid Kubacki.
W niedzielę rywalizacja w konkursie indywidualnym ma ruszyć o godzinie 16:00. Godzinę wcześniej zaplanowano start serii próbnej. Poza Kubackim i Tomasiakiem wystąpi jeszcze trzech Polaków: Kamil Stoch, Maciej Kot i Paweł Wąsek, którzy przeszli sobotnie kwalifikacje. Relacja na żywo na Sport.pl i w aplikacji Sport.pl LIVE.

13 godzin temu








![O której dzisiaj skoki w Zakopanem?. Gdzie obejrzeć? [TRANSMISJA]](https://i.iplsc.com/-/000M64EFQSP80AHJ-C461.jpg)





