Oto co krzyczeli kibice, gdy zobaczyli, iż startują Rosjanie

11 godzin temu
Dwaj rosyjscy wojskowi, Władysław Siemionow oraz Daniił Romanow wzięli udział w zawodach Pucharu Europy w skeletonie w austriackim Innsbrucku. Zawodnicy, którzy pojawili się na starcie imprezy, nim ruszyli na trasę musieli zmierzyć się ze sporym protestem, dotyczącym ich startu w kontekście wojny na Ukrainie.
Od momentu wybuchu wojny na Ukrainie rosyjscy sportowcy oraz sportsmenki nie mogli uczestniczyć w zawodach organizowanych pod egidą IBSF (Międzynarodowej Federacji Bobslei i Skeletonu). Ta decyzja została jednak zaskarżona przez rosyjską stronę do Trybunału Apelacyjnego, który przychylił się do wniosku i nakazał przywrócić sportowców z tego kraju do rywalizacji. O całej sprawie szeroko komentowanej w świecie sportu szerzej pisał na łamach "Sport.pl" Przemysław Augustyn: Kontrowersyjna decyzja IBSF. Rosjanie świętują.

REKLAMA







Zobacz wideo Jak zagra Legia na wiosnę? Papszun: Będziemy walczyć o życie



Rosjanie nic nie robili sobie z protestu
Władysław Siemionow oraz Daniił Romanow reprezentujący CSKA (Centralny Sportowy Klub Armii) nim na dobre przystąpili do rywalizacji musieli zmierzyć się z okrzykami protestujących przeciwko ich startom kibiców ukraińskich. Tuż przed rozpoczęciem ślizgu na nagraniach opublikowanych w sieci słyszymy wykrzykiwane hasła: "no war in Ukraine" (tłumacz. nie dla wojny w Ukrainie). Takie zachowanie publiki zgromadzonej na starcie miało w mniemaniu protestujących zdeprymować rosyjskich zawodników.







Udział rosyjskich skeletonistów w Pucharze Europy ma na celu zakwalifikowanie się do zawodów Pucharu Świata w przyszłym sezonie. W zawodach w austriackim Tyrolu Siemionow widniał jako 13. na liście startowej, natomiast Romanow 17.
Protesty na starcie nie zdeprymowały jednak zawodników CSKA. Po dwóch biegach najlepszym czasem na mecie legitymował się 28-letni Siemionow - 1:49.27 min. Drugie miejsce zajął 31-letni Romanow, który był wolniejszy od swojego kolegi o 0,48 sekundy. Podium uzupełnił Chińczyk Yu Guocin ze stratą 0,85 sekundy.


Na początku grudnia Międzynarodowa Federacja Sambo (FIAS) zezwoliła rosyjskim sportowcom rywalizować pod własną flagą oraz z własnym hymnem, pomimo braku zakończenia wojny z Ukrainą.



W sprawie ostrych poluzowań dla sportowców z tego kraju swój głośny sprzeciw wyraził minister młodzieży i sportu Ukrainy Matwij Bidny. Polityk stwierdził, iż takowe poluzowania wpisują się w ogólny tred globalnej presji i manipulacji ze strony Rosji. To wszystko w kontekście decyzji MKOl, który zezwolił rosyjskim i białoruskim sportowcom na udział w młodzieżowych zawodach pod własnymi flagami narodowymi.
Idź do oryginalnego materiału