Oto co czeka Igę Świątek. Czas bić na alarm

2 godzin temu
Tenisowy sezon 2026 powoli się rozpoczyna. Najlepsi zawodnicy i zawodniczki wracają do grania po kilku tygodniach przerwy, a wraz z nimi powraca też dyskusja długości i intensywności kalendarza. Wielu tenisistów regularnie zwraca uwagę na to, iż w tej chwili wymagania w tenisie się zwiększają, co w połączeniu z nabitym do granic kalendarzem jest wręcz zabójcze. Często wspomina o tym m.in. Iga Świątek. Całej sprawie przyjrzała się telewizja BBC. Wnioski pokazują, iż zawodnicy są teraz w trudnej sytuacji.
Temat nadmiernej eksploatacji sportowców w tenisie to jedna z najczęściej dyskutowanych kwestii dotyczących przyszłości oraz teraźniejszości dyscypliny. W tym sporcie sezon kończy się w listopadzie, dla niektórych na początku, dla innych pod koniec, a zaczyna już wraz ze startem nowego roku. Wielu tenisistów podkreśla, iż kalendarz jest morderczy i nie zostawia praktycznie miejsca na odpowiedni odpoczynek oraz regenerację. Jednym z najdonioślejszych głosów w tej sprawie jest ten Igi Świątek. Polka nie raz nie dwa zwracała uwagę na ten problem.

REKLAMA







Zobacz wideo Niesamowity wyczyn Tomasiaka. Czekaliśmy na to 18 lat



Tenisiści nie mają kiedy odpocząć. Władze tenisa zaś nie mają zamiaru przesadnie się przejąć
Czy WTA oraz ATP biorą sobie to wszystko do serca? Sprawdzić to postanowiła brytyjska telewizja BBC. Ich wnioski? Nie są zbyt przyjemne dla tenisistów. Władze obecnego tenisowego świata niby coś robią, ale to jest jak dotąd "niby coś", a nie "serio i konkretnie". Dla przykładu sezon 2025 dla niektórych męskich zawodników trwał choćby 47 tygodni. - ATP ograniczyło liczbę turniejów liczonych do rankingu z 19 do 18, by uspokoić zawodników. Tour WTA też opiera się na osiemnastu turniejach, ale w praktyce od najlepszych tenisistek wymaga się gry w minimum dwudziestu, na co składa się: 10 zawodów rangi WTA 1000, 6 WTA 500 oraz cztery Wielkie Szlemy - czytamy.


Tenis wymaga coraz więcej. Kalendarz powinien się dostosować
W całej sprawie nie chodzi tylko o to, ile jest turniejów. Kluczowa sprawa to wymagania, jakie stawia obecny tenis. Te zaś są coraz wyższe. - Wyzwania w obecnym tenisie są większe niż kiedykolwiek. Wymiany są dłuższe, przez co mecze też. Zawodnicy są szybsi, uderzają piłkę z większą mocą. Musimy zapewnić im ochronę i dać im bardziej zrównoważony sport. Trzeba zastanowić się, czy możemy wydłużyć przerwę po sezonie, czy np. zorganizować im dodatkowy odpoczynek w jego środku - powiedział BBC Sport doktor Robby Sikka, który współpracuje z Professional Tennis Players Association (PTPA), organizacją założoną przez Novaka Djokovicia, walczącą o prawa zawodników. W marcu zeszłego roku pozwała ona WTA i ATP ws. między innymi nieuczciwych praktyk wobec tenisistów.
Skuteczne działania w tej sprawie są o tyle trudne, iż władza w tenisie jest mocno zdecentralizowana. Wiele do powiedzenia mają nie tylko WTA i ATP, ale także ITF oraz organizatorzy każdego z czterech turniejów wielkoszlemowych. PTPA podkreśla, iż kontuzji, zwłaszcza w górnych partiach ciała, jest coraz więcej. Winny jest kalendarz i źle zorganizowane zmiany nawierzchni. Z kolei BBC zauważa, iż nie ma przypadku w tym, iż na przeładowany grafik narzekają przede wszystkim Iga Świątek oraz Carlos Alcaraz. To właśnie ta dwójka rozegrała najwięcej spotkań w 2025 roku (oboje po 80).


Koniec meczu to nie koniec dnia. Rzeczywistość jest brutalna
Kolejny duży problem to mecze w sesjach wieczornych. Takie, które potrafią kończyć się grubo po północy. - Kiedy kończy się mecz, dla tenisisty to nie koniec dnia. Nie może sobie po prostu iść do domu. Po meczu musisz iść pogadać z mediami, zaliczyć wizytę u fizjoterapeuty, a potem dopiero możesz pójść do hotelu i odetchnąć. Mecz może i dobiegnie końca o północy, ale odpoczynek zaczyna się o 3-4 nad ranem. A potem następnego dnia znów idziesz grać. Twój mózg, ciało, system nerwowy, one nie mają szansy się zregenerować. Żaden inny sport nie akceptuje tego tak bardzo, jak tenis - podkreśla dr Sikka.



Co w takim razie można zrobić? Zdaniem Stephena Smitha, szefa firmy zajmującej się zbieraniem sportowych danych, przykład dali Amerykanie. - NFL (liga futbolu amerykańskiego przyp. red.) wprowadziło liczne zmiany, bazując na twardych dowodach i licznych danych. Ich model ekonomiczny sięga dzięki temu szczytów, bo mecze są na znacznie wyższym poziomie. To złoty standard, jeżeli chodzi o ochronę zawodników - powiedział Smith w rozmowie z BBC.
Idź do oryginalnego materiału