W niedzielę poznaliśmy kolejną drużyną walczącą o utrzymanie w Metalkas 2. Ekstralidze. Rewanżowy pojedynek stoczyły ze sobą Moonfin Magnus Ostrów Wielkopolski oraz Cellfast Wilki Krosno. Bardzo ważne było to starcie dla Roberta Chmiela. Żużlowiec, który w pewnym momencie został odstawiony od składu, pokazał się z fantastycznej strony i pomógł swojej ekipie w odniesieniu zwycięstwa.
Drużyna z Podkarpacia jechała do Wielkopolski z przewagą ośmiu punktów po pierwszym spotkaniu. Do zapewnienia sobie utrzymania Cellfast Wilki Krosno potrzebowały wygrać dwumecz. Krośnianie zaprezentowali się jednak ze znakomitej strony, wygrywając również całe spotkanie.
Przygotowanie toru błędem Ostrovii?
Po pierwszej serii startów wydawało się, iż gospodarze będą silniejsi i z każdym biegiem mogą dążyć do odrobienia strat z Krosna. W kolejnych biegach obraz meczu się zmienił, a goście wprowadzili korekty, które pozwoliły im na większą liczbę zdobytych punktów. Robert Chmiel po meczu wspomniał, iż był zaskoczony przygotowanym przez gospodarzy torem.
– Myślę, iż każdy znalazł od razu co trzeba dorobić, bo było ewidetnie, widać, iż co jest, to nie działa. Po prostu trzeba mocno zmienić, więc wszyscy zrobili to samo i to zadziałało. Kolejne biegi już to dla nas wyrównały. Zaskoczeniem trochę tor jest taki na tyle, iż jak na ich domowy tor to jest troszeczkę inny, więc uważam, iż tu może błąd ze strony gospodarzy, bo jednak tor wyglądał inaczej przez całą część sezonu, co na moje raczej jest plusem dla gości, więc myślę, iż tu też troszeczkę to miało wpływ i utrzymaliśmy się na szczęście – mówił zawodnik Cellast Wilków Krosno.
Wytrzymał presję
Robert Chmiel po transferze Mateja Zagara stracił miejsce w podstawowym składzie Cellfast Wilków Krosno. Sytuacja Polaka zmieniła się w momencie przyjścia Nicolaia Heiselberga. Wychowanek rybnickiego ROW-u wrócił do składu na dwumecz fazy play-down. 28-latek zmierzył się z ogromną presją, którą jednak wytrzymał zdobywając w Ostrowie Wielkopolskim 9 punktów z 2 bonusami.
– Ja mogę za siebie powiedzieć, iż dla mnie to była duża presja, duże ciśnienie. Wróciłem, klub postawił na mnie w tej sytuacji, gdzie parę meczów nie jechałem i uniosłem to. Było ciężko, ale presja była duża. Ciężko było zabrać oddech przed pierwszym biegiem. Jak już wyszło, to później jakoś to szło, więc cieszę się, iż na koniec jeszcze Tofeek wygrał te dwa biegi i to już uspokoiło sytuację. W moim piętnastym biegu już nie było ciśnienia i już jechało się o niebo lepiej – przyznał Chmiel.
















