Miał być kolejny Polak w jednym z najważniejszych organów UEFA, a jest sporego kalibru kompromitacja. Cezary Kulesza spędził ostatnie miesiące na jeżdżeniu po Europie i szukaniu poparcia dla swej kandydatury w Komitecie Wykonawczym UEFA. Jak pisał portal Weszło, podporządkował temu zdecydowaną większość swoich działań. Efekt? Zdobył tylko 21 głosów i nie zrealizował celu, mimo iż kwalifikowało się aż siedmiu z jedenastu kandydatów. Przegrał choćby z Estończykiem Aivarem Pohlakiem, który jest oskarżany o brutalną przemoc domową, a tamtejszym futbolem rządzi niemal jak dyktator.
REKLAMA
Zobacz wideo Cezary Kulesza nie dostał się do Komitetu Wykonawczego UEFA. Kosecki: Szkoda, bo dobrze mieć tam swojego człowieka
Boniek uderzył w Kuleszę. Koźmiński też nie gryzie się w język
Polska traci tym samym przedstawiciela w Komitecie po ośmiu latach kadencji Zbigniewa Bońka. Sam były prezes PZPN skrytykował swojego następcę, po tym jak we wpisie na portalu X Kulesza stwierdził, iż nic takiego się nie stało, a brak Polaka nazwał "naturalną rotacją". Ogólnie cała sprawa jest kolejną wizerunkową wpadką obecnego szefa polskiego futbolu. O jego kandydaturze i postawie bardzo ostro wypowiedział się były wiceprezes PZPN Marek Koźmiński.
W rozmowie z portalem WP SportoweFakty Koźmiński stwierdził, iż Kulesza ma ogromne kompleksy wobec Zbigniewa Bońka, którego najpierw zastąpił w PZPN, a teraz chciał w Europie. Nie był też w stanie zabiegać o jego poparcie.
- Kulesza mówi, iż to Polska miała miejsce w Komitecie Wykonawczym UEFA przez dwie kadencje. Jemu nazwisko Boniek nie chce przejść przez gardło. On zawsze Bońkowi umniejsza, on ma wobec Bońka kompleks niższości. To dla Kuleszy byłoby upokarzające, gdyby musiał o coś prosić Bońka, być w pewien sposób od niego uzależniony. To się nie mogło wydarzyć - ocenił Koźmiński.
Kulesza dorabia sobie ideologię? Koźmiński nie ma wątpliwości
Były wiceprezes odniósł się też do słów Kuleszy o "naturalnej rotacji" w Komitecie. Tych samych, za które prezesa skrytykował Boniek. - Po co w ogóle startował w tych wyborach, skoro teraz mówi, iż to nie było takie ważne? Przecież mógł jeździć i spotykać się z prezesami innych federacji także bez uczestniczenia w wyborach. Może niebawem dowiemy się, iż ta przegrana w wyborach to jest jednak sukces? Jak tak dalej pójdzie, to dowiemy się od Kuleszy, iż organizacja meczu o Superpuchar to też był sukces. Ideologię da się dorobić do wszystkiego - powiedział Koźmiński.