Ostatnie marzenie Neymara. Marzenie czy mrzonka?

2 godzin temu
Zdobył dla reprezentacji Brazylii więcej goli niż trzykrotny mistrz świata Pele, ale poza złotem olimpijskim, niczego z nią nie wygrał. Czy selekcjoner "Canarinhos" Carlo Ancelotti da 34-letniemu Neymarowi ostatnią szansę, zabierając go na mundial do USA, Kanady i Meksyku?
Legendarny włoski trener znajduje się w sytuacji patowej. Gwiazdorski status Neymara w brazylijskiej piłce sprawia, iż powołanie go – bądź pominięcie – przy ogłaszaniu kadry zawsze wywołuje szeroki rezonans. Szczególnie dziś, gdy zbliża się mundial w USA, Kanadzie i Meksyku. Ancelotti stawia sprawę jasno: kandydat do reprezentacji pięciokrotnych mistrzów świata musi być w optymalnej formie fizycznej. Czy o Neymarze można to w tej chwili powiedzieć? Włoch uważa, iż nie. I ma ku temu podstawy. Wywołał jednak narodową debatę, gdy zdecydował, iż nie zabierze gwiazdora Santosu na towarzyskie mecze z Francją (26 marca) i Chorwacją (1 kwietnia).


REKLAMA


Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"


Traumatyczne mundiale Neymara
Najskuteczniejszy piłkarz w historii reprezentacji "Canarinhos" (79 goli) grał trzy razy w finałach mistrzostw świata. W ćwierćfinale 2014 r. doznał kontuzji kręgosłupa, po brutalnym ataku Kolumbijczyka Camilo Zunigi w 88. min. Mimo zwycięstwa 2:1 dla gospodarzy mistrzostw, widok gwiazdy drużyny opuszczającej boisko na noszach był narodowym dramatem. Zajmowały się tym wszystkie media w kraju.
Następnego dnia Argentyna grała ćwierćfinał z Belgią w Brasilii. Kibice "Albicelestes", chcąc sprowokować gospodarzy turnieju, machali w tańcu fragmentem plastikowego szkieletu i śpiewali, iż to kręgosłup Neymara. Stan zdrowia gwiazdy martwił miliony Brazylijczyków już do końca mistrzostw.
Cztery dni po wypadku Neymara "Canarinhos" spotkała w Belo Horizonte największa sportowa trauma w dziejach. Gorsza niż Maracanaco – czyli porażka z Urugwajem 1:2 w finale mundialu w 1950 roku. Przed meczem o finał z Niemcami kapitan Brazylijczyków David Luiz wzniósł koszulkę Neymara z numerem "10" na plecach, a podczas śpiewania hymnu ściskali ją w rękach razem z bramkarzem Julio Césarem. Przed historycznym spotkaniem Neymar napisał ze szpitala odezwę do kolegów i kibiców. Zapewnił, iż wierzy w szósty tytuł mistrzowski.
Stało się inaczej: klęska 1:7 z Niemcami, a potem porażka 0:3 w spotkaniu o brąz z Holendrami to był najbardziej ponury z możliwych scenariuszy dla gospodarzy mistrzostw.


Cztery lata później na mundialu w Rosji Neymar znów był na ustach piłkarskiego świata. Niestety nie ze względu na dryblingi i gole, ale teatralne pady na murawę, po ostrych atakach rywali. W młodości miał pseudonim "Filet z motyla" ze względu na delikatną budowę ciała. Zawsze miał problem z silniejszymi obrońcami. Na mundialu w 2018 roku część fanów brała stronę poniewieranego gwiazdora, większość jednak śmiała się z tego jak padał na murawę, a potem turlał się po niej jak rozkapryszone dziecko.
W ćwierćfinale Brazylijczycy przegrali z Belgią 1:2 i drugi raz mistrzostwa świata zakończyły się dla Neymara fatalnie.


W Katarze stało się dokładnie to samo. Turniej zaczął się dla Neymara od kontuzji w meczu z Serbią. Wrócił na spotkanie z Koreą Płd. w 1/8 finału. W ćwierćfinale z Chorwacją strzelił gola w dogrywce, ale rywal wyrównał, a potem wygrał serię rzutów karnych. I posłał faworyta do domu.
Na domiar złego jedyny sukces w czasie reprezentacyjnej kariery Neymara Brazylia osiągnęła w Copa America w 2019 r., kiedy największy gwiazdor drużyny nie grał, bo leczył kontuzję. Poza złotem olimpijskim Neymar niczego nie dał reprezentacji, choć zdobył dla niej więcej goli niż trzykrotny mistrz świata Pele (77).


Zaprzepaszczona szansa Neymara
Nikt nigdy nie podważał talentu i umiejętności Neymara. W 2015 roku wygrał z Barceloną Ligę Mistrzów i zajął trzecie miejsce w plebiscycie Złotej Piłki, tuż przed Robertem Lewandowskim. Wyprzedzili go tylko Leo Messi i Cristiano Ronaldo. Wydawało się, iż w kolejnych edycjach plebiscytu na gracza roku Brazylijczyk sięgnie po trofeum, może choćby kilkakrotnie. Nic z tego. W 2017 roku PSG wykupiło go z Barcelony za rekordowe 222 mln euro, co do dziś daje mu status najdroższego piłkarza w historii. Teraz wyceniany jest jednak na 10 mln.
Dziewięć lat temu znów był w plebiscycie "France Football" trzeci za Ronaldo i Messim. Od tamtej pory nigdy nie wrócił do czołówki, a dopóki grał w Paryżu, klub nie spełnił marzenia o triumfie w Lidze Mistrzów. Mimo iż występował przez jakiś czas z Messim i Kylianem Mbappe. Bardziej gwiazdorskiego ataku nie miał nikt.
Od lat karierę Neymara torpedowały kontuzje. Od mundialu w Katarze stracił na leczeniu 11 urazów aż 807 dni. Kuriozalny był jego transfer do Saudi Pro League. Klub Al-Hilal wydał na niego 90 mln euro i miał mu płacić 150 mln euro rocznej pensji. Ciężka kontuzja sprawiła, iż zagrał zaledwie siedem meczów w nowym klubie, zdobył jedną bramkę i w styczniu 2025 roku wrócił do Santosu w Brazylii, żeby ratować karierę.


Od wczesnej młodości gorliwie wierzący Neymar polaryzował kibiców. Jedni widzieli w nim geniusza futbolu, inni rozkapryszonego milionera, który dzięki piłce dobrze się w życiu bawi. Opisywano organizowane przez niego imprezy, z grupą przyjaciół podróżujących za nim po świecie. Neymar wydawał huczne bale choćby podczas pandemii, czym bulwersował rodaków. Uwielbiano go i nienawidzono. Jest idolem 18-letniego skrzydłowego Barcelony, Lamine'a Yamala, który pojechał do Neymara w odwiedziny w minione wakacje. Wielu kibiców drżało, jaki to będzie miało wpływ na wschodzącą gwiazdę reprezentacji Hiszpanii.


W 2023 roku zdarzyło się coś nieprawdopodobnego. Pewien brazylijski przedsiębiorca, Altemir Francisco da Silva, zapisał Neymarowi w spadku miliard dolarów. Jest samotny, nie ma dzieci, a stan jego zdrowia jest zły. Nie chciał przepisać fortuny na dalszą rodzinę, bo jest z nią skłócony. Jeszcze bardziej nie chciał oddać jej państwu. Tymczasem w Neymarze, choć go osobiście nie zna, odkrył bratnią duszę, człowieka szczerego, prostodusznego, który kieruje się w życiu tymi samymi wartościami, co on. I ma wspaniały kontakt z ojcem, taki jak Altemir miał ze swoim. W ten sposób po jego śmierci fortuna Neymara ma się podwoić.
Piłkarz od dawna opływa jednak w luksusy. Marzy nie o pieniądzach, ale występie na swoim ostatnim mundialu. Ostatni mecz w reprezentacji Brazylii zagrał jednak w październiku 2023 roku. W starciu z Urugwajem w eliminacjach MŚ doznał kontuzji.
Carlo Ancelotti stanął na czele "Canarinhos" 12 maja 2025 roku i jeszcze ani razu nie powołał Neymara. W tym sezonie ligi brazylijskiej gwiazdor Santosu zagrał w dwóch spotkaniach na sześć rozegranych. 11 marca Ancelotti wybierał się do Mirassol na spotkanie z Santosem, ale Neymar w nim nie zagrał. Cztery dni później w starciu z Corinthians zaliczył asystę i biegał po boisku 90 minut. Na tej podstawie oczekiwał powołania do kadry na towarzyskie mecze z Francją (26 marca) i Chorwacją (1 kwietnia).
Kiedy go nie dostał, otwarcie ogłosił, iż jest zły i smutny. - Muszę zabrać głos, bo nie mogę milczeć – stwierdził. Dodał, iż w każdym meczu i każdym treningu, dzień po dniu, poświęci wszystko, by pojechać na mundial do USA, Kanady i Meksyku. – Osiągnę to – obiecał.


Dziennikarze zmusili Ancelottiego do wyjaśnień. Przyznał, iż nie skreśla Neymara. Po prostu dziś uważa go za piłkarza, który nie jest w stuprocentowej formie fizycznej, a tylko takich powołuje. Poza tym chce sprawdzić graczy, których osobiście nie zna: Ibaneza (Al-Ahli), Bremera (Juventus), Rayana (Bournemouth), Danilo (Nottingham Forest), Gabriela Sarę (Norwich City).
Za rozżalonym Neymarem wstawił się oczywiście Lamine Yamal. Po decyzji Ancelottiego, w swoich mediach społecznościowych zamieścił film z fragmentami gry Brazylijczyka w Barcelonie. To był najlepszy czas Neymara, wydawało się, iż jest księciem, który lada chwila zastąpi króla Messiego.
Dziś wszystko wygląda inaczej. Włoski selekcjoner Brazylii nie miał podstaw, by zabrać Neymara na mecze z Francją i Chorwacją. Czy to się może zmienić w ciągu najbliższych 90 dni? Kibice gwiazdora muszą się modlić przede wszystkim o to, żeby był zdrowy. Jego przeciwnicy nie żałują. Być może jednak upadający geniusz zasługuje na swoją ostatnią szansę.
Idź do oryginalnego materiału