Okropne i brutalne obrazki z Lizbony. "Oni przeżyli szok"

2 godzin temu
Bodo/Glimt odpadło z Ligi Mistrzów po upokarzającej porażce ze Sportingiem CP 0:5 w rewanżowym starciu 1/8 finału, choć przed tygodniem podopieczni Kjetila Knutsena wygrali 3:0. Norweskie media nie pozostawiły na rewelacji rozgrywek suchej nitki.
Sporting CP nie pozostawił piłkarzom Bodo/Glimt żadnych złudzeń podczas rewanżu na Estadio Jose Alvalade. 38 strzałów, 14 celnych i pięć goli - w taki sposób Portugalczycy odrobili trzybramkową stratę sprzed tygodnia i wybudzili podopiecznych Kjetila Knutsena z pięknego snu o podbijaniu Europy.

REKLAMA







Zobacz wideo Widzew ma kłopoty. Co dalej? "Dla właściciela to byłaby trauma"



Norwescy dziennikarze nie pozostawili suchej nitki na Bodo/Glimt
Bodo i tak pozostanie rewelacją tej edycji Ligi Mistrzów - to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Norweskie media jednak kipiały ze złości po tym, co wydarzyło się we wtorkowy wieczór w stolicy Portugalii. Na stronie "Dagbladet" kibiców witał tylko wielki napis "ubici".
- Nudne, okropne i brutalne obrazki z Lizbony dla kibiców Glimt - mówił ekspert "Dagbladet" Bernt Hulsker przy wyniku 4:0. - Nie osiągnęli tego poziomu, który znamy. Czegoś brakowało w całym zespole. Czy poczuli się trochę zbyt pewnie? - dopytywał.


- Nie ma wstydu w tym, iż odpada się ze Sportingiem, ale oczywiście można mieć żal o to, w jaki sposób się to wydarzyło - podkreślił komentator TV 2, Oeyvind Alsaker.
- Chwaliliśmy intensywność Bodo/Glimt w tym sezonie, ale oni przeżyli szok. jeżeli odłożymy na bok norweskie okulary, to był naprawdę świetny mecz piłkarski - dodał.



- To było najsłabsze wyjazdowe Bodo w tym sezonie. Nie osiągnęli za wiele - stwierdził Simen Stamsoe Moeller. - Sporting był kompletnie odmieniony - dorzucił.


- Rzadko widzimy zespół Glimt, który tak rzadko jest przy piłce. To było dla nich ogromne wyzwanie. Nie czuli się komfortowo - zauważył Carl-Erik Torp z NRK.
Swoje trzy grosze dołożył również portugalski "Record", na łamach którego czytamy "Bodo/Glimt nie mogło oddychać". I trudno się z tym nie zgodzić - piłkarze Kjetila Knutsena byli słabi, zdezorientowani i w żaden sposób nie byli w stanie (poza jednym uderzeniem w poprzeczkę) zagrozić bramce Rui Silvy.
Zobacz też: "Lewandowski musi zagrać, o ile Barcelona chce mieć jakiekolwiek szanse w LM"
Idź do oryginalnego materiału