Zimowe okienko transferowe w Ekstraklasie zamyka się mocnym akcentem. W jego ostatnim dniu Widzew oficjalnie potwierdził, iż szeregi drużyny zasilił Steve Kapuadi. Były już obrońca Legii Warszawa stał się tym samym bohaterem najdroższego ruchu dokonanego kiedykolwiek pomiędzy klubami Ekstraklasy.
Według doniesień medialnych łódzki klub zapłaci za stopera około 3 miliony euro. Spora część z tej kwoty, bo około 30 procent ma trafić na konto Wisły Płock, z której reprezentant Demokratycznej Republiki Konga przeniósł się do Legii w 2023 roku.
Oficjalnie: Steve Kapuadi zawodnikiem Widzewa
– Dołączenie do Widzewa i gra w nim będzie dla mnie dużą motywacją. Nie mogę się już doczekać mojego pierwszego występu. Wiem, jakie są cele na nadchodzące tygodnie. Chcemy awansować dalej w Pucharze Polski i wygrywać mecze w lidze. Zrobię wszystko, by pomóc drużynie – skomentował swój transfer Kapuadi, cytowany w oficjalnym komunikacie klubu.
Fajnie, Widzew ściąga Kapuadiego. Tylko po co?
Pełnomocnik zarządu ds. sportu Widzewa, Dariusz Adamczuk, podkreślił, iż był to ze strony klubu planowany i przemyślany ruch.
– Jednym z celów na zimowe okienko transferowe było pozyskanie stopera z wiodącą lewą nogą. Realizacja tego ruchu nie była łatwym zadaniem, bo na rynku w tej chwili jest deficyt zawodników o charakterystyce, której szukaliśmy. Sięgnęliśmy po Steve’a, który spełnia nasze oczekiwania, zna realia ligi i jest gotowy do tego, żeby z marszu wskoczyć do rywalizacji o miejsce w składzie. Jego przyjście daje nam kilka dodatkowych opcji w obronie, także pod względem taktyki stosowanej przez trenera – stwierdził Adamczuk.
Kapuadi podpisał kontrakt obowiązujący do 2030 roku. Na jego mocy ma w Widzewie zarabiać około milion euro rocznie.
𝐊𝐚𝐩𝐮𝐚𝐝𝐢 𝟐𝟎𝟑𝟎 pic.twitter.com/AUBC26XVmG
— Widzew Łódź (@RTS_Widzew_Lodz) February 25, 2026
Fot. Newspix

4 godzin temu
















