Od dłuższego czasu puka do drzwi PGE Ekstraligi. W pełni zasłużył na szansę

speedwaynews.pl 1 godzina temu

Gdyby zapytano kibiców – kto najbardziej zasługuje na szansę w najlepszej żużlowej lidze świata – z pewnością padłoby to nazwisko. To zawodnik, który już od pewnego czasu puka do drzwi PGE Ekstraligi. W końcu się doczeka?

Aż ciężko sobie uświadomić, iż Ryan Douglas karierę w Polsce rozpoczął dopiero w 2021 roku. Wtedy to, w wieku 28 lat podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt nad Wisłą. Na jego angaż zdecydowała się drużyna z Rawicza, której nie ma już niestety na żużlowej mapie Polski. Możemy być im jednak wdzięczni, bo rozpromowali na polskich torach prawdziwego gladiatora i zawodnika na którym można, a choćby trzeba zawiesić oko.

Co prawda jego pierwsze dwa sezony były przetarciem przed tym co wydarzyło się od sezonu 2023. W premierowym odjechał jedynie jedno spotkanie zdobywając w pięciu biegach siedem punktów. Już po roku jednak był podstawowym zawodnikiem „Niedźwiadków”, które swojej decyzji nie mogły żałować. Osiągnął średnią 1.860 będąc jednak dopiero czwartym najskuteczniejszym jeźdźcem w drużynie. W kolejnym zdecydowanie poprawił ten wynik osiągając pierwszy raz, i nie ostatni, średnią powyżej dwóch punktów na bieg. To wystarczyło, aby zgłosił się po niego PSŻ Poznań.

Zmiana regulaminu podziałała na jego korzyść

Miał on startować na trzecim poziomie rozgrywek. Zmiana regulaminu sprawiła jednak, iż poznaniacy zajęli miejsce Trans MF Landshut Devils i zszokowali całą żużlową Polskę. Awansowali do fazy play-off i napsuli krwi faworytom. Bardzo ważnym elementem zespołu był w tych rozgrywkach właśnie Australijczyk. Został najlepszym zawodnikiem drużyny szokując swoją odważną i pewną jazdą. Wyglądał tak, jakby na polskich torach „zjadł zęby”. A był to dopiero jego trzeci pełny sezon w naszym kraju.

Swoją wysoką formę potwierdził w kolejnych sezonach, kiedy już wszedł na pułap dwóch punktów na bieg nie zszedł z niego. Wielu ekspertów miało duże wątpliwości czy uda mu się utrzymać formę. On odpowiedział jednak najlepiej jak mógł. W zeszłorocznych rozgrywkach choćby poprawił swój wynik i zaczęły pojawiać się głosy, iż to chyba czas powoli myśleć o zmianie drużyny oraz ligi. On jednak wdzięczny za otrzymaną szansę podpisał prekontrakt na rok 2026 ku uciesze miejscowych kibiców.

Kierunek PGE Ekstraliga?

Również w tym sezonie nie zawodzi, choć dopiero odjechał trzy spotkania to pokazuje, iż powoli zaczyna przerastać tę ligę. Dobrym przykładem jest na to jego pierwszy mecz w którym PSŻ dostał solidne lanie w Bydgoszczy. Byłoby ono jeszcze większe gdyby nie Douglas, który w siedmiu biegach zdobył dziewiętnaście punktów. Tylko dwukrotnie zaznał gorycz porażki i potwierdził, iż bez problemu może ścigać się z najlepszymi.

Po trzech spotkaniach musiał z kolei uznać wyższość rywali łącznie jedynie cztery razy. To nieprawdopodobna statystyka i dowód, iż czas na nowe wyzwania. Z pewnością wiele klubów już teraz obserwuje sympatycznego Australijczyka i rozważa go w kontekście sezonu 2027. Zasłużył bowiem na szansę, aby sprawdzić się w najlepszej żużlowej lidze świata. Zegar tyka, Douglas ma 33 lata i najwyższy czas podjąć daleko idącą decyzję.

Ryan Douglas
Idź do oryginalnego materiału